Mężczyzna został ukarany przez funkcjonariuszy straży miejskiej za to, że kiedy siedział za kierownicą podniósł lewą rękę, by podrapać się w lewe ucho. Akurat w tej chwili spojrzeli na niego strażnicy, stojący obok w tym samym korku ulicznym. Funkcjonariusze wręczyli kierowcy mandat w wysokości kilkudziesięciu euro. Mężczyzna uznał tę karę za absurdalną i zgłosił sprawę do urzędu miasta, któremu straż podlega.
Sędzia oznajmił że: "Dotykanie ucha w trakcie prowadzenia samochodu nie oznacza utraty swobody poruszania się, potrzebnej do tego, by móc wykonać manewry niezbędne podczas jazdy" a także "można uznać, że swoboda poruszania jest ograniczona tylko wtedy, gdy w czasie jazdy prowadzący pojazd będzie używał rąk w taki sposób, że nie będzie mógł natychmiast położyć ich z powrotem na kierownicy, na przykład chwytając duże przedmioty lub obejmując osobę siedzącą obok". Poszkodowany kierowca otrzymał odszkodowanie w wysokości 1000 euro.
źródło: interia.pl
Autor: Bogumił Paszkiewicz









