Zmiana może wpłynąć nie tylko na koszty zakupów, lecz także na organizację całych łańcuchów dostaw. Z badania przeprowadzonego na zlecenie ID Logistics wynika, że polscy konsumenci oczekują przede wszystkim przewidywalnej ceny i jasnej informacji o dodatkowych opłatach. Z kolei firma GlobKurier ocenia, że nowe zasady mogą sprzyjać częstszemu wykorzystywaniu importu zbiorczego i zaplecza magazynowego na terenie Unii Europejskiej.
Trzy euro od każdej kategorii towarowej
Nowa opłata dotyczy towarów o wartości do 150 euro. Nie jest jednak naliczana jednokrotnie od całej przesyłki, lecz od każdej odrębnej kategorii towarowej ujętej w zgłoszeniu celnym. Jeżeli w jednej paczce znajdują się produkty zaklasyfikowane do kilku kategorii, całkowita należność może być wielokrotnością 3 euro.
Nowe zasady najmocniej dotyczą modelu bezpośrednich dostaw między sprzedawcą z państwa trzeciego a europejskim konsumentem. Rozwiązanie to jest powszechnie wykorzystywane przez platformy wysyłające tanie produkty z Azji jako pojedyncze paczki trafiające bezpośrednio do odbiorców.
Według analizy GlobKurier opłata może w krótkiej perspektywie zmniejszyć liczbę takich przesyłek. Firma zastrzega jednak, że nie musi to oznaczać trwałego spadku importu. Platformy i sprzedawcy mogą dostosować model dostaw, sprowadzając towary do Unii Europejskiej większymi partiami, a następnie wysyłając je z lokalnych magazynów.
Co czwarty konsument wybierze przesyłkę z Unii
Z badania ID Logistics wynika, że 25 proc. respondentów zamierza częściej wybierać przesyłki realizowane z Polski lub innych państw Unii Europejskiej, aby uniknąć dodatkowych opłat. Kolejne 23 proc. badanych deklaruje, że będzie rzadziej kupować towary wysyłane spoza Unii. Z kolei 12 proc. chce wybierać wyłącznie przesyłki realizowane z magazynów znajdujących się w Polsce lub innych krajach wspólnoty.
Taki sam odsetek zamierza umieszczać w jednej paczce więcej produktów należących do tej samej kategorii. 10 proc. ankietowanych nie planuje zmieniać swoich zachowań zakupowych, a 18 proc. nie wie jeszcze, czy nowe regulacje wpłyną na podejmowane przez nich decyzje.
Łącznie 37 proc. respondentów deklaruje przesunięcie preferencji w stronę dostaw realizowanych z magazynów w Polsce lub innych państwach Unii Europejskiej.

Wpływ nowych przepisów celnych na decyzje zakupowe Polaków. Źródło: ID Logistics
Ważniejsza przewidywalność niż kraj wysyłki
Sama lokalizacja magazynu nie jest dla kupujących najważniejszym kryterium wyboru oferty. Badanie pokazuje, że większe znaczenie mają przewidywalność kosztów oraz jasne przedstawienie warunków dostawy.
Informację o kraju wysyłki za ważną uważa 48 proc. ankietowanych. Taki sam odsetek ocenia ją neutralnie, a 25 proc. uznaje za nieistotną.
Jeszcze słabszy jest wpływ samej informacji, że przesyłka pochodzi z Unii Europejskiej. Tylko 29 proc. respondentów deklaruje, że taki komunikat wpływa na ich decyzję zakupową. Dla 25 proc. ma on niewielkie znaczenie, natomiast 40 proc. badanych udzieliło odpowiedzi neutralnej.
Coraz więcej klientów zaczyna świadomie wybierać oferty realizowane z magazynów w Polsce lub innych krajach Unii Europejskiej, ponieważ pozwala to uniknąć nieprzewidzianych dopłat i zapewnia większą przewidywalność całego procesu zakupowego. Dla branży to wyraźny sygnał, że lokalizacja zaplecza logistycznego i transparentność komunikacji stają się równie ważnym elementem przewagi konkurencyjnej jak cena czy czas dostawy” – mówi Marek Kaniera, dyrektor operacyjny e-commerce w ID Logistics.

