Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Zakaz handlu w niedziele, do wprowadzenia którego dąży związek NSZZ Solidarność, może mieć bardzo poważny wpływ na polska gospodarkę – w tym na branżę logistyczną. Z najnowszego raportu przygotowanego na zlecenie Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce (AmCham), wynika, że gdyby w życie weszła najbardziej restrykcyjna forma zakazu, to w logistyce pracę straciłoby 33 tys. osób.

Raport „Branża logistyczna. Wpływ zakazu handlu w niedziele” został opracowany przez serwis Polityka Insight i zawiera analizę bezpośrednich i pośrednich skutków dla polskiego sektora logistycznego. Według autorów, w firmach logistycznych działających w Polsce pracuje 630 tys. ludzi. Do tego dochodzi jeszcze około 50-60 tys. pracowników samozatrudnionych, z których zdecydowana większość świadczy usługi towarowego transportu drogowego.

Z wyliczeń Polityki Insight wynika, że 4,5 proc. wszystkich pracujących Polaków jest zatrudnione w branży logistycznej. Największy udział w tej grupie mają firmy świadczące usługi transportu drogowego (53 proc. całego zatrudnienia w branżach) oraz firmy wspomagające transport drogowy – od terminali przeładunkowych, po dworce kolejowe i przedsiębiorstwa zajmujące się utrzymaniem infrastruktury transportowej (11 proc.).

Eksperci szacują ponadto, że roczne obroty całej branży wyniosły w 2016 r. ponad 160 mld zł, co przełożyło się na wytworzenie przez firmy logistyczne 47 mld zł wartości dodanej. Natomiast całościowy udział branży w PKB stanowił nieco powyżej 5 proc. i był większy niż branży motoryzacyjnej czy finansowej. Już na podstawie tych kilku liczb widać więc, że rola logistyki i transportu w Polskiej gospodarce jest znacząca.

Na razie nie wiadomo jeszcze, jaki ostateczny kształt przybiorą przepisy o zakazie handlu w niedziele – projekt ustawy w tej sprawie, zgłoszony przez związki zawodowe jest od ponad roku przedmiotem prac Sejmu. Dlatego autorzy raportu przygotowanego dla AmCham analizowali kilka wariantów. Analiza najbardziej radykalnego, który zaproponowali związkowcy w projekcie złożonym w Sejmie, zakłada nie tylko zakaz handlu w sklepach detalicznych, ale także zabrania działania w niedziele centrom logistycznym, magazynowym, dystrybucyjnym i terminalom przeładunkowym.

„Z jednej strony firmy te nie mogłyby funkcjonować w niedziele, co znacząco ograniczyłoby ich zdolność obsługiwania firm detalicznych, a zwłaszcza zamówień internetowych z kraju i zagranicy. Z drugiej strony branża pośrednio odczuła by efekty spadku obrotów handlowych w sklepach i hurtowniach” – czytamy w raporcie.

Zagraniczne firmy opuszczą Polskę

Jako jeden z głównych bezpośrednich skutków wprowadzenia zakazu działalności firm logistycznych w niedziele Polityk Insight wskazuje bardzo wysokie ryzyko wyjścia z Polski wielu międzynarodowych przedsiębiorstw dystrybucyjnych, które w ostatnich latach były głównym motorem rozwoju branży.

„Ze względu na dogodne położenie, korzystny stosunek kwalifikacji i wydajności pracowników do wynagrodzeń oraz relatywnie niskie koszty ziemi, w Polsce budowano centra logistyczne i dystrybucyjne obsługujące inne kraje regionu. Zakaz ich pracy w niedziele spowoduje zmniejszenie korzyści z napływu kapitału zagranicznego do Polski, gdyż niemożność prowadzenia działalności przez siedem dni w tygodniu zaburzy płynność przesyłu towaru i opóźni przesyłki nie tylko do Polski, ale także Niemiec, krajów bałtyckich czy Czech” – prognozują eksperci.

Poważną konsekwencją będzie oprócz tego konieczność rozłożenia popytu w handlu na inne dni tygodnia. Większość sobotnio-niedzielnych zamówień internetowych będzie musiała być bowiem realizowana w poniedziałek. A to zdaniem autorów raportu, wymusi zwiększenie mocy przerobowych tych centrów logistycznych średnio o 15-20 proc. (a w skrajnych przypadkach nawet o 100 proc.).

Obecnie jedna trzecia obrotów całej branży to obrót generowany przez firmy z kapitałem zagranicznym w grupie „magazynowanie i działalność wspierająca transport”. Eksport ich usług to 15 proc. całości przychodów grupy.

„Na podstawie rozmów z przedstawicielami branży przyjęliśmy, że na skutek takiego zakazu z Polski wyszłyby przedsiębiorstwa odpowiadające za dwie trzecie eksportu usług. W takim przypadku szacujemy, że obroty firm z grupy „magazynowanie i działalność wspierająca transport” spadną o 7 mld zł, a generowana przez nie wartość dodana o 2,2 mld zł, czyli 7,1 proc.” – wyliczają autorzy raportu.

Spadek obrotów będzie miał niestety przełożenie na poziom zatrudnienia. Tylko z tego względu liczba etatów może zmniejszyć się o 9,5 tys.

Możliwe bankructwa małych przewoźników

Jeśli chodzi o wpływ na branżę transportową, to Polityka Insight ocenia, że najsilniejszy będzie pośredni efekt niedzielnego zakazu handlu.

„Równoczesny spadek obrotów w sklepach i hurtowniach spowoduje – według naszych szacunków – 7,1-proc. spadek obrotów przewoźników. Przełoży się to na obniżenie wartości dodanej o 5,5 proc., czyli o 1,2 mld zł rocznie” – przewiduje raport.

Skutek? Ucierpią małe i średnie przedsiębiorstwa zajmujące się transportem drogowym, które w najgorszym przypadku mogą stracić większość klientów i zbankrutować.

Zakaz handlu w niedziele może też sprawić, że część przedsiębiorstw logistycznych, zwłaszcza świadczących usługi magazynowe i dystrybucyjne, może stracić rentowność. Wtedy i w tym segmencie rynku możliwa będzie fala bankructw (zwłaszcza mniejszych firm działających w okolicach dużych miast, gdzie trudniej znaleźć pracowników).

Straci gospodarka i państwo

Podsumowując, jeśli suma spadków wartości dodanej w poszczególnych kategoriach firm z branży logistycznej i transportowej w relacji do wartości dodanej całej branży wyniesie aż 13,5 proc., to polska gospodarka może poważnie wyhamować. Problemy sektora logistycznego na takim poziomie będą według autorów raportu przekładać się na obniżenie PKB o 0,5 proc.

„Za połowę tego efektu będzie odpowiedzialny odpływ zagranicznych inwestycji z branży wynikający ze stopniowego przenoszenia z Polski centrów magazynowych, logistycznych i dystrybucyjnych” – czytamy w raporcie.

Pracownicy odczują z kolei redukcje zatrudnienia. Polityka Insight ocenia, że w sumie pracę straci 33 tys. osób, głównie w województwach położonych przy szlakach handlowych, czyli w mazowieckim, wielkopolskim i śląskim.

Zakaz handlu w niedziele wpłynie też negatywnie na podatki, które wpływają do budżetu państwa. Według wyliczeń ekspertów, spadną one o ok. 0,5 mld zł. Głównie będzie to rezultat mniejszych wpływów z podatków pośrednich w transporcie, w tym wpływów z akcyzy. Spadek innych podatków m. in. PIT i CIT, łącznie nie powinien przekroczyć 0,2 mld zł.

Łagodniejszy wariant

Pewna pociechą w obecnej sytuacji jest fakt, że posłowie oraz rząd zgłosili kompromisowe propozycje dotyczące zakazu handlu w niedziele.

I tak jedna z opcji zakłada wyłączenia spod zakazu handlu w niedziele placówek takich jak:

– apteki,

– stacje benzynowe,

– piekarnie,

– małe sklepy, w których sprzedaż prowadzi sam przedsiębiorca.

Drugi wariant przewiduje natomiast wyjęcie spod zakazu działalności wspierającej handel, czyli centrów logistycznych, dystrybucyjnych, magazynowych i terminali przeładunkowych.

Gdyby druga opcja weszła w życie, wtedy skutki dla branży logistycznej nie byłby już tak bardzo dotkliwe. Przy takim założeniu spadek zatrudnienia w logistyce wyniósłby 20 tys. osób, PKB spadło by o 0,2 proc., a wpływy z podatków byłby mniejsze o 0,3 mld zł.

Handel tylko w dwie niedziele w miesiącu

Jeszcze łagodniejsze skutki byłyby w przy wprowadzeniu wariantu, gdy handel odbywa się tylko podczas dwóch niedzieli w miesiącu (dodatkowo pracujące byłyby niedziele przed świętami Bożego Narodzenia i Niedziela Palmowa). W wolne niedziele obowiązywałyby wszystkie wyjątki zawarte w poprzedniej propozycji, w tym dopuszczenie działalności centrów logistycznych, dystrybucyjnych i magazynowych. W niedziele handlowe obowiązywałby natomiast dotychczasowe zasady.

„Oszacowanie wpływu tego rozwiązania na sytuację gospodarczą w branży logistycznej jest najtrudniejsze ze względu na dużą niepewność zachowań konsumentów – nie wiadomo, na ile będą skłonni do zakupów w niedziele pracujące” – czytamy w raporcie.

Przy takim rozwiązaniu cięcia zatrudnienia dotknęłyby 11 tys. osób, a firmy transportowe odczułyby skutki w najmniejszym stopniu. Spadek wpływów z podatków wyniósłby 0,1 mld zł, a PKB zmniejszyłoby się o 0,1 proc.

Foto: Bartosz Wawryszuk

Komentarze

comments17 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu