Ta jedna z najbardziej niebezpiecznych dróg w Polsce. Nie ma tygodnia bez informacji o kolejnym wypadku, do którego doszło na tej trasie i ogromnych korkach, w których utknęli tam kierowcy. Na przykład w miniony poniedziałek samochody stały w 50 km korku; od punktu poboru opłat w Karwianach aż po Legnicę. Oto dlaczego A4 ma tak fatalną opinię wśród kierowców
To nie jest droga, którą lubią kierowcy
Gdy lokalne media na Dolnym Śląsku wspominają o autostradzie A4, można obstawiać w ciemno: znów doszło tam do wypadku. Scenariusz jest znany: kierowcy godzinami tkwią w korkach, gdyż po zdarzeniu drogowym trasa jest zablokowana. Kierujący osobówkami tracą czas. Ale już ci z ciężarówek również pieniądze, bo przez opóźnienia mogą np. nie zdążyć dowieźć towaru w terminie.
Kierowcy nie przepadają za autostradą A4 także dlatego, że panuje na niej coraz większy tłok. Sytuacji nie poprawia też rosnąca liczba ciężarówek, które trudno wyprzedzić. Co gorsza, ich kierowcy potrafią naciskać na auta osobowe, próbując “namówić ich” do szybszej jazdy. W ten sposób wymuszają niebezpieczne zachowania na drodze i wywierają presję, co może skończyć się tragicznie.
Gdzie jest najgorzej?
Na Dolnym Śląsku autostradę A4 można podzielić na trzy główne odcinki. Patrząc od zachodu, to odcinek od granicy Polski i Niemiec do Krzyżowej, następnie od Krzyżowej do Wrocławia i dalej, wreszcie od stolicy Dolnego Śląska do granicy z Opolszczyzną.
Według drogowców, jazda od granicy do Krzyżowej oraz z Wrocławia do Opola jest względnie bezpieczna. Coraz trudniej zaś prowadzić auto na A4 między Krzyżową i stolicą regionu. Tam w ostatnich latach liczba wypadków rośnie.
Wpływ na to mają dwa czynniki. Po pierwsze, rosnące z roku na rok natężenie ruchu aut, dochodzące do ok. 50 tys. pojazdów na dobę. To liczba kilka razy większa niż 10-20 lat temu. Po drugie, problem sprawiają przestarzałe parametry techniczne tego odcinka drogi: węzły niedostosowane do aktualnego natężenia ruchu, tylko dwa pasy ruchu na jezdni oraz brak pasa awaryjnego” – wylicza Maciej Wołodko z dolnośląskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).
Liczby nie kłamią

Dlaczego dochodzi do wypadków na autostradzie A4?
Drogowcy uważają, że to kierowcy ponoszą dużą część odpowiedzialności za to, jak niebezpiecznie jeździ się po tej drodze.

Inna sprawa, że na Dolnym Śląsku nie bardzo jest komu czuwać nad tym, aby kierowcy zdejmowali nogę z gazu. W regionie – inaczej niż na Śląsku i w Małopolsce, gdzie również przebiega autostrada A4 – nie ma policji autostradowej, czyli osobnego oddziału wyznaczonego do pilnowania porządku na tej drodze.
Kolejnym powodem, który sprawia, że autostrada A4 na Dolnym Śląsku jest tak niebezpieczna, to liczba aut, które codziennie z niej korzystają. Wystarczy spojrzeć na statystyki GDDKiA prowadzone w ramach Generalnego Pomiaru Ruchu, powtarzanego co 5 lat w całej Polsce):
- w 2000 r. przez odcinek Kostomłoty – Kąty Wrocławskie na A4 przejeżdżało ok. 17 tys. pojazdów na dobę
- w 2015 r. odcinek Kostomłoty – Kąty Wrocławskie na A4 pokonywało ponad 47,5 tys. pojazdów na dobę
Na autostradach, gdzie jeździ się z dużą prędkością, wystarczy chwila nieuwagi i tragedia gotowa. Wniosek jest prosty: na tak zatłoczonej drodze, jak autostrada A4, drobny błąd może doprowadzić do bardzo groźnego wypadku.
Kiedyś będzie normalnie?
Do 2023 r. nie ma co liczyć na to, że po autostradzie A4 na Dolnym Śląsku będzie się jeździło swobodniej, a przede wszystkim bezpieczniej. Wszystko dlatego, że w rządowym Programie Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023 nie ma pieniędzy na rozbudowę odcinka od Krzyżowej do Wrocławia do standardów drogi płatnej, czyli m.in. z pasem awaryjnym.
Dlatego szukamy rozwiązań doraźnych. W maju 2016 r. zmieniliśmy organizację ruchu na węźle Kostomłoty, na skrzyżowaniu z drogą krajową nr 5. To poprawiło płynność jazdy na jednym z najbardziej obciążonych, często zakorkowanym odcinku autostrady” – tłumaczy Maciej Wołodko z GDDKiA.
Drogowcy zapowiadają też, że remonty i bieżące prace naprawcze na A4 będą prowadzone na bieżąco. Pomóc ma także wdrożenie przez rząd Krajowego Systemu Zarządzania Ruchem (KSZR), który obejmie inteligentne systemy transportu. To rozwiązanie ma pomóc m.in. podawaniu informacji o sytuacji na drogach w Polce, a także w zarządzaniu ruchem.
Autostrada A4 będzie w całości objęta systemem KSZR. Na poważniejsze zmiany kierowcy będą musieli jednak poczekać – być może nawet 10 lat.












