Po wybuchu afery Dieselgate, amerykański oddział Volkswagena zaproponował klientom, którzy kupili feralne samochody, odkupienie pojazdów za cenę rynkową. Sytuację postanowił wykorzystać pewien klient, który auto owszem zwrócił, ale… rozebrane
Pomysłowy Amerykanin zdecydował się przechytrzyć firmę, która w warunkach odkupu zawarła jedynie zapis, że auto ma być sprawne. Ponieważ brakowało szczegółowych wymagań odnośnie stanu technicznego pojazdu, właściciel samochodu zdecydował się go oddać w stanie daleko odbiegającym od ideału.
Pojazd pozbawiony był zderzaka i przednich lamp. Dealer jednak nie wyraził sprzeciwu i wypłacił pełną rekompensatę w wysokości 21 436 dolarów.
W 2015 roku cały świat mówił o aferze „Dieselgate” z udziałem Volkswagena. Niemiecki koncern został oskarżony o manipulację wynikami pomiarów emisji spalin w około 11 milionach samochodów na świecie. W ramach rekompensaty wobec klientów i środowiska firma wydała aż 7,3 miliarda dolarów.
Foto: poboczem.pl








