W ostatnich latach sytuacja na drogach w Hiszpanii wciąż stale się pogarsza. Kwestia bezpieczeństwa stała się powodem poważnego niepokoju hiszpańskich przewoźników.
Przemoc, której doświadczają kierowcy, zdaje się niszczyć sektor od środka. Dziś nie obawiają się już oni tylko kradzieży paliwa, czy towaru, lub ich rzeczy osobistych z kabiny, lecz drżą o swoje życie.Seria aktów przemocy, które zdarzają się z coraz większa częstotliwością, sprawia, że kierowcy boją się ruszać w drogę. Były to akty przemocy bezsensownej, jak na przykłąd zabójstwo młodego sewilczyka, przewoźnika z Comotrans, z rąk wyprowadzonego z równowagi policjanta baskijskiej policji Ertzaintza. Miesiąc wcześniej zabito również kierowcę jednej z najważniejszych firm transportowych w Murcji, który próbował bronić przed kradzieżą palety ze swojej ciężarówki. Całkiem niedawno porwano też kierowcę z Granady.
Przemoc, której dokonuje się na drogach, to nie porwania ważnych osób, tylko krzywda wyrządzana normalnym ludziom, nie pozwalająca kierowcom normalnie spać, ani wypoczywać. Nic więc dziwnego, że przeprowadzona niedawno przez Brytyjczyków ankieta wykazała, że większość kierowców nie poleciłaby nikomu swojego zawodu.
Nikt nie będzie chciał zostać kierowcą
Nie warunki pracy, wynagrodzenie czy godziny jazdy zagwarantują kierowcom dobre samopoczucie, lecz zapewnienie im bezpieczeństwa na drogach.
Przemoc, która powoduje braku snu, nieufność wobec wszystkich, niechęć brania na siebie odpowiedzialności za towar, bez braku jakiegokolwiek wsparcia otoczenia jest po prostu nie do zniesienia. Dlatego trzeba podjąć działania w celu poprawienia standardów bezpieczeństwa na drogach i warunków ciężkiej już i tak pracy za kierownicą.











