Piotr Soroczyński główny ekonomista Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych obawia się, że zaakceptowanie niemieckiego pomysłu na wyznaczenie płacy minimalnej w zagranicznych firmach transportowych byłoby niebezpiecznym precedensem na europejskim rynku pracy. – W tej sytuacji nie wolno dać się Niemcom zwariować. Ich prawo próbować, a nasze się nie dać. Bo co będzie dalej? Czy Niemcy powiedzą, że wszystkie towary i uslugi, które są kierowane na ich rynek mają także być wykonywane z takim reżimem płacy minimalnej. W takim razie co zrobią niemieccy przedsiębuiorcy, którzy zlecają dużo prac w Chinach, gdzie płaca minimalna jest znacznie niższa od naszej – uważa gość.
Zdaniem Rafała Antczaka wiceprezesa firmy doradczej Deloitte Niemcy nie mogą wprowadzić płacy minimalnej dla zagranicznych firm transportowych, bo w ten sposób łamią unijne prawo. – Mamy wolny rynek towarów, usług, pracowników, na tym polega Unia Europejska. Nie można wprowadzac takich przepisow, które wyłaczają działaność firm z innego kraju unijnego na rodzimym rynku. To są działania protekcjonalistyczne – uważa rozmówca.
Krzysztof Sobczak Redaktor naczelny Wolters Kluwer uważa, że nie jest w interesie gospodarki niemieckiej osłabianie polskich firm, których jedną z największych przewag konkurencyjnych są niskie koszty pracy. – Duża część niemieckiej klasy politycznej i ekonomicznej wie, że w interesie Niemiec nie jest osłabianie takich krajów jak Polska. Oni większą premię mają z tego, że rośniemy, niż z gdy nasza gospodarka ma kłopoty – mówi specjalista.
Ustawa o płacy minimalnej w Niemczech obowiązuje od początku roku. Stawka za godzinę pracy wynosi 8,5 euro. Zdaniem władz w Berlinie ta płaca minimalna obowiązuje także pracowników zagranicznych firm transportowych, których pojazdy poruszają się po niemieckich drogach. Działanie przepisów o stawce minimalnej dla zagranicznych firm transportowych zawieszono do czasu zajęcia stanowiska w tej sprawie przez Komisję Europejską.
źródło: wnp.pl
Autor: Bartłomiej Nowak















