Obecna sytuacja ekonomiczna dla firm transportowych ze wschodu Europy jest trudna – popyt na rynkach eksportowych rośnie powoli, a koszty rosną zbyt szybko. Nie dotyczy to jednak przewoźników litewskich, którzy w pierwszym półroczu odnotowali wzrost dochodu. I to całkiem niezły.
Zgodnie ze stanowiskiem departamentu statystyki, sektor transportu i składowania w I półroczu 2016 r. zyskał 3,7 mld euro dochodu, czyli o 3,6 proc. więcej, niż w ubiegłym roku.
Ekonomiści twierdzą, że powyższe wyniki wskazują na to, że niedługo sektor TSL Litwy może odzyskać dawny poziom rozkwitu. Nie chodzi bynajmniej o poprawę sytuacji gospodarczej w strefie euro, a o elastyczność i przedsiębiorczość przewoźników, którzy są w stanie poradzić sobie w bardzo trudnych sytuacjach rynkowych. W pewnym stopniu samodzielnie, bez pomocy władz.
Litewscy przewoźnicy intensywnie inwestowali w odnowienie swoich flot. To pozwoliło im zyskać dobre imię na rynkach Europy Zachodniej i wylizać się z ran po rosyjskich ciosach w postaci embarga”, – mówi ekonomista banku DNB, Jekaterina Rojaka.
Optymizmem napawa również brak dumpingu cenowego, co miało miejsce w ubiegłym roku po tym, jak pracujący na rosyjskim rynku przewoźnicy zostali zmuszeni do zmiany kierunków przewozu ładunków.









