Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Jakiś czas temu do polskiego sądu trafiła sprawa, w której kierowca domagał się wypłaty przez pracodawcę ponad 180 tys. zł z tytułu diet i ryczałtów za podróże służbowe. Proces trafił do apelacji i niedawno zapadło rozstrzygnięcie.

Jak ustalił sąd okręgowy, kierowca samochodu ciężarowego, przewoził towary na wschód. Pozwany pracodawca przekazywał mu, poza wynagrodzeniem zasadniczym, pieniądze w kwotach 1250 zł lub 1400 zł za kurs. Pracodawca jednak nie prowadził dokumentacji osobowej i płacowej. Nie wystawiał też kierowcy poleceń wyjazdów służbowych, nie naliczał żadnych świadczeń z tytułu podróży służbowej.

Kierowca natomiast prowadził zeszyt, w którym odnotowywał wydatki poniesione w toku trasy oraz otrzymywane od pracodawcy kwoty.

Powołując się na art. 2 pkt 7 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o czasie pracy kierowców, sąd okręgowy zauważył, że zgodnie z tym przepisem podróż służbowa to każde zadanie służbowe polegające na wykonywaniu, na polecenie pracodawcy przewozu drogowego poza miejscowość, będącą jego siedzibą lub wyjazd poza tę miejscowość, w celu wykonania przewozu drogowego. Z kolei na podstawie art. 775 § 1 Kodeksu pracy, pracownikowi wykonującemu na polecenie pracodawcy zadanie służbowe poza miejscowością, w której znajduje się siedziba pracodawcy, lub poza stałym miejscem pracy przysługują należności na pokrycie kosztów związanych z podróżą służbową.

Sąd nie przyjął argumentów pracodawcy

W związku z powyższym, w ocenie sądu  dodatkowe kwoty wypłacane kierowcy stanowiły jedynie bonusowe wynagrodzenie za pracę, a nie pokrywały diet i ryczałtów za noclegi.

Pozwany pracodawca wniósł apelację od wyroku sądu okręgowego, w której, powołując się na powszechna praktykę w firmach transportowych, argumentował między innymi, że wypłacone kierowcy kwoty po 1400 zł i 1250 zł, stanowiły diety i ryczałty za noclegi. Podkreślił, że w innych sprawach, jakie toczyły się przed sądami pracy, należności wypłacane kierowcom ponad wynagrodzenie zasadnicze z umowy, zawsze uznawane były za wypłacone na pokrycie kosztów podróży. Świadczenia te nie stanowiły więc dodatkowego wynagrodzenia za pracę.

Sąd apelacyjny oddalił apelację, podkreślając przede wszystkim, że pozwany nie przedstawił jakichkolwiek dokumentów potwierdzających rozliczanie podróży służbowych. Tym samym, w ocenie sądu nie ma możliwości uznania, że wypłacana kierowcy za każdy kurs taka sama kwota w wysokości 1400 złotych lub 1250 złotych, była należnością za podróże służbowe. Powołanie się przez pozwanego pracodawcę na “przyjętą praktykę w firmach transportowych” okazało się nieskuteczne. Sąd jednoznacznie stwierdził, że swobodna ocena dowodów nie sięga bowiem tak daleko, aby sąd mógł sprawę rozstrzygnąć wyłącznie na jej podstawie.

Diety i ryczałty trzeba dokumentować

W polskim orzecznictwie przyjmuje się, iż ustalenia faktyczne i uzasadnienia wyroków w określonych sprawach, nawet podobnych, nie mogą wpłynąć na rozstrzygnięcia w innych procesach. Wynika z tego, że stanowiska sądów w podobnych sprawach nie muszą być jednolite. Tak przyjęta praktyka prowadzi do rozbieżności stanowisk i nie gwarantuje mocnej pozycji ani pracodawcom, ani pracownikom.

Dopóki przepisy dotyczące diet i ryczałtów nie zostaną stosownie uszczegółowione, sądy będą musiały orzekać w oparciu o indywidualne okoliczności każdej ze spraw o zapłatę diet i ryczałtów. Omawiane orzeczenie powinno skłonić pracodawców do sformalizowania procesu rozliczania kierowców. Bardzo ważne jest, aby oprócz tworzenia kolejnej dokumentacji, zadbać o prawidłowe naliczanie i rozliczanie wynagrodzenia oraz kosztów podróży służbowych.

Fot. Pixabay/succo

 

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu