Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Polscy przedsiębiorcy transportowi z powodzeniem działają praktycznie we wszystkich krajach Europy. Obsługa zagranicznych klientów czasami jest jednak ryzykowna ze względu na problemy z uzyskaniem zapłaty za wykonane przewozy. Tego rodzaju kłopoty można jednak do pewnego stopnia ograniczyć, jeśli zadba się o kilka szczegółów.

Co zatem zrobić, żeby zabezpieczyć się na wypadek sytuacji, w której kontrahent spoza Polski nie reguluje należności za usługi transportowe? Eksperci od odzyskiwania długów radzą, by w pierwszej kolejności zweryfikować kontrahenta.

Rejestry, fora i giełdy powiedzą wiele

Najprościej zrobić to przeglądając oficjalne międzynarodowe rejestry: handlowe oraz te, które zawierają informacje o upadłościach firm. Dane od kontrahenta trzeba porównać z tymi, które są dostępne np. na portalu e-sprawiedliwość prowadzonym dla krajów Unii Europejskiej oraz Islandii, Liechtensteinu i Norwegii.

TUTAJ znajdziemy dane o firmach pochodzące z krajowych rejestrów handlowych TUTAJ znajdziemy dostęp do krajowych rejestrów upadłości firm z 28 krajów UE Pod tym LINKIEM jest narzędzie pozwalające na przeszukiwanie rejestrów upadłości pod kątem informacji o niewypłacalnych osób fizycznych i firmach w całej UE

Dobrze jest też przeszukać fora branżowe. Opinie i komentarze na temat danej firmy nie zawsze muszą być w 100 proc. prawdzie, ale ich liczba i szybkość pojawiania się mogą być jakąś wskazówką co do jej kondycji finansowej.

Jeśli kontrahent jest zarejestrowana w uznanych systemach i/lub na giełdach transportowych – warto sprawdzić te platformy, na których użytkownicy wystawiają opinie i komentarze, a firmy podlegają ratingowi. Można ponadto przejrzeć giełdy wierzytelności.

Trzeba też upewnić się, że firma zlecająca usługę jest wskazana jako późniejszy płatnik faktury – radzi Artur Martynów, key account manager z TransInkasso

Jeśli jest inaczej i np. mamy do czynienia z dwiema odrębnymi firmami, lepiej sprawdzić, czy faktyczny płatnik nie został np. zgłoszony jako dłużnik i dlatego sam nie może wystawiać ofert.

Artur Martynów przestrzega też przed „super okazjami”. – Jeśli nowa firma oferuje zbyt atrakcyjne stawki, znacznie odbiegające od podobnych na tej trasie, to rośnie ryzyko nieotrzymania zapłaty w ogóle – ostrzega.

Przetłumacz i przeczytaj dokładnie umowę

Drugi krok, który przewoźnik powinien wykonać, to sprawdzić zapisy w umowie przewozu.

Ważne jest upewnienie się, czy zdołamy dosłać na czas dokumenty. – Jeżeli siedziba zleceniodawcy jest w kraju z drugiego końca kontynentu, łatwo jest nie dotrzymać terminu na dostarczenie dokumentów po wykonaniu usługi. A to częsty powód odraczania terminu płatności lub stosowania kar finansowych – tłumaczy Artur Martynów.

Nie należy także akceptować warunków niemożliwych do spełnienia. Warunki zlecenia mogą przykładowo wymagać, by sam kierowca kontaktował się ze zleceniodawcą i w razie nieznajomości języka może to wpłynąć na wykonanie umowy.

Z całą pewnością nie wolno zgadywać, co oznaczają zapisy umowy, jeśli jest ona napisana w języku obcym. Podstawowa znajomość języka albo użycie automatycznego translatora może być niewystarczające by uchronić przewoźnika przed konsekwencjami niedotrzymania precyzyjnych zapisów kontraktu czy użytych w nim sformułowań z przepisów prawnych danego kraju.

Pilnuj terminów

Trzeci krok to niedopuszczenie do przedawnienia należności.

Jeśli realizujemy transport międzynarodowy, mamy tylko rok na dochodzenie zapłaty – przypomina Artur Martynów.

Konwencja o umowie międzynarodowego przewozu drogowego towarów (CMR) w art. 32. 1. określa, iż „Roszczenia, które mogą wyniknąć z przewozów podlegających niniejszej Konwencji, przedawniają się po upływie jednego roku. Jednak w przypadku złego zamiaru lub niedbalstwa, które według prawa obowiązującego sąd rozpatrujący sprawę uważane jest za równoznaczne ze złym zamiarem, termin przedawnienia wynosi trzy lata.”

Zanim pójdziesz do sądu spróbuj polubownie

Jeśli już jednak dojdzie do sytuacji, w której klient nie zapłacił w terminie, też jest jeszcze szansa na odzyskanie należnych pieniędzy.

Warto zacząć od windykacji polubownej. Przewaga firm windykacyjnych nad sądami to przede wszystkim niższe koszty i krótszy czas. Dobre firmy windykacyjne są w stanie w ciągu kilku do kilkudziesięciu dni odzyskać dług, często nie pobierając opłaty wstępnej – mówi Artur Martynów.

W przypadku TransInkasso zlecenie windykacji polubownej przyjmowane jest bezpłatnie, a prowizja zostanie naliczona dopiero po odzyskaniu należności. Prowizja za odzyskanie wierzytelności międzynarodowych wynosi 7 proc. niezależnie od kraju dłużnika i tego czy jest on zarejestrowany w systemie Trans.eu.

Windykacja na etapie polubownym trwa nie dłużej niż 60 dni i trudno byłoby w tak krótkim czasie odzyskać dług za pośrednictwem sądów czy chociażby uzyskać europejski nakaz zapłaty lub europejski tytuł egzekucyjny.

W teorii procedury wynikające z rozporządzeń Rady Unii Europejskiej miały uprościć transgraniczne dochodzenie roszczeń, w praktyce jednak bez dobrego prawnika doświadczonego w tym zakresie raczej się nie obejdzie. Nawet sądy mają problemy z prawidłowym procedowaniem tego typu spraw. Jeśli nawet przebrniemy przez skomplikowaną ścieżkę postępowania i poniesiemy wszystkie związane z tym koszty, to średnio zajmie nam to 2 lata – podsumowuje Martynów.

Foto: pixabay.com

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu