Inspektorzy potwierdzili obawy: jedna z ciężarówek przewoziła prawie 6 ton ponad limit na ciągniku, a cała naczepa była przeciążona o ponad 4 tony. Druga ciężarówka przewoziła prawie 8 ton nad dopuszczalną wagę, a dodatkowo miała nieodpowiednie opony, nieprzystosowane do obciążenia.
Wysokie ryzyko techniczne
Tomáš Láryš, inspektor INSID, zaznacza, że„każda z opon była przeznaczona maksymalnie do obciążenia 4,5 tony, a na jednej z osi stwierdzono ponad 10 ton. Powoduje to wysokie naprężenia na kołach i osiach, co może prowadzić do deformacji opony i innych usterek technicznych, a w skrajnych przypadkach do tragicznych konsekwencji”.
Oba pojazdy otrzymały zakaz dalszej jazdy do momentu przeładowania ładunku.
Kary dla kierowców i przewoźnika
Każdy z kierowców został ukarany grzywną w wysokości 15 tys. koron czeskich (maksymalna grzywna podczas kontroli, tj. ok. 2,6 tys. złotych). Przewoźnik musiał dodatkowo wezwać kolejną ciężarówkę i kierowcę, co wygenerowało dodatkowe koszty oraz stratę czasu. Postępowanie administracyjne wciąż trwa, a operator może zostać obciążony karą do 500 tys. koron czeskich (ok. 87,5 tys. złotych).
Tomáš Láryš z INSID podkreśla, nie był to przypadek odosobniony. W przeszłości te same pojazdy były wielokrotnie zatrzymywane:
- 22.10. Paskov – przeciążenie o 12,5 tony (60,5 t zamiast 48 t),
- 2.9. Metylovice – przeciążenie o 5,8 tony (53,8 t zamiast 48 t),
- 3.2. Chlebovice – przeciążenie o prawie 4,5 tony (52,5 t zamiast 48 t).
Łamanie zasad ma swoją cenę. Od ich przestrzegania zależą uczciwe warunki w transporcie” – podkreśla czeska inspekcja.
Współpraca inspekcji i samorządów
Pavel Bergman, dyrektor sekcji kontroli INSID, podkreśla, że ważną rolę odgrywają organy administracji samorządowej. W przypadku powtarzających się naruszeń możliwe jest nałożenie maksymalnej kary administracyjnej (500 tys. koron czeskich), co ma stanowić skuteczny środek prewencyjny.
Petr Korč, primator Frýdku-Místku, zwraca uwagę, że przeciążenie ciężarówek to problem społeczny i bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Cieszymy się, że inspektorzy INSID utrzymują ścisły nadzór nad limitami masy, i liczymy, że urzędnicy wezmą pod uwagę zarówno wagę naruszeń, jak i ich powtarzalność”.
Odmowa ważenia też “kosztowna”
Wysoką karą skutkuje także odmowa ważenia. Przypomnijmy przypadek z października 2025 r. kiedy to inspektorzy INSID ukarali kierowcę, który odmówił udziału w kontrolnym ważeniu zestawu.
Do zdarzenia doszło, gdy kierowca przewoził koparkę i przedstawił pozwolenie na szczególne korzystanie z drogi do 60 ton. Sama koparka ważyła jednak 53 tony, niemal tyle, ile wynosił limit całego zestawu. Kierowca nie posiadał dodatkowego, indywidualnego pozwolenia, wymaganego przy przewozach powyżej 60 ton.
Inspektorzy zażądali ważenia kontrolnego przy niskiej prędkości, ale kierowca odmówił. Zgodnie z przepisami INSID, odmowa ważenia skutkuje automatyczną karą 100 tys. koron czeskich (ok. 17,4 tys. zł) i zakazem jazdy do czasu przeprowadzenia ważenia. Zestaw został zabezpieczony łańcuchem i nie mógł ruszyć, dopóki ważenie nie zostało wykonane.
Odpowiedzialność kierowcy i przewoźnika
W Czechach odpowiedzialność za naruszenia związane z przeciążeniem zależy od sytuacji:
1. Jeśli zestaw jest przeładowany – odpowiada przewoźnik.
- każda dodatkowa tona ponad limit to kara 9 tys. koron czeskich (ok. 1,6 tys. zł).
- za złamanie warunków pozwolenia grozi kara administracyjna do 500 tys. koron (ok. 87,5 tys. zł).
- co więcej, pozwolenie może zostać cofnięte, a nowe wydane dopiero po trzech latach
2. Jeśli kierowca odmówi ważenia, przejmuje odpowiedzialność na siebie.
- grozi mu kara 100 tys. koron oraz zakaz jazdy.
- w takim przypadku przewoźnik unika sankcji.















