Problem w tym, że zgodnie z Ustawą o Broni Palnej z 1968 roku posiadanie paralizatorów i innych broni ogłuszających jest zakazane na terenie Zjednoczonego Królestwa. Dlatego kierowców przewożących tego rodzaju broń czekają na Wyspach poważne kłopoty.
„Nie chodzi tylko o to, że przywiezienie tej broni do naszego kraju jest nielegalne – sądy traktują te sprawy bardzo poważnie, ponieważ każda broń stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia obywateli”, mówi Adele Williams, sędzia w sprawie jednego z zatrzymanych kierowców.
Obrońcy często używają argumentu o niewiedzy oskarżonych na temat zakazu. „To są międzynarodowi kierowcy ciężarówek. Powinni mieć świadomość tego, co wolno, a czego nie wolno przewieźć przez granice”, mówi sędzia Williams.
Z drugiej strony przypadek 52-letniego Normana Garretta, kierowcy z 20-letnim stażem pokazuje, że nie każda tego typu historia musi skończyć się surową karą.
W listopadzie Norman Garrett kupił od holenderskiego kierowcy paralizator za 20 euro. Regularnie miał we Francji do czynienia z imigrantami próbującymi wedrzeć się na pokład jego ciężarówki. Został zatrzymany w porcie Felixstowe w hrabstwie Suffolk, gdzie Straż Graniczna wykryła w kabinie jego pojazdu zabroniony przedmiot.
Sąd zarządził konfiskatę i zniszczenie broni, która, jak się okazało, pełniła również funkcję latarki. Garrett twierdził, że użył jej tylko i wyłącznie jako latarki, by sprawdzić stan pojazdu przed przekroczeniem granicy Wielkiej Brytanii. Utrzymywał też, że paralizatora użyłby jedynie w ostateczności, w sytuacji bezpośredniego zagrożenia.
Początkowo Normanowi Garrettowi postawiono najcięższe możliwe zarzuty związane z posiadaniem broni i groziło mu minimum 5 lat pozbawienia wolności. Jego czyn został jednak sklasyfikowany jako mniej szkodliwy. Ostatecznie otrzymał wyrok 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata.
Choć historia nie miała najgorszego możliwego zakończenia, stres związany z ośmiomiesięcznym oczekiwaniem na wynik rozprawy przyczynił się do tego, że Norman Garrett zrezygnował z pracy.
„Problem nielegalnych imigrantów we francuskich portach znacznie się pogorszył w przeciągu ostatnich 18 miesięcy”, mówi Garrett. „Są drogi, których w nocy unika nawet policja”.
„Kiedy widzisz przed sobą tłum, który przejmuje kontrolę nad sytuacją i widzisz policjantów, którzy się wycofują, mimo że noszą przy sobie broń, zaczynasz się bać”.
Autor: Bartłomiej Nowak









