REKLAMA
Elefleet

Maersk

Monachium „pod ostrzałem”: cicha wojna o arterie globalnego handlu

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 5 minut

Podczas Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa przywódcy określili naszą epokę mianem „pod ostrzałem”. Monachijski Raport Bezpieczeństwa 2026 wskazuje, że porządek po 1945 r., budowany pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych, nie tylko słabnie — jest aktywnie demontowany przez aktorów, którzy więcej zyskują na podważaniu instytucji niż na ich reformowaniu. Jeśli ta diagnoza jest trafna, branża żeglugowa staje przed zasadniczym pytaniem: czy globalny handel przetrwa, gdy bezpieczeństwo morskich szlaków przestanie być czymś oczywistym?

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Globalizacja opierała się na trzech filarach: otwartych rynkach, przewidywalnych regułach i bezpiecznych trasach morskich. Dziś zagrożone są wszystkie. Raport zauważa, że Stany Zjednoczone — architekt tego ładu — coraz częściej sięgają po cła, wycofują się z instytucji i stosują bardziej konfrontacyjne narzędzia gospodarcze, podczas gdy Rosja, Iran i inni aktorzy wykorzystują instrumenty wojny hybrydowej, od cyberataków po działania pełnomocników. Efektem jest erozja kluczowego dobra publicznego: bezpiecznego i przewidywalnego handlu morskiego.

Szlaki pod presją konfliktów

Od końca 2023 r. ataki Huti na statki na Morze Czerwone i w Zatoka Adeńska zmusiły przewoźników do omijania Kanał Sueski i kierowania tras wokół Przylądek Dobrej Nadziei. Do połowy 2024 r. ruch przez Suez i Panamę spadł o połowę, a tonaż w Zatoce Adeńskiej zmniejszył się o trzy czwarte. Dłuższe trasy, wyższe koszty ubezpieczenia i niższa przepustowość podbijają ceny oraz wydłużają czas dostaw, szczególnie dotkliwie uderzając w państwa o niższych dochodach, silnie uzależnione od importu. Objazdy wokół Przylądka zmieniły postrzeganą nadpodaż mocy przewozowych w napiętą podaż i większą zmienność stawek frachtowych.

Trafigura szacuje, że objazdy powodują dodatkowe spalanie około 200 tys. baryłek paliwa dziennie przez tankowce, zwiększając ich roczne emisje o około 4,5 proc. Więcej mil oznacza wyższe emisje i presję inflacyjną — koszty, które w największym stopniu ponoszą gospodarki najmniej mające wpływ na przebieg konfliktów.

Wojna i jej koszt dla handlu

Od czasu inwazji Rosji na Ukraina ataki, miny i blokady uderzają w statki handlowe oraz porty, podnosząc składki za ryzyko wojenne i zakłócając eksport zboża. Transport morski odpowiada za około 80 proc. światowego handlu, dlatego zakłócenia w wąskich gardłach szlaków transportowych coraz częściej przekładają się na bezpieczeństwo żywnościowe, energetykę i tempo wzrostu w gospodarkach rozwijających się.

Uzbrajanie współzależności

Wspólnym mianownikiem tych zjawisk jest uzbrajanie współzależności. Energia, żywność i dobra przemysłowe w ogromnej skali przemieszczają się drogą morską. Gdy państwa lub aktorzy niepaństwowi zakłócają żeglugę, mogą narzucać koszty gospodarcze daleko poza obszarem konfliktu, pozostając jednocześnie poniżej progu formalnej wojny. To forma ekonomicznego przymusu w morskim wydaniu — politycznie atrakcyjna, bo pozwala demonstrować stanowczość bez konieczności szerokiego użycia siły.

Odporność zamiast autarkii

Odpowiedzią nie jest autarkia. Całkowite przeniesienie produkcji do kraju byłoby skrajnie kosztowne, a dla wielu gospodarek — po prostu niemożliwe. Równie nierealny jest powrót do dawnego status quo. Zamiast tego odporność morska powinna stać się integralnym elementem strategii gospodarczej i polityki bezpieczeństwa. Państwa muszą dywersyfikować trasy i dostawców, inwestować w porty, korytarze i kanały odporne na zakłócenia oraz kierować wsparcie tam, gdzie ryzyko związane z wąskimi gardłami jest największe.

Rola biznesu i państw

Przewoźnicy i załadowcy powinni przygotować się na długotrwałą niestabilność, budując sieci logistyczne zdolne do szybkiego przełączania się między korytarzami bez ryzyka załamania operacji.

Również armatorzy i operatorzy powinni aktywnie uczestniczyć w tej debacie. Ich decyzje dotyczące wyboru korytarzy, portów, bander czy zarządzania danymi już dziś wpływają na to, które gospodarki będą w stanie funkcjonować pod presją. Rządy z kolei muszą uznać, że ochrona handlu morskiego nie jest przywilejem dla biznesu, lecz obowiązkiem warunkującym funkcjonowanie otwartej, opartej na regułach gospodarki światowej — zwłaszcza w świecie, w którym trudno wskazać państwo zdolne do pełnej samowystarczalności.

Ostrzeżenie, nie wyrok

„Pod ostrzałem” to ostrzeżenie, nie zaproszenie do fatalizmu. Uzbrajanie współzależności jest wyborem politycznym — tak samo jak odbudowa stabilnego porządku morskiego, opartego na bezpiecznych wąskich gardłach, przewidywalnych regułach i wspólnym zobowiązaniu do utrzymania otwartych szlaków żeglugowych. To moment, w którym przywódcy i instytucje muszą działać zdecydowanie, aby żegluga pozostała fundamentem — publicznym dobrem — światowej gospodarki.

O autorze

Wolfgang Lehmacher jest członkiem rad nadzorczych, partnerem operacyjnym, konsultantem i aniołem biznesu. Współpracuje z korporacjami, inwestorami i start-upami, aby odkrywać potencjał wzrostu i kształtować transformacje napędzane technologią. Ten światowej klasy ekspert i praktyk w dziedzinie łańcucha dostaw, logistyki i transportu rozwijał myślenie strategiczne, innowacje, ekspansję, wzrost i inwestycje w World Economic Forum, firmie doradczej CVA, La Poste/GeoPost oraz TNT.

Tagi:

Zobacz również