Za bukietami zdobiącymi ulice, stoją kobiety takie jak Hiszpanki Toñi i Lauri. Toñi wierzy, że kwiaty, które składa tam dla swojego męża będą ostrzeżeniem dla innych. Lauri umieszcza bukiety przy drodze chcąc „tworzyć życie tam, gdzie miała miejsce śmierć”.
TOÑI Oliva kupuje świeże kwiaty dla swojego męża w dniu jego urodzin, imienin i przy okazji innych świąt. Nie wkłada ich jednak do wazonu, lecz na poboczu N-634, gdzie mężczyzna zginął w wypadku ciężarówki. Świadkowie wydarzenia opowiadali kobiecie, że jej mąż próbował uniknąć zderzenia z drugim pojazdem ciężarowym, który wjechał na jego pas. Po zniszczeniu 27 metrów betonowych barierek ochronnych, wypadł z drogi i spadł z kilkumetrowego zbocza. Godzinę później mężczyzna zmarł. Po tym jak odmówiono kobiecie możliwości postawienia przy drodze krzyża, zdecydowała się przynosić mężowi kwiaty.

Kwiaty mają być ostrzeżeniem dla innych kierowców.
Lauri Fernández przy barierce ochronnej na BI-2701 składa kwiaty dla swojego syna, Zendoa Raya. Kobieta wypełnia pustkę po wielkiej stracie zdjęciami syna i bukietami, którymi próbuje „stworzyć życie tam, gdzie miała miejsce śmierć”. Kwiaty jednak stale znikają z pobocza.
To że ktoś zabiera te kwiaty, wydaje mi się nieludzkie i okrutne. Nie znasz osoby i obojętne ci, że zmarła i że zostawiła rodzinę w żałobie, ale dlaczego przeszkadza ci bukiet?”, pyta Lauri.
Kobieta przyznaje, że składane przez nią kwiaty mają służyć także jako ostrzeżenie przed niebezpiecznym zakrętem, na którym wydarzyła się prawdziwa tragedia.













