Masz newsa? Powiedz nam o tym!

O tym, jak zmieni się wynagrodzenie kierowców oraz o kontrowersyjnych zmianach prawnych, które mogą diametralnie zmienić sytuację całego rynku TSL w Polsce – rozmawiamy z prezesem Polskiej Unii Transportu.

Niedawno brał pan udział w posiedzeniu Zespołu Trójstronnego ds. Transportu. Po co wg pana powstał taki zespół? 

Leszek Luda: Trybunał Konstytucyjny po wyroku wydanym na skutek skargi złożonej przez organizację Transport i Logistyka Polska w sprawie ryczałtów, w sentencji wyroku, wyraził potrzebę zmiany sposobu wynagradzania kierowców. Dodatkowo różne wyroki sądów w sprawach “o ryczałty” skłoniły MIB do szerszego spojrzenia na pensje  i dodatki, jakie otrzymują kierowcy. Również sami kierowcy i związki zawodowe domagają się nowego uregulowania. Pracodawcy ze względu na pensje minimalne na zachodzie i to, że nie wiadomo jakie składniki będą akceptowane przez służby kontrolne różnych państw, czy diety i ryczałty będą w to wchodziły, czy nie, też chcą nowych uregulowań. Myślę że teraz jest  najlepszy czas aby wprowadzić uregulowania które załatwią wszystkie te sprawy. I właśnie po to, by te i inne sprawy wspólnie ustalić powstał Zespół Trójstronny ds. Transportu.

Jakie są najpilniejsze sprawy z sektora transportowego, którymi powinien się zająć Zespół Trójstronny? Co należy uregulować w pierwszej kolejności?

L.L.: Zdecydowanie wynagrodzenie kierowców. Dzisiaj wiemy, że kierowca zatrudniony w polskim przedsiębiorstwie “bierze na rękę” podobną kwotę jak kierowca u zagranicznego pracodawcy, ale tajemnicą poliszynela jest, że oskładkowaną jest kwota zbliżona do minimalnej i tylko w nielicznych firmach jest inaczej. To trzeba uregulować tak, żeby kierowca, który choruje lub idzie na urlop otrzymał kwotę większą niż minimalna, a od takiej dzisiaj liczy się wynagrodzenie za te okresy. Wymagają również uregulowania sprawy dotyczące transportu do 3,5 tony, w szczególności przeciążenia tych pojazdów. Zespół zastanawia się również nad objęciem licencjami samochodów o DMC od 2,8 do 3,5 T. Bolączką dzisiaj są przewozy regularne i związany z nimi czas pracy.

Jakie są stanowiska poszczególnych stron w tym, nazwijmy to “konflikcie? I które racje wg pana przyjmie strona rządowa?

L.L.: Myślę, że nie możemy mówić o konflikcie tylko o pewnej rozbieżności zdań. Wynika ona z różnych spojrzeń na problem, ale zarówno pracodawcy jak i reprezentanci pracowników zgadzają się, że pensja kierowcy powinna składać się z dwóch składników podstawy i dodatku za uciążliwość pracy w zawodzie kierowcy. Tutaj faktycznie różnimy się co do wysokości podstawy, ale to jest sprawa negocjacji. Sprawa wysokości dodatku, myślę że nie będzie stanowiła problemu. Podstawa wyższa, to dodatek niższy. Pracodawcy wyszli z propozycją, żeby pensja za urlop była płacona od średniej kwoty, którą pobierał kierowca “na rękę” za ostatnie 3 miesiące, tak żeby kierowca nie był pokrzywdzony. Do tego, żeby rozpocząć negocjacje potrzebne jest nam jednak stanowisko strony rządowej. Tylko strona rządowa może określić jakie składniki będą “oskładkowane”, a które nie i w jakiej wysokości. Dopiero ta informacja pozwoli na konkretne rozmowy. Myślę, że rozsądek zwycięży i nie będziemy musieli oskładkowywać całej pensji, bo gdyby tak się stało, kierowcy odnieśliby pyrrusowe zwycięstwo, bo to zaowocowałoby zwiększeniem kosztów, a co za tym idzie zmniejszeniem liczby frachtów.

Wg naszych źródeł, podczas ostatniego spotkania Zespołu Trójstronnego najciekawsze kwestie padły w kuluarach. Chodzi o nieoficjalną jeszcze propozycję, by wszystkie firmy transportowe przeszły na tzw. pełną księgowość. Dodatkowo firmy przewozowe musiałyby czerpać główne dochody tylko z działalności stricte transportowej i wykazywać dodatni bilans. Sen szaleńca czy odważna propozycja, która może ograniczyć szarą strefę i zwiększyć stawki rynkowe?

L.L.: Te propozycje wyszły od związku zawodowego kierowców NSZZ Solidarność. W związku z tym, że Polska Unia Transportu zrzesza małe i średnie firmy związkowcy zapytali nas o zdanie w tej sprawie. W pierwszej chwili wydała nam się dziwna, ale po przemyśleniu warta zastanowienia. Dzisiaj większość firm transportowych prowadzi tzw. uproszczoną księgowość ze względu na ich wielkość, jest ona stosowana we wszystkich branżach. Branża transportowa jest jednak bardzo szczególną, gdzie przepływy gotówki są bardzo duże. Aby zapobiec płaceniu “pod stołem” i podpisywaniu “w ciemno” przez kierowców delegacji i ryczałtów za nocleg strona związkowa proponuje, by wszystkie firmy transportowe obowiązywała pełna księgowość. Takie rozwiązanie zapewniłoby przejrzysty przepływ gotówki i zapobiegło zatrudnianiu na czarno pracowników. Przy pełnej księgowości płacenie z kieszeni byłoby niemożliwe.

Oczywiście na moje pytanie o wzrost kosztów księgowych usłyszałem odpowiedź, że związkowcy rozpoznali temat i przy zebraniu większej liczby firm u jednego rozliczającego cena za te usługi nie byłaby wygórowana i jedynie nieznacznie odbiegała od kosztów ponoszonych przy prowadzeniu Książki Przychodów i Rozchodów. Różnica pojawiłaby się dopiero przy firmach, które samodzielnie prowadzą księgowość.

Czy przejście wszystkich firm na pełną księgowość jest wg pana realne? I jakie zmiany mogłoby przynieść dla branży?

L.L.: Moim zdaniem jest, to realne i wpisuje się w działania Polskiej Unii Transportu dlatego, że my już tworzymy grupy zakupowe i zorganizowanie księgowości nie byłoby problemem i faktycznie stawki byłyby niewygórowane.

Związkowcy zauważyli, że byłaby to możliwość przekształcenia małych rodzinnych interesów w spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, zwiększyłoby to bezpieczeństwo biznesowe tych firm. Jest dużo ryzyk czyhających w transporcie, kto się mógł spodziewać porwania ciężarówki do ataku terrorystycznego. Inne zagrożenia i niespodziewane wydarzenia nie są do przewidzenia przez właściciela firmy transportowej. Przekształcenie działalności zapewniłoby bezpieczeństwo finansowe rodzinom, właścicieli firm przewozowych.

Muszę przyznać, że takie spojrzenie na sprawę jest nowatorskie i niepozbawione racji. Robiąc rozpoznanie wśród firm członków PUT usłyszałem, że faktycznie większość młodych znając zagrożenia występujące przy prowadzeniu firm transportowych już teraz zdecydowało się na założenie sp. z o.o., a inni myślą o tym, żeby przy najbliższej wymianie licencji.

Dalsza część propozycji Związkowców jest również bardzo ciekawa. Mowa o rozdzieleniu działalności transportowej. Na czym miałoby to polegać i czemu służyłaby ta zmiana?

L.L.: Firmy, które otrzymają licencję mogą zajmować się tylko i wyłącznie transportem. Nie wolno byłoby łączyć jej z inną formą aktywności biznesowej. Jeżeli firmy prowadzą inną działalność, mogłyby uzyskać licencję tylko na transport na potrzeby własne. Zapobiegłoby to przerzucaniem kosztów transportowych do firm produkcyjnych lub usługowych. Więcej jak to widzą związkowcy i komentarz Polskiej Unii Transportu na spotkaniu 26 maja w Krzyżowej na które już dzisiaj zapraszamy. Jako długoletni transportowiec oraz prezes PUT muszę powiedzieć, że dzisiaj pomysły związkowców mogą się wydawać szalone, ale po przemyśleniach i głębszej analizie prowadzą do ciekawych wniosków. Warto o nich porozmawiać.

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu