Branża transportowa w Polsce domaga się interwencji rządu ws. rosnącej agresji nielegalnych imigrantów koczujących we francuskim Calais. Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce (ZMPD) wysłało list w tej sprawie m.in. do premier Beaty Szydło.
Transportowcy ostrzegają, że uchodźcy w Calais atakują kierowców z coraz większą brutalnością. Dodają, że wkrótce może tam dojść do tragicznych wydarzeń, w których ktoś zostanie zamordowany. ZMPD dodaje, że w jego ocenie władze Francji oraz Wielkiej Brytanii nie radzą sobie z rozwiązaniem problemu.
Branża skarży się też premier rządu na praktyki Brytyjczyków, którzy nakładają surowe kary na kierowców oraz firmy transportowe, jeśli na pokładzie ciężarówki znajdą nielegalnych imigrantów. Transportowcy narzekają, że w Anglii dochodzi do absurdów: grzywny są wlepiane nawet wtedy, gdy kierowca sam poinformuje, że w ciężarówce są imigranci, którzy wcześniej włamali się do niej siłą.
ZMPD przypomina zaś, że polscy przewoźnicy codziennie wykonują w Calais ok. 2,5 tys. kursów. To potęguje problem, bo uchodźcy mają bardzo dużo okazji do ataków na polskie ciężarówki. I korzystają z nich, stosując coraz bardziej brutalne metody, m.in. blokady dróg i ataki na kabiny aut za pomocą młotków lub kamieni.
– Polscy kierowcy wykonujący pracę za kierownicami naszych ciężarówek skarżą się, że zostali pozostawieni samym sobie, że nie mogą liczyć na niczyją pomoc. Wydarzenia w Calais rozwijają się w jak najgorszym kierunku. Nie ma żadnej gwarancji, że nie dojdzie tam do tragedii – alarmują transportowcy w liście do premier Beaty Szydło.
W liście do premier Beaty Szydło, ZMPD apeluje o spotkanie konsultacyjne, w którym branża transportowa Polski mogłaby przedstawić skalę groźnego zjawiska w Calais. Ponadto, osobne listy z wezwaniem do podjęcia działań w obronie polskich kierowców otrzymali szefowie ministerstw: spraw zagranicznych, spraw wewnętrznych oraz infrastruktury i budownictwa.









