Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Kiepskie wieści przyniosły odczyty najnowszych wskaźników dotyczących sektora produkcyjnego. Indeks PMI polskiego przemysłu we wrześniu był jedenasty miesiąc z rzędu poniżej neutralnego progu. Słabo wypada także PMI niemieckiego przemysłu – u naszych zachodnich sąsiadów, z których gospodarką jesteśmy mocno powiązani – wyniki są najgorsze od czerwca 2009 r.

Aktualizacja 10:47

Jak podaje  IHS Markit, firma prowadząca badania koniunktury i kondycji różnych sektorów gospodarki, we wrześniu warunki gospodarcze w polskim sektorze wytwórczym ponownie się pogorszyły. Wskaźnik PMI spadł do poziomu 47,8 (w sierpniu wynosił jeszcze 48,8). To tylko minimalnie lepszy wynik od danych za lipiec, kiedy odnotowano najsłabszy wynik od ponad 6 lat (47,4). 

Na słabnąca kondycję polskich zakładów produkcyjnych miał wpływ spadek nowych zamówień, którego tempo było najszybsze od ponad dekady (drugi taki wynik w historii badań). Analitycy tłumaczą to osłabieniem popytu na rynku krajowym i na rynkach Europy Zachodniej.

We wrześniu polscy producenci musieli sprostać nieprzychylnym wiatrom wiejącym z dwóch kierunków – zarówno popyt na rynku krajowym jak i na rynkach europejskich był słaby, co doprowadziło do najszybszego od ponad dekady spadku nowych zamówień. Mimo że produkcja spadła w mniejszym stopniu niż nowe kontrakty – głównie dzięki redukcji zaległości – prognozy odnośnie przyszłych 12 miesięcy były najsłabsze od momentu powstania wskaźnika Przyszłej Produkcji w 2012 r.” – komentuje Trevor Balchin, ekonomista IHS Markit, firmy opracowującej PMI polskiego sektora produkcyjnego.

Najnowsze wyniki badań wykazały m.in. znaczne obniżenie poziomu nowych kontraktów z Polski i z zagranicy. Spadek zamówień eksportowych wiązał się głównie z osłabieniem popytu z rynków Europy Zachodniej, w tym z Niemiec i Francji. Ekspert wskazuje, że zgadza się to ze wstępnymi wynikami badań dla sektora wytwórczego strefy euro opublikowanymi pod koniec września. 

Według IHS Markit, z pięciu subindeksów składających się na główny wskaźnik PMI, nowe zamówienia stanowiły główne źródło wrześniowego spadku. „W efekcie tempo spadku produkcji, aktywności zakupowej oraz poziomu zaległości przyspieszyło” – czytamy w komentarzu. Czynniki te zwiększyły presję konkurencyjną, co z kolei sprawiło, że przedsiębiorcy z sektora wytwórczego nie podnieśli we wrześniu cen swoich wyrobów, co zahamowało trwającą od niemal trzech lat inflację. 

Co do prognoz na nadchodzące 12 miesięcy, we wrześniu tylko jedna na trzy badane firmy spodziewała się wzrostu produkcji. „Słabe nastroje odzwierciedlały gorsze prognozy odnośnie europejskiego popytu oraz niepokoje związane ze spodziewaną konkurencję z Azji” – czytamy w komentarzu IHS Markit.

Indeks PMI za Odrą jak w latach kryzysu

Do tego dochodzi sytuacja w niemieckiej gospodarce, która jeśli w dłuższej perspektywie nie ulegnie poprawie, będzie z pewnością rzutować na kondycję polskich producentów. PMI niemieckiego przemysłu we wrześniu spadł do poziomu najniższego od czasu ostatniego światowego kryzysu. Indeks wyniósł 41,7 (najniższy odczyt od czerwca 2009 r.). Jeszcze miesiąc wcześniej, w sierpniu, był na poziomie 43,5.

We wrześniu niemiecka produkcja spadła ósmy miesiąc z rzędu w tym roku. Co więcej, tempo spadku przyspieszyło i było najgwałtowniejsze od lipca 2012 r. Ubyło także znacząco nowych zamówień. Jak wykazały ankietowane przedsiębiorstwa, kontrahenci odraczali, zmniejszali, a nawet anulowali zamówienia, często z powodu niepewności co do dalszych perspektyw. Kluczowym czynnikiem, który miał na to wpływ był niższy eksport.

Niemieccy producenci wykazali też we wrześniu zwiększoną gotowość do redukcji liczby pracowników. Przy czym zmniejszenie zatrudnienia utrzymuje się już siódmy miesiąc z rzędu.

Liczby opisujące sektor produkcyjny w Niemczech nadal rozczarowują i pokazują pogłębienie kryzysu. Tendencja spadkowa w nowych zamówieniach – która jest najniższa od dziesięciu lat – jest szczególnym powodem do zmartwienia. To kontynuacja cięcia produkcji fabrycznej, zatrudnienia i cen” – komentuje Phil Smith, główny ekonomista w IHS Markit. 

Ostatnie dane pokazały też, że producenci z Niemiec są zdecydowanie pesymistycznie nastawieni co do dalszych perspektyw.

Dlaczego sytuacja w niemieckiej gospodarce ma tak duże znaczenie dla Polski? Odpowiedź pokazują dane Głównego Urzędu Statystycznego, dotyczące eksportu. W 2018 r. towary sprzedane przez polskie firmy Niemcom stanowiły 28,2 proc. eksportu. Import z Niemiec był w tym czasie niższy – 22,4 proc., co dało nadwyżkę w obrotach handlowych na poziomie 13,7 mld euro. Niemcy są więc naszym głównym partnerem handlowym. A jak wynika z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego “Nowe oblicze handlu Polski z Niemcami”, w 2017 r. popyt odbiorców końcowych u naszych zachodnich sąsiadów generował u nas 1,4 mln miejsc pracy.

Autorzy raportu z PIE zwracają też uwagę, że zagraniczny popyt na niemieckie towary i usługi, w których zawarty jest polski komponent, odpowiadał za blisko 29 proc. polskiego eksportu do Niemiec.

W pierwszych pięciu miesiącach 2019 roku Polska stała się szóstym partnerem handlowym Niemiec pod względem wielkości” – komentuje Łukasz Ambroziak, analityk w zespole handlu zagranicznego PIE. – Wyprzedziliśmy Wielką Brytanię. Spośród państw unijnych, Niemcy miały większe obroty handlowe tylko z Holandią, Francją i Włochami” – dodaje.

PMI polskiego przemysłu to złożony, zbiorczy wskaźnik opracowany by zobrazować kondycję sektora. Jest kalkulowany na podstawie pięciu subindeksów: nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów pozycji zakupionych. Każda wartość głównego wskaźnika powyżej 50,0 oznacza ogólną poprawę warunków w sektorze.

Fot. Pixabay/pashminu

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu