REKLAMA
Czas na transport #46

AdobeStock/petert2

Czy czas na promie to odpoczynek kierowcy? Zapadł wyrok w tej sprawie

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty

Czas, który kierowca spędza na promie, towarzysząc swojej ciężarówce, należy traktować jako czas dyspozycyjności, a nie odpoczynku. Takie stanowisko ponownie potwierdził hiszpański sąd w Balearach, podążając za linią orzeczniczą Sądu Najwyższego z 2024 r. Oznacza to obowiązek wliczania tych godzin do wynagrodzenia i do czasu pracy kierowcy.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Sprawa ma wymiar znacznie szerszy niż pojedynczy spór pracowniczy. Jej konsekwencje mogą dotknąć wszystkie firmy realizujące przewozy między Półwyspem Iberyjskim a Balearami, w tym także przewoźników zagranicznych.

Kolejny wyrok w tym samym kierunku

Sąd Najwyższy Balearów przyznał rację kierowcy, który domagał się wynagrodzenia za czas spędzony na promie jako za czas dyspozycyjności. Firma Xim Escalas musi wypłacić pracownikowi 3.720 euro, czyli 12 euro za każdą z 310 godzin spędzonych na trasach morskich między Majorką a Barceloną lub Walencją.

Zapewnienie kierowcy kabiny nie zmienia kwalifikacji prawnej tego czasu. Sąd powołał się na stanowisko Sądu Najwyższego z maja 2024 r., który uznał, że taki okres nie może być traktowany jako odpoczynek.

Teraz to właśnie Sąd Najwyższy będzie musiał ostatecznie ujednolicić linię orzeczniczą.

Dostępność do dyspozycji wyklucza odpoczynek

W 2024 r. hiszpański Sąd Najwyższy wskazał, że choć rozporządzenie unijne dotyczące czasu jazdy i odpoczynku dopuszcza kwalifikowanie takiego okresu jako odpoczynku pod określonymi warunkami, przepisy krajowe mogą przewidywać rozwiązania korzystniejsze dla pracownika.

Sąd oparł się m.in. na dekrecie królewskim 1561/1995 regulującym czas pracy w transporcie oraz na II Ogólnym Porozumieniu Transportu Drogowego z 2012 r. Kluczowy argument dotyczył obowiązku pozostawania przez kierowcę w dyspozycji pracodawcy oraz załogi promu, np. w sytuacjach awaryjnych. Taki obowiązek wyklucza uznanie tego czasu za rzeczywisty odpoczynek.

Branża ostrzega przed skutkami

Hiszpańska federacja przewoźników Fenadismer alarmuje, że utrwalenie tej interpretacji jako orzecznictwa będzie miało poważne konsekwencje dla sektora transportu drogowego.

Organizacja wskazuje na bardzo silny wpływ ekonomiczny i organizacyjny na firmy realizujące przewozy między kontynentem a Balearami. Problem nie ogranicza się wyłącznie do wypłaty wynagrodzenia. Skoro jest to czas pracy, podlega on limitom i kontroli, podobnie jak czas prowadzenia pojazdu.

Zdaniem branży może to doprowadzić do wzrostu kosztów operacyjnych oraz podwyższenia cen towarów transportowanych między półwyspem a wyspami.

Wniosek do ministerstwa pracy

Fenadismer zapowiada wystąpienie do hiszpańskiego ministerstwa pracy o zmiany legislacyjne w zakresie organizacji czasu pracy w transporcie. Celem jest złagodzenie skutków nowej wykładni i umożliwienie firmom dalszego prowadzenia działalności, kluczowej dla zapewnienia ciągłości dostaw na wyspy.

Jeżeli Sąd Najwyższy potwierdzi dotychczasową linię, część modeli biznesowych opartych na przewozach promowych będzie wymagała gruntownej rewizji.

Tagi:

Zobacz również