Dla większości kierowców ciężarówek, którzy poruszają się po terenie Rosji, punkty kontroli masy pojazdów to najzwyklejsze miejsca poboru łapówek. Nawet jeśli pojazd jest pusty, waga i tak wykaże, że przewoźnik przekroczył dopuszczalny limit nacisku na oś.
Przekroczenie nacisku w zależności od punktu kontroli
Kierowca Anatol Efremow wozi w ciężarówce listy i paczki z Nowosybirska do Kemerowa, miasta w azjatyckiej części Federacji. Na punkty kontroli masy pojazdów trafia 2-3 razy w ciągu jednej trasy.
“W drodze do Kemerowa trafiłem na kontrolę. Zważono, orzeczono – auto przeładowane. Będzie mandat. Mandat przyjąłem i pojechałem dalej. Rozładunku nie miałem. W Kemerowie znowu kontrola. Zważono i waga była w porządku. Za co dostałem mandat?” – irytuje się kierowca.
Niepotrzebne systemy pomiaru nacisku
Zgodnie z opinią branży, 40 proc. wyników kontroli kończy się niesprawiedliwym orzeczeniem o wykroczeniu.
“Przed ruszeniem w trasę zawsze sprawdzamy, czy waga pojazdu i ładunku się zgadzają. Najczęściej masa nie przekracza dopuszczalnego limitu. Co więcej, ładunek jest prawidłowo rozmieszczany, z uwzględnieniem nacisku na oś. W żadnym wypadku samochód nie może być przeładowany. A podczas kontroli okazuje się, że nacisk na oś wynosi nie 10 ton, a, na przykład, 10,3 tony. Protokół wykroczenia i mandat jest jak na zawołanie”, – oburza się Jurij Sidielnikow, dyrektor firmy przewozowej.
Jak twierdzą przewoźnicy, wszystkie ciężarówki są wyposażone w systemy pomiaru nacisku na oś. Żeby uniknąć mandatów, starają się nie tyle nie przeładować ciężarówek, co wręcz nie doładować. Okazuje się jednak, że i to nie pomaga. Limit nacisku na jedną oś zawsze jest przekroczony.
Michaił Awramienko, przewoźnik z Nowosybirska podaje konkretny przykład. W pobliżu tego miasta znajduje się jeden z okolicznych punktów kontroli, na którym zawsze – bez względu na wagę ładunku – kontrola wykazuje przeładowanie.
Firmy próbują walczyć o zwrot kosztów. Składają pozwy, ale bez powodzenia. Nie mają dowodów.
Nowe regulacje hamują rozwój firm transportowych
Przewoźnicy są niezadowoleni też z powodu innych regulacji. Na przykład czasu pracy kierowców. Zgodnie z nową ustawą, kierowca raz w tygodniu powinien mieć jeden nieprzerwany odpoczynek – nie mniej niż 29 godzin w przypadku transportu międzynarodowego. Problem polega na tym, że kierowcy nie mają gdzie się zatrzymać. Brakuje parkingów i moteli. O strzeżonych miejscach postojowych szkoda nawet wspominać.
Nowe ustawy transportowe nie są dostosowane do lokalnych warunków i stanu infrastruktury. Jak twierdzą przewoźnicy, wszystkie regulacje transportowe powinny być tworzone przy udziale uczestników łańcucha dostaw, ponieważ autorzy prawa w Rosji są po prostu nieświadomi rzeczywistości.
Przewoźnicy nie przyjmują zleceń
Niektóre regiony Federacji już się spotykają z problemem braku ciężarówek. Na przykład przewoźnicy z Syberyjskiego Okręgu Federalnego odmawiają wykonywania przewozu, jeśli ładunek musi być dostarczony poza granice Okręgu. Dla rosyjskiego przemysłu to zagrożenie na skalę globalną.












