Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Sprzedawaliście kiedyś auto, ciężarówkę lub naczepę? Pewnie tak. Odpowiedzieliście kupującemu szczerze na wszystkie pytania? Zakładam, że tak. Lecz czy powiedzieliście potencjalnemu nabywcy też o wszystkich rzeczach, o których sami chcielibyście wiedzieć, np. kupując chłodnię? Pewnie nie. Nie martwcie się tym zbytnio – przecież zawsze ostatecznie chodzi o to, żeby tanio kupić i drogo sprzedać. No i wreszcie – wszyscy stosują zasadę określaną potocznie „widziały gały co brały”. Co gorsze dla kupującego, często tę samą zasadą wobec niezadowolonych nabywców-przedsiębiorców kierują się później sądy.

Dziś chcemy wspólnie spróbować kupić używaną chłodnię (a może – o zgrozo, już kupiliście?). Otwieramy więc np. Allegro i od razu widzimy ofertę: ładna, zadbana naczepa chłodnia schmitz 2006 rok, agregat SL 200 E – z elektryką. Cena: 72 000 zł. Patrzę na pierwsze z brzegu zdjęcie, a tam w przednim górnym rogu naczepy pięknie wypisana klasa – zgodnie z przepisami dużymi granatowymi literami: FRC 10-2012.

I tak sobie myślę: czy ta naczepa stała ostatnie 6 lat pod płotem? Czy dotychczasowy właściciel w ogóle zwrócił uwagę, że zgodnie z opisem na naczepie od października 2012 roku naczepa nie ma certyfikatu FRC? Woził nią pustaki, czy też może woził tą naczepą przez ostatnie 6 lat żywność bez ważnego certyfikatu? A może w ogóle nie wie, co oznaczają te tajemnicze literki „FRC 10-2012„? Czy potencjalny nabywca wie, że naczepą z 2006 roku bez aktualnego certyfikatu nie będzie mógł wozić artykułów mrożonych – bo szanse na przedłużenie certyfikatu FRC po ponad 12 latach od daty produkcji zabudowy (2006-2018) są, delikatnie ujmując, marne? Więc ona już w tym momencie nie za bardzo jest „FRC”?

Kolejne pytanie, które mi się nasuwa – naczepa z 2006 roku, ok, fajnie. A agregat, przepraszam, kiedy wyprodukowany? – bo nie jest podane… Jeśli ktoś myśli, że agregat jest integralną częścią naczepy chłodniczej – jest w błędzie. Nie jest. Bez większego problemu można go zamienić na inny – starszy niż sama naczepa… O ile pamięć mnie nie myli, wystarczy odkręcić cztery śruby. Co prawda solidne, ale nie ma ich wiele :-). Byle mechanik sobie z tym poradzi.

Naczepa-chłodnia – na co zwrócić uwagę kupując?

W pierwszej kolejności – na agregat. Agregat chłodniczy to tak naprawdę najistotniejszy i najdroższy element wyposażenia chłodni. Kupując używaną naczepę należy upewnić się, że został wyprodukowany w tym samym okresie, co chłodnia. Jeśli kupujemy chłodnię od pierwszego właściciela, dobrze będzie poprosić o pokazanie umowy kupna agregatu (powinna być osobna). Chodzi o to, by sprawdzić, czy agregat chłodniczy, który był kupiony do nowej naczepy, także był nowy.

Bez żadnego problemu można bowiem zakupić/wziąć w leasing nową chłodnię, lecz z używanym (nawet kilkuletnim) agregatem. Kupując chłodnię od kolejnego właściciela (lub gdy pierwszego właściciela umowy na kupno agregatu nie może odnaleźć) należy sprawdzić u źródła sam agregat. W tym celu należy odnaleźć tabliczkę znamionową (będzie na ramie – trzeba otworzyć osłonę silnika agregatu) i przesłać jej zdjęcie do autoryzowanego serwisu celem odszyfrowania roku produkcji (niektórzy producenci, jak np. Thermoking, nie podają na tabliczce roku produkcji).

