AdobeStock/Dusko

Dwie sekundy nieuwagi to 50 metrów „w ciemno”. Co najbardziej rozprasza kierowców zawodowych

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 6 minut

Telefon, nawigacja, komunikaty od dyspozytora, alerty telematyczne, monotonia i zmęczenie – współczesny kierowca zawodowy musi radzić sobie z coraz większą liczbą bodźców konkurujących o jego uwagę. Eksperci zwracają uwagę, że przy prędkości 90 km/h zaledwie dwie sekundy nieuwagi oznaczają przejechanie około 50 metrów bez pełnej kontroli wzrokowej nad sytuacją na drodze. Problemem nie jest więc tylko telefon trzymany w dłoni, ale całe środowisko pracy w kabinie.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Od 5 do 11 października europejskie służby prowadzą akcję ROADPOL „Focus on the Road”, poświęconą rozproszeniu uwagi za kierownicą. Kontrole obejmują przede wszystkim korzystanie z telefonów i innych urządzeń elektronicznych, ale problem jest znacznie szerszy – w pracy kierowcy zawodowego uwagę mogą odciągać także nawigacja, telematyka, komunikaty z dyspozytorni, zmęczenie i monotonia.

To jednak tylko jedna strona problemu. W pracy kierowcy ciężarówki źródłem utraty koncentracji może być również coś, co jest elementem codziennej pracy: nawigacja, telematyka, kontakt z dyspozytornią, alerty systemów wspomagania czy presja czasu.

Poradnik Centralnego Instytutu Ochrony Pracy – Państwowego Instytutu Badawczego wskazuje, że kierowcy flotowi są szczególnie narażeni na przeciążenie uwagi ze względu na wielozadaniowość, intensywną komunikację operacyjną, długotrwałą jazdę i zmęczenie.

Dwie sekundy i 50 metrów bez pełnej kontroli

Jednym z najbardziej obrazowych przykładów jest krótkie spojrzenie na ekran.

Centralny Instytut Ochrony Pracy – Państwowy Instytut Badawczy (CIOP-PIB), polska instytucja naukowo-badawcza zajmująca się m.in. bezpieczeństwem pracy i ergonomią, w poradniku dla kierowców flotowych wskazuje, że przy prędkości 90 km/h dwie sekundy oderwania wzroku od drogi oznaczają przejechanie około 50 metrów. To wystarczy, by przegapić hamowanie pojazdu z przodu, zmianę sytuacji na pasie czy pojawienie się przeszkody.

Dlatego niebezpieczna może być nie tylko rozmowa przez telefon. Podobny efekt może wywołać odczytanie wiadomości, zmiana trasy w nawigacji czy próba znalezienia określonej funkcji na ekranie.

Telefon nie jest jedynym rozpraszaczem

Eksperci zwracają uwagę, że współczesny kierowca zawodowy działa w środowisku pełnym bodźców. Telefon powoduje odrywanie wzroku od drogi i przełączanie uwagi między zadaniami. Co istotne, obciążenie poznawcze pozostaje wysokie również podczas rozmowy prowadzonej przez zestaw głośnomówiący. Źródłem rozproszenia mogą być także systemy pokładowe, ekrany dotykowe, aplikacje telematyczne czy nawigacja.

W transporcie dochodzi do tego tzw. wielozadaniowość narzucana. Kierowca może jednocześnie obserwować trasę, odbierać komunikaty z dyspozytorni, śledzić wskazania nawigacji, reagować na alerty pojazdu i kontrolować dane z telematyki.

Problem polega na tym, że uwaga nie jest nieograniczona. Im więcej bodźców pojawia się w tym samym czasie, tym większe ryzyko, że któryś z nich odciągnie kierowcę od sytuacji na drodze.

Nawigację ustaw przed ruszeniem

Najprostsze działania można wykonać jeszcze przed rozpoczęciem jazdy. Eksperci zalecają przede wszystkim wcześniejsze ustawienie nawigacji, muzyki i parametrów pojazdu. Telefon najlepiej pozostawić poza bezpośrednim polem widzenia albo włączyć tryb „Nie przeszkadzać”. Warto też wyłączyć zbędne alerty i korzystać z funkcji głosowych zamiast manipulowania ekranem podczas jazdy.

W praktyce zasada jest prosta: jeśli jakaś czynność wymaga kilku sekund patrzenia na ekran albo przewijania menu, lepiej wykonać ją na postoju.

Dyspozytor też może przeciążyć uwagę

Rozproszenie nie zawsze wynika z decyzji samego kierowcy. Instytut podkreśla, że częste alerty, powiadomienia i wiadomości od dyspozytorów mogą powodować przeciążenie informacyjne i zwiększać stres. Telematyka pomaga w zarządzaniu trasą i pojazdem, ale przy niewłaściwej organizacji komunikacji sama może stać się źródłem problemu.

Dlatego firmy flotowe powinny ograniczać liczbę komunikatów wysyłanych podczas jazdy i unikać sytuacji, w której kierowca jednocześnie otrzymuje SMS-y, wiadomości z aplikacji i telefony.

Monotonia bywa równie niebezpieczna jak nadmiar bodźców

Nie zawsze problemem jest zbyt dużo informacji. Na długich, powtarzalnych trasach może pojawić się tzw. dryfowanie uwagi. Kierowca nadal wykonuje wszystkie podstawowe czynności, ale jego koncentracja stopniowo odrywa się od sytuacji drogowej.

Zjawisko to szczególnie łatwo pojawia się podczas jazdy autostradą, nocą albo na dobrze znanej trasie. Monotonia prowadzi też do spadku czujności, narastającej senności i automatyzacji zachowań. W efekcie kierowca może reagować wolniej, gdy wydarzy się coś nietypowego.

Przerwa zanim pojawi się senność

Eksperci z CIOP zaznaczają, że regularne przerwy są jednym z najskuteczniejszych sposobów przeciwdziałania spadkom koncentracji. Jako dobrą praktykę autorzy poradnika podają przerwę co 2–2,5 godziny jazdy lub wcześniej, jeśli kierowca zaczyna odczuwać zmęczenie. Powinna ona trwać minimum 15 minut, a optymalnie 20–30 minut. Warto wyjść z pojazdu, przejść się i rozruszać. Pomocna może być również krótka, 10–20-minutowa drzemka, jeśli warunki na to pozwalają.

Nie zastępuje to oczywiście obowiązkowych przerw wynikających z przepisów o czasie jazdy i odpoczynku. Chodzi o reagowanie wcześniej, zanim zmęczenie zacznie wyraźnie pogarszać uwagę.

Systemy bezpieczeństwa nie zastąpią czujności

Nowoczesne ciężarówki coraz częściej wspierają kierowcę poprzez tempomaty, asystentów pasa ruchu, systemy monitorowania zmęczenia czy automatyczne hamowanie.

Technologia może poprawić bezpieczeństwo, ale ma też drugą stronę. Instytut wskazuje na ryzyko tzw. uśpienia czujności. Długotrwałe korzystanie z systemów wspomagających może powodować, że kierowca zaczyna w mniejszym stopniu aktywnie obserwować drogę i przecenia możliwości pojazdu. W nietypowej sytuacji przejęcie pełnej kontroli może wtedy potrwać dłużej.

System powinien więc wspierać kierowcę, ale nie zastępować jego uwagi.

Najprostsza zasada: droga jest zadaniem numer jeden

Z poradnika instytutu wynika, że rozproszenie uwagi u kierowców zawodowych rzadko ma jedną przyczynę. Zwykle nakładają się na siebie zmęczenie, presja czasu, komunikacja z firmą, technologia i rutyna. Dlatego ograniczanie ryzyka nie sprowadza się wyłącznie do odłożenia telefonu.

Najważniejsza pozostaje zasada, aby wszystko, co można przygotować przed rozpoczęciem jazdy, zrobić jeszcze na postoju, a w trasie ograniczyć do minimum czynności niezwiązane bezpośrednio z prowadzeniem pojazdu.

W tygodniu wzmożonych kontroli ROADPOL może to uchronić przed mandatem. Na co dzień chodzi jednak o coś ważniejszego: kilka sekund nieuwagi przy prędkości ciężarówki oznacza dziesiątki metrów przejechanych bez pełnej kontroli nad tym, co dzieje się przed pojazdem.

Tagi:

Zobacz również