REKLAMA
freight on

Koniec łapania na radar w Rosji. Wszystko przez łapówkarstwo milicjantów

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 1 minutę

W Rosji mają dość milicjantów drogówki, którzy dorabiają do pensji biorąc łapówki od zatrzymanych kierowców. W niektórych obwodach kraju (czyli odpowiednikach polskich województw) zakazano im używania radarów do mierzenia prędkości jazdy samochodów.

Kamera łapówki nie weźmie

Ręczne radary zniknęły z wyposażenia milicjantów drogówki m.in. w obwodzie rostowskim oraz samarskim.

Od dawna nie używa się ich też w Moskwie. W stolicy Rosji kierowców obserwuje przez całą dobę rozbudowany system monitoringu ulicznego, który wychwyci nawet najmniejsze wykroczenie drogowe.

Rosyjska drogówka łapówkami stała

Dla milicjantów w Rosji to była kura, która znosiła złote jajka i co roku przynosiła im miliony rubli zysku. Kierowcy przyłapani na prawdziwych lub wymyślonych przewinieniach mieli prosty wybór: zapłacić wysoki mandat lub mniejszą kwotę bez pokwitowania, która trafiała do kieszeni mundurowych.

Rosyjskie władze uznały jednak, że już dość. I chcą postawić na nowe technologie, bo kamera łapówki nie weźmie. Ręczne radary mogą zaś wrócić na służbę, ale dopiero wtedy, gdy uda się zapewnić, iż żadne nagranie nie będzie mogło zostać skasowane.