Mężczyźni często lubią sobie pożartować i prowokować kierujące samochodami kobiety. Rzekomo są one gorsze w kierowaniu samochodem, niż przedstawiciele silnej płci. Takim typom Saulena, dziewczyna kierująca dużą ciężarówką już drugi rok, na pewno potrafiłaby stosownie odpowiedzieć.
Młodziutka, niezbyt wysoka, szczupła dziewczyna i wielka, głośna maszyna. Zawód poniekąd mało damski, zgodnie ze stereotypami – typowo męski. Na pierwszy rzut oka trudno uwierzyć, że ta dziewczyna jest zawodowym kierowcą ciężarówki.
Do zrobienia prawa jazdy i pracy w tym zawodzie zachęcił mnie mój chłopak, który już pracował w tym zawodzie od jakiegoś czasu. Teraz wspólnie ze swoim ukochanym pracuję dla litewskiej i duńskiej firmy i jeżdżę po świecie”, – opowiada Saulena.
To bardzo dobre wyjście dla par – pracować wspólnie. Jak opowiada Rinas, partner Sauleny, często tak postępują hiszpańskie i rumuńskie pary. Wystarczy prawo jazdy i kwestia rozstania już nie jest istotna.
Co wam się podoba w tym zawodzie? Jeździcie, poznajecie różnych ludzi, byliście już w wielu krajach. Mieliście przygody?
Rinas: Każdą trasę z Sauleną traktujemy nie jak pracę, ale wycieczkę. Jedziemy do Hiszpanii? Jedziemy. Przy okazji dostarczymy ładunek, zarobimy i coś zwiedzimy. Nawet zmęczenie nie jest przeszkodą – chcemy zwiedzać, poznawać.
Dla przykładu praca w Szwecji to czysta przyjemność. Kierowcy są przyjaźni, uprzejmi, zawsze skorzy do pomocy. Czasami nawet nie zdążysz poprosić o pomoc, a już ci tłumaczą, dokąd masz jechać. Niestety, w Niemczech czy Danii jest już inaczej.
Saulena: Z Francuzami jest jeszcze gorzej. Widać, że znają angielski i dobrze rozumieją, co się do nich mówi, ale odpowiadają po francusku. Może ma to związek z ich dumą?
Rinas: Jestem prostym człowiekiem. I jeśli widzę, że ktoś udaje, że mnie nie rozumie, zaczynam mówić po litewsku. Wtedy bardzo szybko rozwiązują się wszystkie kłopoty i zaczynamy się wzajemnie rozumieć.
Miałem raz taką sytuację w Danii. Pewien kierowca mówi mi, żebym mówił po duńsku. To ja mu w odpowiedzi mówię: dawaj 100 koron, to będę mówić. Inny z kolei wściekał się, że nie znam duńskiego. To go zapytałem, jak będzie mówił po litewsku na Litwie? W Polsce czasami udaję Polaka, bo znam polski, stąd żartów w pracy nie brakuje.
Saulena: Lubimy być w Hiszpanii i Portugalii. Tam ludzie są weseli, szczęśliwi, ciągle pogwizdują.

Saulena, a jak pani w ogóle zaczęła kierować ciężarówką?
Saulena: Moja kariera zaczęła się wtedy, kiedy mój chłopak zaczął pracować jako kierowca w firmie transportowej. Pewnego dnia Rinas wziął mnie ze sobą do Niemiec. I tak to wszystko się zaczęło – uczył mnie, udzielał wskazówek. A ponieważ moja dotychczasowa praca niezbyt mi odpowiadała, wpadliśmy na pomysł, że mogę zrobić dodatkową kategorię i będziemy mogli wspólnie jeździć.
W szkole jazdy to pracownicy omal z krzeseł nie pospadali, jak im zakomunikowałam, że chcę zrobić dodatkową kategorię, C+E. Upewniali się, czy dobrze zrozumieli, czego chcę. Z taką reakcją spotykałam się później nieustannie. Drobna dziewczyna za kierownicą molocha wygląda dziwnie, niecodziennie.
Jak wyglądał twój pierwszy raz za kierownicą?
Saulena: Pierwszy raz prowadziłam niezbyt dużą ciężarówkę. Okazało się, że jak usiadłam za kierownicą, to nie sięgałam do pedałów. Cholera, strasznie się wtedy bałam. Jak to będzie?
Pod jednym względem jestem chyba dziwną kobietą – wolę mechaniczną skrzynię biegów, nie automatyczną. Z tych facetów, co proszą w firmie o ciężarówkę z automatem, to się nawet śmieję. Czasami nawet chcę zwrócić uwagę, żeby się nie lenili i jechali pojazdem z mechaniczną.
Ogólnie to w kabinie czuję się świetnie. Kierowanie sprawia mi ogromną frajdę.
Rinas: Jestem bardzo uważny. Od razu zwróciłem uwagę na to, że jej się to podoba. Stąd moja propozycja odnośnie praw jazdy na C+E.
Saulena: Najbardziej się bałam wtedy, kiedy na samym początku musiałam jechać przez góry. Była to moja pierwsza trasa. Specjalnie prosiłam o pojazd z mechaniczną skrzynią biegów i o to, żeby nie móc wieźć mięsa. Jest to trudny ładunek, trzeba z nim bardzo uważać.
Dostałam jednak automat i jak na złość musiałam transportować mięso do Austrii i jechać przez góry. Jechałam i mówiłam sobie – jeśli inne kobiety potrafią, to i ty dasz radę.
Taka inicjacja później bardzo się przydała. Zazwyczaj kierowcy unikają tego typu ładunków, a ja zawsze godziłam się na ich przewóz i jechałam bez żadnego stresu.
Czy trudno jest być razem przez 24 godziny w ciągu doby?
Saulena: Tworzymy świetny zespół. Bardzo dobrze się dogadujemy, a jakieś nieporozumienia zdarzają się rzadko. Najczęściej po prostu śmiejemy się z tego.
To dzięki niemu mam swoją wymarzoną pracę, bo to on mnie do tego namówił. Co więcej, wcześniej miałam problemy zdrowotne, miałam ataki omdlenia Teraz już nie – być może przez to, że często bywam w innych krajach, zmieniam otoczenie?
Jak reagują inni kierowcy, kiedy widzą taką drobną dziewczynę za kierownicą ciężarówki?
Saulena: Różnie. Jedni machają przyjaźnie rękoma, inni z kolei ze złością próbują nawet zaszkodzić – ostro wyprzedzają, prowokują, tworzą niebezpieczne sytuacje. Przykre.
Jak widzicie swoją przyszłość w tej pracy?
Saulena: na pewno szybko jej nie zmienimy. A później… pewnie zostaniemy w logistyce, zajmiemy się zarządzaniem. Na Litwie mamy dom, ale jeśli zajdzie potrzeba zamieszkania za granicą, to wybralibyśmy Hiszpanię.
Rinas: Hiszpanie są wesołym narodem. Zawsze w dobrym humorze. Tak, jakby byli odurzeni słońcem.















