Pod koniec stycznia rutynowy patrol Zmotoryzowanego Plutonu Villars-sous-Écot zatrzymał na A35 we wschodniej Francji ciężarówkę do kontroli. Finał inspekcji okazał się dla niego dotkliwy. Funkcjonariuszy zaniepokoił już sam widok ciężarówki jadącej z szeroko otwartymi oknami w mroźny dzień. Pojazd, zarejestrowany we Francji, poruszał się trasą z Besançon w kierunku Miluzy. Po zatrzymaniu przyczyna nietypowego zachowania szybko stała się jasna – z kabiny wydobywał się silny zapach marihuany.
Za kierownicą siedział 58-letni mieszkaniec Dijon. Jak relacjonują francuskie media, mężczyzna tłumaczył policjantom, że regularnie zażywa nielegalną substancję po zdiagnozowaniu raka. Wyjaśnienia nie zmieniły jednak oceny sytuacji przez służby.
Decyzja była natychmiastowa: prawo jazdy kierowcy zostało administracyjnie zawieszone na sześć miesięcy, a naczepa skonfiskowana. Sprawa trafi do sądu – trucker otrzyma wezwanie do stawienia się przed wymiarem sprawiedliwości w Montbéliard.
Dla zawodowego kierowcy oznacza to nie tylko długotrwałe wyłączenie z pracy, ale również realne ryzyko utraty źródła dochodu.
Zawodowy kierowca pod lupą. Ryzyko znacznie większe niż mandat
Przypadek z Francji wpisuje się w szerszy europejski kontekst. W większości krajów Unii Europejskiej kierowcy zawodowi są traktowani znacznie surowiej niż użytkownicy prywatnych samochodów. Powód jest prosty – masa pojazdu i potencjalne skutki wypadku.
Choć przepisy w poszczególnych krajach różnią się od siebie, jedno pozostaje wspólne: jazda pod wpływem narkotyków oznacza bardzo szybkie i dotkliwe sankcje administracyjne, często niezależnie od tego, czy doszło do zdarzenia drogowego.
Niemcy: dopuszczalne limity
Ciekawym punktem odniesienia są Niemcy. Zgodnie z obowiązującymi regulacjami, dopuszczalny poziom THC we krwi wynosi 3,5 ng/ml. Przekroczenie tej wartości oznacza sankcje administracyjne, a w określonych sytuacjach również karne.
W przypadku kierowców zawodowych sytuacja jest jednak nieco bardziej skomplikowana, ponieważ przepisy nie są dość precyzyjne. Choć jednorazowe użycie marihuany nie zawsze skutkuje automatycznym zakazem prowadzenia, to regularna konsumpcja może podważyć zdolność do wykonywania zawodu. W praktyce oznacza to ryzyko badań lekarskich i psychologicznych, a w konsekwencji nawet utraty uprawnień.
Termin „okazjonalne używanie” nie został zdefiniowany w tym kontekście i jest używany przede wszystkim w celu odróżnienia go od terminu „regularne”. Jednakże wielokrotne używanie w tygodniu z pewnością nie jest już uważane za „okazjonalne” w rozumieniu przepisów dotyczących prawa jazdy” – podkreśla BG Verkehr (Berufsgenossenschaft Verkehrswirtschaft Post-Logistik Telekommunikation – niemiecka ustawowa kasa ubezpieczeń wypadkowych dla branży transportowej, pocztowej, logistycznej i telekomunikacyjnej).













