GDDKiA wylicza, że w wypadku uszkodzeniu uległy bariery ochronne, słupy oraz ekrany dźwiękochłonne, w związku z czym naprawienie autostrady będzie kosztowało co najmniej 134 tys. złotych. Do tego dojdą też koszty związane z uszkodzeniem pojazdu, gdyż według lokalnego warsztatu, na terenie którego stoi teraz rozbity pojazd, ciągnik siodłowy nie nadaje się do naprawy.
A co z piwem? To było warte jakieś 32 tys. złotych i również tę kwotę będzie trzeba teraz wliczyć w finansowe straty, które łącznie z łatwością mogą przekroczyć ćwierć miliona złotych. Gdyby kierowca był trzeźwy, stosowne pieniądze wypłaciłby ubezpieczyciel, w ramach ubezpieczenia przed odpowiedzialnością cywilną (OC). W przypadku jazdy po alkoholu umowy jednak nie działają i można się spodziewać, że kierowca ciężarówki zwróci firmie ubezpieczeniowej wszystkie poniesione przez nią koszty z własnej kieszeni.
Co na to sam główny zainteresowany? Tego jeszcze nie wiadomo, gdyż opuszczając szpital 53-latek był podobno w złym stanie psychicznym i nie mógł zostać przesłuchany. Niemniej rozmawiał on już z „Gazetą Krakowską”, podając, że w dniu wypadku nie pił alkoholu, a dzień wcześniej spożywał jedynie kompot.
40ton.net
Autor: Bartłomiej Nowak








