Ciężarówka wskutek wypadku wpadła do rowu. Kierowca przemieszkał w niej tydzień. Węgrzy okazali mu wielkie serce

1 sierpnia ciężarówka wioząca pomidory z Polski do Bułgarii wylądowała w przydrożnym rowie na Węgrzech. Kierowca, lekko ranny, nie chciał jej opuścić, bojąc się o ładunek. Pojazd udało się wydobyć dopiero po tygodniu. Przez ten czas okoliczni mieszkańcy opiekowali się truckerem, jak tylko mogli.

Ciężarówka wskutek wypadku wpadła do rowu. Kierowca przemieszkał w niej tydzień. Węgrzy okazali mu wielkie serce
Fot. Facebook/Varga Kitti

Nie jest jasne, jak dokładnie doszło do wypadku. Węgierskie media piszą, że polski kierowca chciał uniknąć zderzenia i gwałtownie zahamował. Hamulce uległy jednak awarii, odbił więc w bok i w efekcie jego MAN znalazł się w rowie.

Przeleżał tam na boku blisko tydzień.

Kierowca był lekko ranny w rękę, trafił do węgierskiego szpitala, jednak szybko wrócił do wywróconej ciężarówki. I kategorycznie odmawiał opuszczenia jej.

Jak Irańczyk

Czekał, jak donoszą media, na pomoc drogową z Polski, ta jednak z niewyjaśnionych dotąd przyczyn nie dojechała.

Ktoś jednak zrobił zdjęcie leżącej w rowie ciężarówce i kierowcy (który był jednocześnie właścicielem pojazdu). Wrzucił do mediów społecznościowych i wkrótce zaczęło się dziać to samo, co w przypadku Irańczyka Fardina Kazemi, którego wiekowy International 9670 zepsuł się swego czasu na polskich drogach.

Węgrzy ruszyli na pomoc

Wpisów było najprawdopodobniej kilka. Jeden z nich, napisany przez 23-letnią Kitti Vargę, został udostępniony ponad 60 tys. razy.

Kiedy napisałam post w sobotę 8 sierpnia, wiele osób dzwoniło i pisało, każdy chciał pomóc. Skontaktowałam się z trzema tłumaczami, którzy na zmianę pomagali w akcji ratunkowej. Problem polegał na tym, że kierowca ciężarówki potrafił mówić tylko w swoim ojczystym języku. Jeden z tłumaczy przyjechał na miejsce wypadku z Miszkolca (czyli ponad 50 km na południowy-zachód od miejscowości Novajidrány, gdzie doszło do wypadku – przyp. red.), co było bardzo pomocne – wspomina Kitti, cytowana przez portal boon.hu.

Okoliczni mieszkańcy zaczęli przynosić polskiemu kierowcy wodę i jedzenie. Niedługo później udało się zebrać ekipę, która była w stanie wydobyć ciężarówkę z rowu.

Obiad i części samochodowe

Akcja trwała trzy godziny.

Utrudniał ją fakt, że rów był pełen wody, a w ładowni znajdowało się kilka ton ładunku” – donosi hvg.hu.

Po wszystkim kierowca i ratownicy zostali zaproszeni na kolację do miejscowego pastora Bertalana Szanyi’a. Polakowi proponowano również, według doniesień węgierskich mediów, nocleg, ten jednak odmówił, bojąc się utraty pozostawionego przy drodze ładunku.

Kierowca jeszcze nie odjechał. Węgrzy chcą sprawdzić i wymyć ciężarówkę.

Na portalu społecznościowym kilka osób zaznaczyło, że jeśli będą potrzebne jakieś części, to je wyślą” – czytamy na boon.hu.

Najpopularniejsze
Komentarze
0 Komentarzy
Użytkownik usunięty