Przy okazji serwis może sprawdzić historię danego egzemplarza agregatu (odbywa się to analogicznie, jak sprawdzenie historii serwisowej auta po numerze VIN). Może się bowiem okazać, że co prawda naczepa ma w dowodzie rejestracyjnym wbity np. rok produkcji 2011, ale agregat jest np. nawet z roku 2006. Czyli kupujemy kilkunastoletni silnik diesla. Należy sprawdzić także zgodność agregatu (model, numer) z danymi wpisanym w świadectwo zgodności ATP (punkt 6.1, o tym poniżej).

W tym miejscu dodam, że PODMIANA AGREGATU to chyba najczęściej spotykane oszustwo przy sprzedaży naczepy-chłodni. Do kilkuletniej, zadbanej chłodni wystarczy przed sprzedażą przewiesić najstarszy i najbardziej zdezelowany agregat chłodniczy, jaki mamy, często dwukrotnie starszy niż sama naczepa. Lecz w ogłoszeniu oczywiście napiszemy: „Naczepa chłodnicza rok produkcji 2011”. I nikt nie może zarzucić nam kłamstwa. Prawie nówka! Kupujecie? 🙂

Jakie wyposażenie powinien mieć agregat

Przy wyborze agregatu należy też zastanowić się nad jego wyposażeniem. Czy nasza chłodnia będzie kiedykolwiek pływać promem? Jeśli tak, bezwzględnie należy wybrać agregat z „elektrykiem” – czyli dodatkowym silnikiem elektrycznym. Na pokładach promów kategorycznie nie wolno pozostawiać włączonego agregatu, napędzanego silnikiem diesla, a obsługa promu jest na tyle wyszkolona, aby sprawdzić, czy agregat jest rzeczywiście wyłączony. Czy da się przeprawić nawet jedną z najkrótszych tras, tj. Calais-Dover z wyłączonym agregatem chłodniczym? No cóż, zależnie od tego co wieziemy, w 9 na 10 przypadków może się udać. Zawsze pozostaje spore ryzyko, że towar wymagający kontrolowanej temperatury jednak się uszkodzi. Zatem – jeśli chcemy pływać do Skandynawii, Grecji z Włoch, czy też chociażby do Wielkiej Brytanii – potrzebujemy agregatu z dodatkowym silnikiem elektrycznym.

Agregat chłodniczy powinien być także wyposażony w drukarkę (przypominającą drukarkę fiskalną), tak aby na rozładunku kierowca mógł od ręki sporządzić wydruk temperatury z termografu i dołączyć nam do dokumentu CMR. To dobra praktyka – nigdy nie wiemy, kiedy klient zlecający transport chłodniczy zażąda od nas takiego wydruku (a zazwyczaj w zleceniu znajduje się zastrzeżenie, że ma prawo zażądać takiego wydruku). Czy da się to obejść? Niby tak – zawsze można pojechać na odpowiedni serwis, odczytać dane z komputera agregatu (przechowuje dane nawet z tras do roku wstecz!), po czym zrobić wydruk na normalnej drukarce. Tyle, że tracimy w ten sposób i czas, i pieniążki. Naprawdę, taniej jest kupić chłodnię z agregatem od razu wyposażonym w drukarkę, a kierowcę wyposażyć w rolki papieru – identyczne jak do tachografu cyfrowego.

Jeżeli chcemy wozić świeże owoce/warzywa, przydatne będą także dodatkowe, zamykane wywietrzniki z tyłu lub z przodu i z tyłu naczepy chłodniczej.

Sprawdź działanie agregatu

Gdy już upewniliśmy się, że data produkcji agregatu nie jest starsza niż data produkcji naczepy i ma wyposażenie, którego potrzebujemy – warto sprawdzić działanie samego urządzenia. W tym celu dobrze jest najpierw ustawić go na temperaturę ok. +12 st. C, a po jej osiągnięciu przestawić na -20 st. C. Sam agregat bez problemu powinien schłodzić pustą naczepę do -20 st. C stopni przy temperaturze zewnętrznej dochodzącej nawet do +30 st. C w ciągu maksymalnie kilkunastu minut.

Oprócz roku produkcji, równie ważnym czynnikiem jest liczba motogodzin wypracowanych przez agregat. To coś jak – oprócz rocznika – licznik kilometrów w naszym aucie. Liczbę wypracowanych motogodzin (MTh) łatwo sprawdzić na wyświetlaczu agregatu. Proszę nie zwracać uwagi na parametr „TOTAL” bowiem ujmuje on też godziny „czuwania”, gdy działa tylko elektronika. Należy sprawdzić osobno licznik motogodzin silnika diesla oraz (jeśli jest) liczbę motogodzin silnika elektrycznego. Po dodaniu tych dwóch liczników (diesel+elektryka) otrzymamy rzeczywistą liczbę motogodzin wypracowaną przez agregat. To ważne, bowiem kluczowe elementy urządzenia (jak sprężarka, sprzęgło) mają określoną żywotność. Osobiście nie polecałbym zakupu agregatu mającego już kilkanaście tysięcy motogodzin przebiegu.

Pamiętajcie, że serce agregatu to nic innego jak właśnie bardzo prosty silnik diesla i sprężarka. Z podstawowych rzeczy – silnik powinien zapalić bez problemów, nie powinien widocznie kopcić. Wszelkie „piszczące” odgłosy pasków napędzających sprężarkę także oznaczają kłopoty – mogą być spowodowane zarówno starym paskiem klinowym, jak i zapowiedzią większych problemów z samą sprężarką.

Po schłodzeniu naczepy do -20 st. C możemy przestawić agregat na tryb pracy cyklicznej i sprawdzić, czy nie pojawiły się na wyświetlaczu żadne kody błędów.

Zabudowa

Naczepa schłodzona do -20 st. C, na dworze ciepło, agregat sprawny – silnik działa bez zarzutu – jest to więc właściwy moment, aby sprawdzić samą zabudowę. Warto wiedzieć, że ścian chłodni nie można naprawiać tak samo jak blacharki auta – szpachlówką. Każda tego typu łata powoduje, że chłodnia w danym miejscu nie ma już odpowiednich właściwości izolacyjnych. Może powstać tzw. mostek cieplny – a w efekcie naczepa może nie przejść badań technicznych i utracić certyfikat do przewozu żywności (o nim za chwilę). Zwłaszcza po gwałtownym schłodzeniu naczepy miejsca takich napraw będą dodatkowo szczególnie widoczne. W ich okolicy może się tworzyć szron lub występować skroplona woda.

Zewnętrzna, cienka metalowa warstwa ściany chłodni nie może nosić śladów korozji, nie może być także przerwana np. na skutek przetarcia. Nie może mieć też żadnych śladów wycieków. Woda, która może dostać się przez nieszczelności z zewnątrz do wewnątrz ściany naszej chłodni rozwarstwi ją przy pierwszym transporcie mrożonki. W efekcie ściana utraci właściwości izolacyjne i nośne.

Należy także uważnie obejrzeć tylne drzwi chłodni. Uszczelka dookoła drzwi musi być cała, nie wyszczerbiona, a drzwi nie mogą nosić śladów napraw czy też mieć dorobionych dodatkowych „wzmocnień” (często dorabianych w okolicach zawiasów, np. w postaci przyśrubowanych metalowych płyt). Wszelkie ślady wypukłości oznaczają, że drzwi mogą być rozszczelnione. Dodatkowo drzwi – najlepiej ryglowane czterema zamkami (po dwa na skrzydło), powinny być dobrze spasowane, a ich skrzydła na równym poziomie.

Certyfikat ATP

Aby móc wozić naszą chłodnią mięsa i produkty mięsne, ryby i produkty rybne, masło, produkty mleczne, wszelkie mrożone artykuły spożywcze (jak np. lody) oraz żółtka jaj (o żółtkach jaj napiszę jeszcze przy okazji, to jest naprawdę ciekawy temat), a zgodnie z załącznikiem do Rozporządzenia RM z 13 marca 2001 r. – także świeże warzywa i owoce, potrzebny nam jest ważny certyfikat ATP (czyli świadectwo zgodności naczepy z umową o międzynarodowych przewozach szybko psujących się artykułów spożywczych).

Certyfikat taki jest wydawany na okres 6 lat, a następnie może być dwukrotnie przedłużony o kolejne 3 lata. Po 12 latach od daty produkcji naczepy trzeba niestety wykonać już dość skomplikowane badania – testy w jednym z dwóch ośrodków w Polsce. I nie jest to czysta rutyna – należy liczyć się z tym, że 12-letnia chłodnia (nawet w dobrym stanie technicznym) raczej takich badań nie przejdzie i otrzyma certyfikat ograniczony do temperatur dodatnich!

Podczas kontroli na drodze mogą być sprawdzone trzy elementy:

1. Kierowca powinien mieć oryginał certyfikatu ATP w formie pisemnej (wzór: http://www.coch.pl/wp-content/uploads/2017/03/Wzor2017.jpg). Choć są wyroki sądów stwierdzające, że wystarczającym dowodem na posiadanie certyfikatu jest tabliczka znamionowa, to znacznie prościej jest do dokumentów przewożonych w aucie dołączyć jedną kartkę z certyfikatem, niż przesyłać kierowcy parę tysięcy złotych na poczet mandatu i tracić czas na odwoływanie się w sądach.

2. Naczepa powinna mieć metalową tabliczkę znamionową, zgodną ze wzorem, zamontowaną w sposób uniemożliwiający jej wymianę, możliwą do odczytania bez otwierania chłodni. Zwyczajowo nabijana jest z prawej, zewnętrznej strony czołowej ściany chłodni (czyli na prawym przednim rogu naczepy). Wzór jak powinna ona wyglądać dostępny jest na przykład tutaj: http://www.coch.pl/wp-content/uploads/2015/03/wzory_tabliczek_atp.jpg )

3. Naczepa powinna mieć po obu stronach, na ścianach zewnętrznych, dużymi granatowymi literami opisaną klasę naczepy i datę ważności certyfikatu. Standardowo będzie to klasa „FRC”, czyli chłodnia z agregatem chłodzącym (F), wzmocnioną izolacją (R) i klasą „C” pozwalającą na przewóz w temperaturze kontrolowanej pomiędzy -20 a +12 st. C (C). Obok będzie widoczny miesiąc i rok terminu ważności świadectwa wydanego na chłodnię. Całość powinna być wypisana granatowymi, drukowanymi (dużymi) literami o wysokości nie mniejszej niż 12 cm. Jeśli mamy natomiast na chłodni opis „FNA”, oznacza on, że pomimo wyposażenia w agregat (F) ma jedynie normalną izolację (N) i klasę „A” pozwalającą na przewóz w temperaturze kontrolowanej tylko pomiędzy 0 a +12 st. C (A).

Tak naprawdę więc ITD, BAG czy dowolna inna służba już z daleka będzie widzieć, czy nasz nowy zakup ma nadal ważny certyfikat. Mandat za transport żywności chłodnią bez ważnego certyfikatu w Polsce wynosi 8000 zł.

Kupując chłodnię, koniecznie należy zatem sprawdzić certyfikat ATP. Wymieniając po kolei – metalowa tabliczka znamionowa powinna być zamocowana do chłodni w sposób niebudzący wątpliwości – najczęściej przynitowana, nigdy przykręcona blachowkrętami (tak, wierzcie lub nie, widziałem takie cudo na własne oczy).

Data ważności certyfikatu na tabliczce znamionowej powinna zgadzać się z miesiącem i rokiem wpisanym dużymi niebieskimi literami przy klasie zabudowy – w rogu zewnętrznej ściany chłodni. Dodatkowo, należy koniecznie domagać się wydania certyfikatu ATP w formie papierowej. Co prawda w certyfikacie ATP wpisany jest właściciel – i spotkałem się już z sytuacją, gdy przy zakupie chłodni sprzedawca nie chciał wydać certyfikatu, twierdząc, że jest „na jego firmę”, a my mamy wyrobić sobie nowy. Błąd – po zmianie właściciela nie wyrabiamy nowego certyfikatu, a jedynie uaktualniamy stary – wpisujemy nowego właściciela naczepy chłodniczej.

W tym celu dobrze jest przedstawić jednostce certyfikującej kopię, lub chociaż numer starego certyfikatu (choć na upartego da się to załatwić podając jedynie numer VIN naczepy). Dodatkowo, w „stary” certyfikat wpisany będzie model i numer naszego agregatu (punkt 6.1) – należy sprawdzić zgodność tych danych z agregatem, który wisi na chłodni. Certyfikat jest bowiem ważny jedynie dla kompletu, całości – konkretnego nadwozia z konkretnym agregatem. Jeśli cokolwiek wzbudzi nasze wątpliwości – powinniśmy także sprawdzić certyfikat w jednostce, która go wydała, zdarzają się bowiem fałszerstwa certyfikatów ATP!!! Nie powinno być z tym trudności, gdyż takie jednostki są w Polsce zaledwie dwie – po jednej w Krakowie i w Poznaniu.

Dodatkowo instytut z Krakowa udostępnia listę wydanych certyfikatów w wersji online.

PAMIĘTAJ! Po zakupie chłodni w Polsce należy zwrócić się do jednostki wydającej certyfikaty zgodności ATP o uaktualnienie certyfikatu na właściwą firmę. Koszt uaktualnienia certyfikatu to około 150 zł netto.

Podobnie jest przy sprowadzeniu chłodni z zagranicy – świadectwa ATP wydane przez właściwy organ kraju dotychczasowej rejestracji pojazdu są uznawane jako certyfikat tymczasowy, i także należy zwrócić się do jednostki certyfikującej o przepisanie certyfikatu.

Certyfikat nie jest wieczny

UWAGA! Pierwszy certyfikat ATP wydawany jest na okres 6 lat. Może być maksymalnie dwukrotnie przedłużony o 3 lata (koszt takiego przedłużenia o 3 lata to około 950 zł netto). Po tym okresie – dla chłodni, która ma już 12 lat – próba kolejnego przedłużenia certyfikatu FRC będzie wiązała się z wykonaniem dość skomplikowanego badania technicznego. Koszt takiego badania to co najmniej 4500 zł netto, czas trwania – około dwóch dni roboczych, a dodatkowo szanse na utrzymanie klasy koniecznej do przewozu artykułów mrożonych, tj. FRC – są znikome. Bardziej prawdopodobne jest, że otrzymamy certyfikat ograniczony – np. FNA tj. będziemy mogli przewozić chłodnią tylko towary wymagające transportu w temperaturach powyżej zera (0 – 12 st. C).

W skrócie oznacza to, że chłodnią starszą niż 12 lat raczej nie będziemy mogli przewozić artykułów mrożonych – i to także należy wziąć pod uwagę wybierając starszą naczepę chłodniczą.

To musisz posprawdzać

Podsumowując – aby nie dać się oszukać, oprócz stanu technicznego naczepy i agregatu koniecznie:

Sprawdzamy, czy rok produkcji naczepy = rok produkcji agregatu wg. tabliczki znamionowej agregatu i dowodu rejestracyjnego naszej chłodni.

Sprawdzamy przebieg agregatu – agregat to istotny składnik ceny naczepy w przypadku zakupy chłodni. Zakup nawet najpiękniejszej naczepy bez jednej rysy na lakierze z wyeksploatowanym agregatem będzie złą decyzją, której szybko pożałujemy.

Sprawdzamy, czy chłodnia ma ważny certyfikat ATP i czy nikt przy nim nie majstrował – agregat wpisany w certyfikat musi się zgadzać z tym, który jest zamocowany na chłodni. Jeśli się nie zgadza, oznacza to, że ktoś z jakiegoś powodu zamienił nam agregat, który jeździł z oferowaną naczepą na inny. A jeżeli sprzedawca z jakiegoś powodu nie chce przedstawić/wydać certyfikatu ATP w formie papierowej, jest to wystarczający powód, aby z zakupu takiej chłodni całkowicie zrezygnować.

Udanych zakupów!

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu