Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Kara nie większa niż 5 tysięcy zł dla zarządzającego transportem oraz maksymalnie 15 tys. złotych dla podmiotu wykonującego przewóz drogowy. Taki limit wprowadza projekt zmian w ustawie o transporcie drogowym, zaproponowany przez Ministerstwo Infrastruktury. Jeśli wejdzie w życie, większość zmian w nim zawartych zacznie obowiązywać 1 czerwca 2018 r. Wówczas ITD nie będzie mogło wystawiać kar większych niż wspomniane limity.

W projekcie znalazły się zapisy dotyczące nowego taryfikatora kar, nakładanych przez ITD. Wynika z nich m.in., że podmiot wykonujący przewóz drogowy w sposób nieprawidłowy, to znaczy z naruszeniem obowiązków, będzie musiał zapłacić karę od 50 zł do 15 tysięcy zł za każde naruszenie. Z kolei zarządzający transportem w sposób nieprawidłowy naraża się na karę od 200 zł do 2 tysięcy zł, również za każde naruszenie.

Warto przyjrzeć się jednak nowym limitom. – podmiot wykonujący przewóz drogowy nie zapłaci podczas jednej kontroli więcej niż 15 tys. zł (czyli więcej o 5 tys. zł niż obecnie), – zarządzający transportem podczas jednej kontroli zapłaci maksymalnie 5 tys. zł.

Za to nie karali? To zaczną

Projekt wprowadza również kary za wykroczenia, które dotąd nie były sankcjonowane. Na przykład za przekroczenie dopuszczalnego dobowego 10-godzinnego czasu pracy, jeżeli jest ona wykonywana w porze nocnej. Kto będzie siedział za kółkiem od godziny do mniej niż 3 godz. dłużej niż jest to dopuszczalne, zapłaci 50 złotych. Za każdą następną godzinę trzeba już będzie zapłacić mandat w wysokości 100 zł.

Jak zauważa prezes związku pracodawców Transport i Logistyka Polska, najważniejsze jednak nie są sumy, ale coś zupełnie innego.

– Ustalmy najpierw, że proponowana sankcja ma być nakładana na osobę zarządzającą transportem w firmie lub innego pracownika firmy wykonującego czynności związane z przewozem. Takie sankcje reguluje załącznik nr 2 do ustawy o transporcie drogowym. I tu najważniejsza jest zmiana zasad, na jakich nakładane będą kary, a nie 100 złotych w tę, czy w inną stronę – przekonuje Maciej Wroński.

– Na razie kary są nakładane w trybie przewidzianym dla wykroczeń. Aby ukarać pracownika należy ustalić, że on faktycznie przyczynił się do powstania naruszenia. I tak w tym przypadku przed nałożeniem kary należałoby ustalić, czy zwierzchnik kierowcy źle ustalił harmonogram jego pracy lub zadania, albo też czy wprost wydał polecenie przedłużenia czasu jazdy w nocy. Jeżeli nie ma winy, to nie ma kary. Niestety, dla ułatwienia pracy inspektorom, kary mają być nakładane na tych pracowników w trybie administracyjnym – zauważa.

Co to oznacza w praktyce?

– Wystarczy stwierdzenie naruszenia, ustalenie osoby zarządzającej pracą kierowcy, aby automatycznie nałożyć karę pieniężną. Ukarany pracownik nie ma możliwości obrony przed sankcją, nawet w oczywistych sytuacjach. Dla mnie ten pomysł jest skandaliczny i spowoduje, że utracimy wykwalifikowanych pracowników. Nikt nie będzie chciał ryzykować kary pieniężnej w wysokości porównywalnej do wysokości miesięcznego wynagrodzenia za naruszenia osób trzecich, na które nie miał wpływu – krytykuje rządowe propozycje Maciej Wroński.

To nie jedyna nowość. Karany ma być również brak informacji w tachografie cyfrowym o państwie, w którym rozpoczęła się lub zakończyła praca kierowcy. W tym wypadku kara będzie wynosić 100 złotych.

Pełny spis kar, wraz z wysokością mandatów, znajduje się w załączniku do projektu zmian w ustawie. 

Od poważnych naruszeń do najpoważniejszych

W spisie tym znajduje się jeszcze jedna, bardzo ważna informacja – przypisanie wykroczenia do odpowiedniej grupy: naruszeń poważnych (PN), bardzo poważnych (BPN) i najpoważniejszych (NN).

