Francja zintensyfikuje kontrole i wprowadzi surowsze kary za wykroczenia w transporcie drogowym. Jak informuje Alain Vidalies, francuski sekretarz ds. transportu, inspekcje prowadzone przede wszystkim w miejscach załadunków i rozładunków towarów.
Vidalies chce także powołać specjalne jednostki ds. zwalczania oszustw, aby skuteczniej wykrywać manipulacje przy tachografach. Zaostrzenie kar powinno także skutecznie zniechęcić nieuczciwych pracowników branży transportowej. W przypadku poważnych uchybień kierowcy może grozić czasowe unieruchomienie pojazdu, a nawet jego konfiskata.
Według danych płynących z francuskiego ministerstwa we Francji rocznie kontrolowanych jest ponad 100 000 pojazdów, z czego połowa pochodzi z innych krajów. Prawie dziesięć procent stwierdzonych nieprawidłowości dotyczy nielegalnie wykonywanego kabotażu. W niektórych przypadkach karą może być nawet roczny zakaz wykonywania przejazdów kabotażowych. Niemal 8000 kierowców ukarano za nieprzestrzeganie czasu pracy kierowców.
Kary do 30 000 euro
Ministerstwo podkreśla, że zleceniodawcy powinni uważać na to, aby ich kierowcy spędzali 45 godzin poza pojazdem. W przeciwnym wypadku narażają się oni na karę roku pozbawienia wolności oraz grzywnę w wysokości 30 000 euro. Jak podkreśla Vidalies, taki wymiar kar został zaakceptowany przez Komisję Europejską. Odkąd weszły one w życie w związku z tygodniowym czasem pracy kierowców, stwierdzono prawie 200 przypadków nieprawidłowości.
Groźba nałożenia kary w postaci rocznego zakazu wykonywania kabotażu to nie tylko puste słowa. W regionie Centre-Val de Loire w taki sposób ukarano już pewne przedsiębiorstwo transportowe z Hiszpanii oraz belgijską firmę specjalizującą się w transporcie osobowym.
W obu przypadkach chodziło o kilkukrotne wykroczenia przeciwko obowiązującym zasadom wykonywania kabotażu. Stosowanie zakazu ma być częścią działań mających na celu walkę francuskiego rządu przeciwko nieuczciwej konkurencji, nielegalnemu kabotażowi oraz dumpingowi społecznemu.













