Kontrola tego, czy zagraniczne przedsiębiorstwo transportowe wykonuje kabotaż zgodnie z przepisami, należy nie tylko do przekazującego zlecenie spedytora, lecz także do pierwotnego zleceniodawcy. Jeśli ten nie spełni obowiązku w sposób należyty, to karę otrzymać mogą zarówno zleceniodawca, jak i spedytor.
A to jeszcze nie wszystko. Zabronione transporty kabotażowe są równoznaczne z niedozwolonym transportem towarów, co oznacza naruszenie ubezpieczenia OC przewoźnika drogowego, bowiem ubezpieczalnie pokrywają jedynie szkody powstałe przy wykonywaniu frachtu zgodnego z obowiązującym prawem.
W przypadku ubezpieczalni spoza Niemiec tym bardziej należy mniemać, że nie zgodzą się one na wypłaty odszkodowań przy nielegalnym kabotażu. A wtedy rośnie niebezpieczeństwo tego, że jeśli dojdzie do większych szkód, zagraniczne firmy transportowe wykonujące przewóz kabotażowy, nie będą w stanie pokryć powstałych strat. Spedycje tracą w takim przypadku możliwość dochodzenia roszczeń. Ich ubezpieczyciele wprawdzie wypłacą odszkodowanie, ale jednocześnie obciążą polisę i znacznie podwyższą składki.
Przed zleceniem frachtu należy sprawdzić kierowcę
A może stać się jeszcze gorzej. Jeśli spedytor zleca ładunek wyłącznie firmie wykonującej kabotaż, może od razu rozpoznać, czy usługa zostanie wykonana zgodnie z prawem, ponieważ przed załadunkiem musi on sprawdzić dokumenty kierowcy i na ich podstawie ocenić, czy kabotaż w ogóle jest możliwy. Jeśli tego nie zrobi, musi liczyć się z zarzutem zamiaru ewentualnego, co z kolei oznacza utratę ochrony ubezpieczeniowej.
Problemy dotyczą także załadowców
Niedotrzymanie powyższych kryteriów jest niebezpieczne także dla załadowców, którzy bezpośrednio korzystają z usług firm transportowych. Jeśli ubezpieczyciel przewoźnika odmówi wypłaty odszkodowania za ewentualnie powstałą szkodę, zleceniodawca musi sam ponieść koszty, co w zależności od wartości ładunku, może być nad wyraz kosztowne.
Przypadek sporny w kwestii przewozów
Dodatkowe trudności mogą wyniknąć w kwestii interpretacji słowa „przewóz”. Niemiecka inspekcja transportu drogowego BAG reprezentuje następujące stanowisko: jeśli firma wykonująca kabotaż w jednym miejscu załadunku odbiera trzy partie towarów dla trzech różnych odbiorców, należy liczyć, że wykona trzy usługi przewozowe. Jeśli więc wcześniej kierowca odbył już dwie jazdy kabotażowe, w takim wypadku ta trzecia będzie według BAG nielegalna, bowiem w sumie chodzić będzie o pięć przewozów. Reguła ta obowiązuje także wtedy, gdy tak złożony transport rozliczany jest łącznie na jednej fakturze i jednym listem CRM z trzema miejscami rozładunku.
Z taką wykładnią BAG nie zgadzają się jednak niektórzy prawnicy, bowiem ich zdaniem dochodzi do świadczenia jednego, a nie trzech przewozów. Na razie nie wydano jeszcze przykładowych wyroków sądowych dla tego typu przypadków. Jednak na wszelki wypadek, lepiej nie ignorować toku myślenia BAG.