Pozwoli to na zautomatyzowanie wymiany informacji między Polską a pozostałymi państwami członkowskimi UE, jeśli chodzi o poważne naruszenia przepisów unijnych (i ich kwalifikację), które mogą prowadzić do utraty dobrej reputacji przez przewoźnika drogowego – uzasadnia taki podział ministerstwo infrastruktury dodając przy tym, że „wymóg dobrej reputacji jest niezbędny do wykonywania zawodu przewoźnika drogowego”.

„Nowe rozwiązania zakładają, że poważne naruszenie, bardzo poważne naruszenie lub najpoważniejsze naruszenie może być popełnione nie tylko przez przewoźnika drogowego i zarządzającego transportem, ale również przez kierowcę. Wszczęcie postępowania w sprawie spełnienia wymogu dobrej reputacji uzależnione będzie od częstotliwości występowania naruszeń” – dodaje resort. 

Wśród poważnych naruszeń są m.in.: – Wykonywanie przewozu drogowego bez okazania dokumentu potwierdzającego uzyskanie kwalifikacji wstępnej lub ukończenie szkolenia okresowego (wymaganego wpisu do prawa jazdy, karty kwalifikacji kierowcy), – Zastosowanie wykresówki nieposiadającej świadectwa homologacji typu lub nieprzeznaczonej dla danego typu tachografu, – Wykonywanie przewozu drogowego w załodze kilkuosobowej z włożeniem wykresówki lub karty kierowcy lub wykresówek lub kart kierowcy w nieodpowiednie czytniki tachografu,

Wśród bardzo poważnych: – Nieokazanie danych z karty kierowcy, – Wykonywanie przewozu drogowego pojazdem wyposażonym w tachograf, który został odłączony, – Okazanie podczas kontroli brudnej lub uszkodzonej wykresówki lub karty kierowcy, z nieczytelnymi danymi,

Zaś wśród najpoważniejszych np.: – Używanie cudzej karty kierowcy, – Posługiwanie się przez kierowcę kartą kierowcy, która została wydana na podstawie fałszywych oświadczeń lub podrobionych lub przerobionych dokumentów, – Wykonywanie transportu drogowego bez wymaganego zezwolenia na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego lub bez wymaganej licencji.

Branża sceptyczna

Ministerstwo infrastruktury wskazuje, że projekt zmian do ustawy „wprowadza lepszy nadzór nad rynkiem usług przewozowych w Polsce, eliminuje również nieuczciwą konkurencję między przewoźnikami oraz zapewnia większą ochronę rynku wewnętrznego przed nieuczciwą konkurencją ze strony przewoźników spoza Unii Europejskiej. Doprecyzowuje ponadto obowiązujące przepisy dotyczące kontroli przestrzegania obowiązków i warunków przewozu drogowego”.

Eksperci z branży są jednak sceptyczni. – To zabawa, a nie poważne podejście. Oczywiście, nie da się ukryć, że istnieje problem nieuczciwej konkurencji, jednak podwyższanie sankcji lub związanych z nimi limitów, albo dodawanie nowych nie pomoże się z tym rozprawić. Nie od dziś wiadomo, że to nie wysokość kar ma działanie prewencyjne, tylko ich nieuchronność – przekonuje Maciej Wroński, prezes TLP.

– Trzeba się raczej zastanowić nad tym, co zrobić, żeby kontrola była procesem dzięki któremu przewoźnik może coraz lepiej wykonywać swoją pracę – dodaje. – W niektórych krajach jest chociażby tak, że przewoźnicy poddają się dobrowolnej kontroli. Mają umowę z odpowiednikiem polskiej inspekcji i co kilka miesięcy przesyłają mu wszystkie dane dotyczące czasu pracy i prowadzenia pojazdu. Jeśli służba wyłapie nieścisłości, zwraca uwagę, daje wskazówki i stara się współpracować z osobami odpowiedzialnymi za organizację pracy kierowców. Oczywiście za pierwszym razem, przy kolejnych już mogą być sankcje. Generalnie jednak firma wie, gdzie poprawić działalność, a w zamian za uczestnictwo w programie współpracy z organami kontrolnymi, nie jest „ścigana” na drodze. Może lepiej iść w tym kierunku? – zastanawia się szef TLP.

Fot. Trans.INFO

czas pracy

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu