Francja: Wzrost opłat za autostrady powoduje, że drogi krajowe wracają do łask

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 4 minuty

W ciągu zaledwie godziny na trasie RN25 pomiędzy Amiens a Doullens w północno-zachodniej Francji przejechało około pięćdziesięciu pojazdów ciężarowych. Mohamed, 28 letni dostawca, stara się ważyć słowa „To dobrze, że od lat ruch ciężarówek na tej trasie wciąż wzrasta”. Na przeciwko niego, na postoju odpoczywa w kabinie kierowca, którego samochód został zarejestrowany 400 km dalej.

Wzrost opłat za korzystanie z autostrad, który wszedł w życie z dniem 1 lutego tego roku zapewne sprawi, że ruch na drogach krajowych wzrośnie. Obecność swą zaznaczą nie tylko francuscy kierowcy, ale także zagraniczni: Belgowie, Bułgarzy oraz Czesi. Już teraz paraliżują oni ruch na drogach, wyprzedzając na przykład w miejscach, gdzie jest to niedozwolone. „Nasz pracodawca daje nam jasno do zrozumienia, że mamy omijać autostrady, gdy tylko nadarzy się taka okazja” – potwierdza Michaël Cordier z miejscowości Formerie, położonej na północnym zachodzie Francji. Warto podkreślić, że jest jednym z 200 kierowców zatrudnionych w tym przedsiębiorstwie. Uważa on ponadto, że zjawisko to szczególnie przybrało na sile jakieś 6-7 miesięcy temu. „Autostrady stały się zbyt drogie. Korzystanie z nich jest opłacalne tylko w pilnych przypadkach. Szybkie pokonanie trasy jest ważne, ale nie najważniejsze” Jego zdaniem również „Ze względu na horrendalne koszty przejazdu koniecznie wystrzegać się przejazdu Pont de Normandie”.

Nieuczciwa konkurencja zagranicznych kierowców

Każdy kierowca doskonale zdaje sobie sprawę, że poruszanie się bocznymi drogami jest czynnikiem zwiększającym prawdopodobieństwo wypadku. Niestety z ekonomicznego punktu widzenia, dla niektórych przewoźników, ten sposób przemieszczania się stał się koniecznością. „Najważniejszymi wydatkami dla przedsiębiorstwa transportowego są koszty paliwa, wynagrodzeń dla kierowców oraz utrzymania pojazdów. Opłaty za autostrady są dopiero na czwartym miejscu. Przy 150 pojazdach, miesięczne koszty za przejazdy autostradami wyniosłyby obecnie jakieś 50000 euro. Kolejny wydatek, za który zapłacić musieliby nasi klienci” – ubolewa Yannick Lamidiaux, prezes przedsiębiorstwa transportowego Citra. Ten bojowo nastawiony prezes uważa także, że „należałoby znieść wynoszący 1000 euro rocznie podatek od liczby osi, który dotyczy jedynie francuskich pojazdów o masie powyżej 12 ton, a w zamian wprowadzić tzw. „eurowinietę”, którą płaciliby wszyscy kierowcy bez względu na ich narodowość. W taki oto sposób można by było położyć kres nieuczciwej konkurencji ze strony zagranicznych kierowców, przywracając tym samym pewną równowagę na rynku przewozów”. Inny francuski kierowca jest z kolei oburzony postawą zagranicznych kierowców: „ Jeśli francuski kierowca w Luksemburgu bezzasadnie zboczy z autostrady na drogę krajową i zostanie na tym przyłapany, to zostaje spisany i musi uiścić mandat wysokości 250 euro. Zagraniczni kierowcy we Francji, gdy jadą z północy Francji do Paryża, zupełnie bezkarnie zjeżdżają z autostrady w Arras, by wjechać na nią z powrotem dopiero w Senlis”.

W miejscowości Talmas, położonej na trasie RN25 na północy Francji, Annick i Bruno Lagache są właścicielami restauracji. Jest to jedno z nielicznych miejsc na tej trasie, w których kierowcy mogą odpocząć. „Z przeprowadzonych przez nas w 1994 roku badań rynku wynikało, iż każdego dnia tę drogę obierało 25000 pojazdów” – wspomina restauratorka. Ponad 20 lat później wydaje się, iż ruch na tej trasie nie jest wcale mniejszy. Z powodu niewielkiej liczby miejsc parkingowych, to jednak nie kierowcy pojazdów ciężarowych są głównymi klientami restauracji. Na RN25 czas spędzają oni przeważnie za kierownicą.

Autor: Bartłomiej Nowak

Zobacz również