Ropa w dół, benzyna w górę

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty

Ropa tanieje – cena tego surowca spadła do najniższego od miesiąca poziomu. 4 maja jedna baryłka kosztowała na zamknięciu giełdy w Londynie 120,77 dolara, czyli o 12 centów mniej niż miesiąc wcześniej. Na polskim rynku z kolei litr ropy potaniał o 15 groszy. Niestety nie idzie to w parze z cenami gotowych paliw.

Przyczyna tego leży w polityce koncernów naftowych, które wykorzystują korektę na rynku ropy do podnoszenia swoich marż, a co za tym idzie – zysków. W piątek Orlen sprzedawał benzynę po 6 groszy drożej niż miesiąc temu – 5,08 złotego za litr brutto. Nawet niższa cena oleju napędowego na początku kwietnia była jedynie iluzoryczna, gdyż jego zakup opłacał się jedynie w hurcie – cena detaliczna na samych stacjach była o grosz wyższa niż przed miesiącem. Kumulacja wszystkich tych faktów jest następująca: różnica między oficjalną ceną w hurcie i detalu na diesla zwiększyła się do 29 groszy, co daje nam najwyższy wynik od początku roku.

Niektóre stacje zarabiają na oleju jeszcze więcej. Mimo, że w oficjalnych hurtowych cennikach diesel figuruje jako 4,76 zł brutto, to najwięksi odbiorcy mogą liczyć na upusty przekraczające 10 groszy na litrze. Przy sprzedaży ON po 5,1 złotego, zarabiają później nawet 50 groszy na litrze. – Takie działanie koncernów i stacji ma kilka wytłumaczeń. Te pierwsze nie schodzą z cen, ponieważ już rekompensują sobie zniesienie ulgi na biokomponenty, które miało miejsce 1 maja. Drugie natomiast wykorzystują sytuację do tego, aby podreperować budżety nadszarpnięte w ostatnich miesiącach koniecznością obniżania marż. Teraz wracają do tradycyjnych, kilkudziesięciogroszowych poziomów – opowiada analityk rynku paliwowego z firmy E-petrol.pl, Jakub Bogucki.

Pogląd ten potwierdza Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego, według której obliczeń w ubiegłym roku oficjalna marża stacji na benzynie wynosiła średnio 20 groszy, a na oleju napędowym 21 groszy, natomiast w okresie od stycznia do końca kwietnia tego roku było to już 6 i 9 groszy. I to właśnie spadek cen ropy stał się najlepszą okazją ku temu, by poprawić zyski. – To już tradycja, że gdy ceny ropy idą w górę, to natychmiast ma to odzwierciedlenie w koszcie paliwa. Ale gdy spadają, to stacje reagują na to z wyraźnym opóźnieniem – dodaje Bogucki.

Warto jednak zwrócić uwagę, że cena benzyny nie zależy tylko i wyłącznie od ropy. Wpływ na to mają również aktualne notowania zarówno ropy naftowej, jak i dolara oraz wysokość marż narzucanych przez stacje. Nie ulega wątpliwości, że paliwo podrożało również przez podniesienie stawki podatku VAT, wzrost opłaty paliwowej, oraz… likwidację ulgi akcyzowej na biokomponenty dodawane do paliwa, a także unijne wymogi dotyczące wyposażenia stacji. W grę wchodzą przecież rządzenia ekologiczne, które do końca 2012 podniosą ceny paliw o 7-10 groszy na litrze.

Autor: Łukasz Majcher

Zobacz również