Koniec epoki kredytów walutowych

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 2 minuty

Do tego dąży Komisja Nadzoru Finansowego, która oczekuje, że w kieszeni banków, kredyty hipoteczne w walutach obcych nie będą przekraczały 50% całkowitej wartości kredytów hipotecznych, przez bank udzielanych.

Bankowcy mogą zacząć rwać włosy z głów.. Udział kredytów walutowych w działalności wielu banków, grubo przekracza 50%. Jak podaje serwis gazeta.pl, w DnB Nord jest to blisko 97%., w Deutsche Banku PBC ponad 80%, w Raiffeisen Banku 75%, a w mBanku i MultiBanku 73 %.  Portfele obciążone kredytami w walutach posiadają też m.in. Nordea Bank, Kredyt Bank czy Bank BPH. Jak wynika ze średniej, suma wszystkich kredytów walutowych na rynku ,wynosi 63% udziału. 

W tym wypadku prawo zadziała wstecz i wytyczne Komisji, będą dotyczyły także kredytów już udzielonych. Jeśli więc jakiś bank do tej pory za dużo pożyczył we frankach czy euro, to w pierwszej kolejności musi przestać udzielać kredytów w walutach. – Dojście do bezpiecznego poziomu może się odbywać na różne sposoby, np. poprzez zwiększenie akcji kredytowej w złotych – tłumaczy Marta Chmielewska-Racławska, rzeczniczka KNF, na łamach gazety.

Skąd takie działania KNF? Wynikają z danych, których wynik był już raz przyczyną kryzysu – w latach 80 i 90, w Skandynawii. Zresztą, w wypadku większości dojrzałych rynków, kredyty hipoteczne w obcej walucie nie istnieją.

Co będzie musiał zrobić bank, którego portfel przekracza 50% udzielonych kredytów w obcych walutach? Niektórzy będą zwiększali wymagalną zdolność kredytową lub cenę kredytu, inni wycować takie kredyty z oferty co wcale nie powoduje uśmiechów na twarzy bankowców.

Nowelizacja Rekomendacji S jest jeszcze w fazie projektu. KNF czeka na uwagi do 11 sierpnia.

Autor: Bogumił Paszkiewicz

Zobacz również