Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Dopuszczenie do ruchu megaciężarówek w Hiszpanii okazało się całkowitą porażką. Póki co, po kraju jeździ ich nawet mniej niż w Portugalii, gdzie po drogach krąży zaledwie 8 sztuk.

056ac1a6-ef52-4f08-88b2-4c03b0bfed5e?ser

To bardzo mało biorąc pod uwagę hiszpański potencjał i najprawdopodobniej niewiele się w tej kwestii zmieni. Producenci nie mają na nie zamówień: „nie wiadomo, który model jest dobry”.

Sytuację tą spowodowały różne czynniki, jednak w największej mierze do porażki „megapojazdów” przyczyniła się hiszpańska Generalna Dyrekcja Ruchu Drogowego (DGT), której zajęło aż 6 miesięcy opracowanie i opublikowanie norm dotyczących autoryzacji.

Po wprowadzeniu przez DGT tras dla ciężarówek, z zaskakującymi ograniczeniami technicznymi, większość straciła zainteresowanie. Długo trzeba było czekać także na gwarancję, że używanie megaciężarówek nie będzie niosło za sobą dodatkowego ryzyka i odpowiedzialności prawnej.

Nie wiadomo jaki pojazd wybrać

Jeśli ktoś jednak się nie podda, pozostaje trudna kwestia wyboru pojazdu, który będzie najbardziej odpowiedni i który będzie można korzystnie sprzedać oraz pytanie, czy klient zapłaci rozsądną stawkę za jego używanie.

Powodów, aby przesuwać zakup megaciężarówki na później, jest wiele. Po co kupować droższy  pojazd z wieloma „niewiadomymi”, skoro można tanio, pewnie i łatwo transportować towary jak dotąd.

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu