Fot. Flickr/ European Roads (CC BY-NC 2.0)

Ciąg dalszy absurdów z duńskim mytem. Odwołanie od grzywny odrzucone, choć OBU działało prawidłowo

Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty

Duński przewoźnik odwołał się od niesłusznie nałożonych grzywien za naruszenia związane z nowym systemem opłat. Odwołanie zostało odrzucone, mimo że OBU (On Board Unit) działało bez zarzutu.

Przewoźnik Bechs & ABC Flytteforretning ApS z Kolding był jedną z pierwszych ofiar burzliwego początku opłat drogowych. Sprzeciw wobec grzywny za niezapłacone myto został odrzucony przez Duński Urząd Transportu Drogowego bez uwzględnienia zastrzeżeń przewoźnika” – donosi związek przewoźników DTL w Danii.

Według organizacji 9 stycznia jeden z samochodów ciężarowych firmy BECHs & ABC Flytteforretning ApS w Kolding przejechał obok punktu kontrolnego operatora systemu opłat Sund & Bælt w pobliżu Vemmelev na Vestsjælland. Tablica rejestracyjna pojazdu została sfotografowana, a tydzień później firma otrzymała grzywnę w wysokości 4,5 tys. koron duńskich za nieuiszczenie opłat drogowych. 

Właściciela firmy, Michaela Jespersena, zdziwiła kara, postanowił więc sprawdzić, czy faktycznie dopuścił się naruszenia. W tym celu skontaktował się z operatorem UTA, który dostarczył mu OBU. Dowiedział się, że tzw. box jest zainstalowany prawidłowo i działa jak należy. 

Na początku stycznia otrzymaliśmy cztery mandaty za niezapłacone opłaty drogowe. Pierwsze trzy zostały anulowane, na polecenie rządu. Czwarty otrzymaliśmy w momencie, gdy mandaty nie były już (odgórnie – przyp. red.) anulowane. Rzecz w tym, że nie chcę płacić czwartego mandatu. Złożyłem więc sprzeciw do Duńskiego Urzędu Transportu i wspomniałem o informacjach, które otrzymałem od UTA” – wyjaśnia Jespersen cytowany przez DTL.

Po złożeniu sprzeciwu przewoźnik pobrał wydruk Route Track i wyciąg bankowy z UTA. Oba wydruki pokazują, że skrzynka Telepass w samochodzie zarejestrowała całą podróż z Kolding do Kopenhagi i z powrotem, w sumie 464 km, oraz że 9 stycznia z konta ściągnięto 434,60 koron duńskich opłat drogowych. 

Michael Jespersen liczył, że z takimi dowodami uda mu się anulować mandat bez najmniejszego problemu. Tak się jednak nie stało. 20 lutego otrzymał pisemną decyzję od Duńskiego Urzędu Transportu. 

Na podstawie sprzeciwu otrzymanego w dniu 15-01-2025 r. Duńska Agencja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego zdecydowała, że sprzeciw nie zostanie uwzględniony. Od decyzji Duńskiej Agencji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w sprawie sprzeciwu nie można się odwołać. Jeśli grzywna nie zostanie zapłacona, sprawa zostanie przekazana policji” – czytamy w piśmie od agencji. 

Przewoźnik postanowił zgłosić sprawę do związku przewoźników DTL. Organizacja skłoniła operatora systemu opłat Sund & Bælt do wyrażenia zgody na odstąpienie od grzywny. 

To, w jaki sposób Sund & Bælt może cofnąć decyzję Duńskiego Urzędu Transportu Drogowego, nie jest jeszcze jasne. W momencie publikacji artykułu (24 marca br.) przewoźnik nie otrzymał jeszcze oficjalnej informacji o anulowaniu grzywny” – wyjaśnia DTL.

 

Tagi