Minęło 6 miesięcy odkąd Berlin przywrócił kontrole graniczne na przejściach z Austrią i nic nie zapowiada końca tej sytuacji. Zgodnie z zapisami traktatu z Schengen, kontrole mogą być przedłużane co 30 dni. Prawo, z którego Niemcy skwapliwie korzystają i którego skutki ekonomiczne w Bawarii są coraz bardziej widoczne. Ofiarami takiej polityki są przede wszystkim przewoźnicy ciężarowi…
Kierowca pojazdu ciężarowego Ludwig Jungegger, nawet czterokrotnie w ciągu dnia w ramach obowiązków służbowych, przekracza granicę niemiecko-austriacką. O ile czas wjazd na austriackie terytorium jest stosunkowo bezproblemowy, o tyle powrót do Niemiec jest prawdziwą udręką. Gigantyczne zatory graniczne przy wjeździe do Niemiec sprawiają, że pokonanie czterokilometrowego odcinka zajmuje nawet 75 minut. Kierowca zarzuca władzom niekonsekwencję: „Czasem kontrolują wszystkich, czasem niemal nikogo”.
„Moja cierpliwość jest na wyczerpaniu”
Koszty generują przede wszystkim godziny nadliczbowe, lecz nie tylko. W skali miesiąca tylko w przedsiębiorstwie, w którym pracuje Ludwig, wynoszą one co najmniej 40000 euro. Skutki przedłużających się kontroli odczuwają nie tylko przedsiębiorcy z branży transportowej, lecz także regularnie spóźniający się do pracy pracownicy, czy też przedsiębiorcy z sektora turystyki. Georg Grabner, starosta powiatu Berchtesgadener, mówi wprost: „Moja cierpliwość jest na wyczerpaniu”. Zdaniem starosty, o ile „kilkutygodniowe kontrole można zaakceptować, o tyle obecna sytuacja jest nie do zniesienia. Pat trwa już od 6 miesięcy i nic nie zapowiada jego końca”.
Starosta uważa, że skoro nie można znieść kontroli, to należy podjąć działania celem usprawnienia przepływu pojazdów. Proponuje zatem m.in. ponowne uruchomienie dawnego przejścia granicznego z większą liczbą stanowisk. Policja federalna obiecała rozważyć tę propozycję, lecz w międzyczasie kierowcy powinni uzbroić w cierpliwość.
Koniec Schengen kosztowałby 470 miliardów euro.
Trudno oszacować straty ekonomiczne w Bawarii spowodowane przywróceniem kontroli. Przeprowadzono za to szereg badań na temat ewentualnych konsekwencji ekonomicznych zniesienia strefy Schengen. Według Instytutu Bertelsmanna straty wyniosłyby w najlepszym razie jakieś 470 miliardów euro w ciągu 10 lat. Co prawda suma ta obejmuje straty, które poniosłyby wszystkie państwa wspólnoty, co nie zmienia faktu, że stawka jest wysoka, a Angela Merkel wydaje się mieć tego świadomość. Warto pamiętać, iż niemiecka gospodarka oparta jest w dużej mierze na eksporcie, więc Niemcy mają wiele do stracenia…












