Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.
X
  • Sortowanie
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Spóźnienie auta a spowodowanie postoju produkcji

    Witam, na wstępie opiszę cała sytuację.
    Jesteśmy firma produkcyjną w której ja zajmuję się transportem naszych towarów do klienta i importem surowca. Szukałem auta z Włoch do Polski, załadunek w piątek rano które miało dostarczyć nam na poniedziałek rano surowiec pod produkcję. Znalazłem przewoźnika, wszystko dogadane, zlecenie wysłane, przewoźnik stawił się na załadunek 8:00 rano w piątek. Niestety firma produkująca nam surowiec miała problemy z produkcją i wypuścili auto dopiero o g. 15:00. Przewoźnik nie poinformował nas o sytuacji że tak późno go załadowali (ja niestety też tego nie sprawdziłem bo przebywałem na urlopie w piątek) a mogli byśmy prawdopodobnie to trochę usprawnić gdybyśmy tylko dostali wcześniej informacje że go nie ładują.
    Piszę do niego w poniedziałek o której będzie auto, poinformował mnie że o 13:20 kończy mu się pauza i o 17:00 w będzie u nas. Przyjąłem taki scenariusz po tym jak powiedział i opóźnieniu na załadunku, pauzy itp. to nie była dla nas jeszcze krytyczna sytuacja.
    Następnie od 15:30 próbuje się skontaktować z nimi czy wszystko idzie zgodnie z planem, zero odzewu nie odbiera telefonu, kierowca to samo. Odebrał dopiero kierowca po 17:00 informując mnie że dojedzie do nas dopiero o 8:00 rano we wtorek, bo tak mu wychodzą pauzy. Spedytor zapewniał że pauza kończy mu się o 13:20 i ma 4 godziny jazdy do nas. Produkcja pod ten towar była przestawiona na 18:00, na następny dzień zaawizowane dostawy już gotowego wyrobu. Prosiłem jeszcze spedytora o jakaś interwencję, ale bez skutecznie, stwierdził tylko że coś mu śmierdzi %.
    To opóźnienie spowodowało 4 godzinny postój naszej produkcji, na szczęście dostawy do klientów udało mi się poprzekładać na następny dzień.

    I teraz pytanie moje jest takie, czy jest możliwość obciążenia przewoźnika za postój naszej produkcji? Na zleceniu termin dostawy to poniedziałek dojechał we wtorek. Ponad to nie poinformował nas o problemach na załadunku i zmylił nas godziną przyjazdu do nas na firmę. To wszystko spowodowało postój na produkcji który jest wyższy jak koszt całego frachtu.

    Czy jest możliwe obciążenie tego przewoźnika, kosztami naszego postoju?

    Pozdrawiam

  • #2
    A to, że u podstaw wszystkiego leży opóźnienie na załadunku (z winy waszego dostawcy), to taki szczegół bez znaczenia. Nie, żebym bronił przewoźnika, który unika kontaktu...

    Komentarz


    • #3
      Myślę, że to trochę skomplikowana sytuacja. Z jednej strony opóźnienie na załadunku. Z drugiej strony przewoźnik nie zgłosił, że auto czeka i nic się nie dzieje. Chociaż to akurat rozumiem, bo spedytorzy po prostu nie zawsze mają czas sprawdzić wszystkie swoje auta. Albo po prostu uznają, że jak kierowca nic nie zgłasza, to pewnie jest ok. A kierowcy są różni - jeden będzie wydzwaniał już po 30 min, że nie ładują, inny będzie grzecznie czekał godzinami, bo przecież powiedzieli, że "trzeba czekać". Chociaż myślę, że skoro nadawca jeszcze szykował towar, to i tak nic by to nie przyspieszyło. To, że przewoźnik przekazuje błędne informacje dotyczące dojazdu auta na rozładunek i że nie ma z nim później w ogóle kontaktu, to moim zdaniem brak profesjonalizmu. To, że ostatecznie auto dojechało dopiero we wtorek, wcale mnie nie dziwi. Strata 7 godzin pracy na załadunku, wyjazd o 15:00 w piątek, pewnie pauza weekendowa - wszystko to składa się właśnie na takie opóźnienie.

      Komentarz


      • #4
        Ja osobiście nie traktowałabym tej sprawy jako skomplikowanej. Spedytor/osoba zlecająca transport jest również odpowiedzialny za konieczność przestrzegania AETR. Jeżeli mając świadomość, że przewoźnik musi zrobić takie czy inne pauzy, a mimo tego wymusza ( w czytelny/ jaskrawy sposób ! ) na przewoźniku łamanie przepisów - to również ponosi tego konsekwencje. Ale tu sprawa jest jasna - przewoźnik otrzymał zlecenie - przyjmując je - wie czy musi zrobić większą czy mniejszą pauzę - zdecydował się na przyjęcie zlecenia. I jeżeli nawet załadunek się wydłużył ( mówimy o tym samy dniu ) - to on wie , czy przy uwzględnieniu określonej pauzy jest w stanie dotrzymać warunków zlecenia. W związku z tym, ze nie wniósł / nie podniósł wątku o czasie pracy i możliwości niedotrzymania terminu - zlecający słusznie wywiódł, że te kilka godzin w opóźnieniu załadunku nie będzie skutkowało opóźnioną dostawą. Jeżeli przewoźnik podstawiłby sie " wypauzowany " i wyruszyłby ca o 15.oo to plus minus w godzinach popołudniowych ( jak sam początkowo poinformował ) powinien być o 17.oo w miejscu rozładunku. Wszelkie wiążące informacje powinien otrzymać zlecający od spedytora/osoby , której dawał zlecenie. I w związku z tym uważam, że zlecający ma prawo do dochodzenia roszczeń - ponieważ za transport tak czy tak musi zapłacić , to w przypadku jasno określonych i udokumentowanych kosztów postoju zrobiłabym ( zakładając, że spedytor nie wyrazi na nią zgody )
        kompensatę jednostronną z faktura za transport. W tym wszystkim pomijam już oczywiście zdecydowanie naganny fakt braku kontaktu.

        Komentarz


        • #5
          Opóźnienie w załadunku zawsze może się wiązać z opóźnieniem dostawy. A skąd niby wiemy, że przewoźnik nie podstawił się wypauzowany? Może tak było, ale podjechał o 8:00, a załadowano go o 15:00, więc 7 godzin w plecy. Nie wiemy skąd i z czym dokładnie jechał. Może wiózł stal i miał zarezerwowany pociąg, który przegapił przez opóźnienie, nie dostał się na inny i musiał czekać do rana. Więc jedno opóźnienie mogło pociągnąć za sobą kolejne. Tego autor posta nie pisze. Pozwać przewoźnika zawsze może, a potem niech sąd oceni, jak było w rzeczywistości. Co do komunikacji ze strony przewoźnika, to oczywiście żenada. Brak informacji o przedłużającym się załadunku, błędne info co do rozładunku i na sam koniec totalny brak kontaktu. Tak się nie robi.

          Komentarz


          • #6
            Dzień dobry Panie Łukaszu - tak mówiąc szczerze nie rozumiem Pana posta. Zapewniam Pana , że bez znaczenia jest co wiózł, czy podstawił się " wypauzowany " , czy wiózł stal, czy miał zarezerwowany pociąg, czy cos przegapił czy nie , czy inne rzeczy - dlatego wystarczające były informacje autora posta pierwszego aby móc ocenić sytuację . Konsekwencją zależną było to co Pan również zauważył "
            Co do komunikacji ze strony przewoźnika, to oczywiście żenada. Brak informacji o przedłużającym się załadunku, błędne info co do rozładunku i na sam koniec totalny brak kontaktu. Tak się nie robi.
            " To są właśnie okoliczności, które wpłynęły na tą sytuację , a przed wszystkim na powstanie kosztów - cała reszta jest nie istotna. W przeciwnym razie przewoźnik bez problemu mógłby powołać się na art.17 pkt 2 konwencji CMR .- ale w świetle braku jakichkolwiek informacji z jego strony - nie może tego zrobić - bo musiałby udowodnić, że ta informacja nie miałaby wpływu na powstałe koszty. A z treści posta wynika, że nawet spedytorowi, który brał zlecenie od autora postu i na którego zlecenie samochód jechał - "
            stwierdził‚ tylko że coś mu śmierdzi
            " -

            Komentarz

            Pracuję...
            X