Znaczenie informacji o kraju wysyłki w procesie zakupowym. Źródło: ID Logistics
Cena nadal wygrywa
Choć konsumenci zwracają większą uwagę na pochodzenie przesyłki i możliwość pojawienia się dodatkowych kosztów, najważniejszym kryterium pozostaje cena.
Z materiału ID Logistics wynika, że kieruje się nią 90 proc. osób kupujących produkty spoza Unii Europejskiej. Jednocześnie z infografiki wynika, że 40 proc. respondentów wybrałoby tańszą ofertę kosztem dłuższego czasu dostawy, natomiast 60 proc. nie deklaruje takiej preferencji.
Najważniejsze staje się więc nie samo miejsce nadania paczki, ale możliwość poznania pełnej kwoty jeszcze przed zatwierdzeniem zamówienia. Dodatkowe należności ujawniane dopiero przy finalizacji zakupu lub odbiorze przesyłki mogą skutecznie zniechęcać klientów.
Import zbiorczy zamiast pojedynczych paczek
Nowe cło może przyspieszyć rozwój modelu, w którym towary są sprowadzane do Unii Europejskiej większymi partiami, odprawiane zbiorczo, a następnie kierowane do magazynów i rozsyłane jako przesyłki krajowe lub unijne.
W takim układzie zmienia się przede wszystkim trasa, którą towar dociera do odbiorcy.
GlobKurier wskazuje, że model pojedynczej paczki lotniczej wysyłanej bezpośrednio z Azji może stracić część przewagi kosztowej. Alternatywą będzie odprawa większych partii towarów, magazynowanie ich w Unii Europejskiej oraz późniejsza realizacja dostaw z lokalnego rynku.
Firma przywołuje również przykład Rumunii, gdzie po wprowadzeniu podobnej opłaty, wynoszącej około 5 euro, wolumen importowanych przesyłek niskowartościowych miał początkowo zmniejszyć się o 60–70 proc. Według GlobKurier po okresie dostosowania konsumentów i platform liczba paczek ponownie zaczęła rosnąć.
Taki model może zwiększyć zapotrzebowanie na odprawy celne, logistykę kontraktową, transport większych partii towarów z portów i terminali, składowanie, kompletację zamówień oraz dystrybucję ostatniej mili.
Magazyny bliżej europejskich klientów
Punktem wyjścia do zmiany modelu dostaw jest przenoszenie większych partii towaru do magazynów położonych na terenie Unii Europejskiej. GlobKurier wskazuje, że część dużych platform już rozwija takie operacje. Firma wymienia zaplecze magazynowe Shein pod Wrocławiem oraz deklarowany przez Temu udział zamówień realizowanych z magazynów znajdujących się w Unii.
Najłatwiej będzie dostosować się platformom posiadającym odpowiednią skalę, kapitał i istniejącą infrastrukturę. Mogą one organizować zbiorczy import, utrzymywać zapasy w kilku państwach i realizować późniejsze dostawy jako przesyłki krajowe lub unijne.
Mniejsi sprzedawcy, opierający działalność na bezpośredniej wysyłce pojedynczych paczek z Azji, mogą mieć znacznie mniejsze możliwości szybkiej przebudowy procesów logistycznych.
Szansa dla polskiego rynku magazynowego
Polska może skorzystać na przenoszeniu części operacji logistycznych bliżej europejskich konsumentów. Atutami pozostają rozwinięty rynek magazynowy, położenie przy głównych korytarzach transportowych oraz możliwość obsługi kilku rynków Europy Środkowej. Nie oznacza to jednak, że dodatkowy wolumen automatycznie trafi do polskich firm. Najwięksi sprzedawcy i platformy mogą rozwijać własne zaplecze albo wiązać się z dużymi operatorami prowadzącymi działalność w wielu państwach.
Polska może umocnić swoją pozycję jako jeden z ośrodków dystrybucji e-commerce w regionie, o ile lokalni operatorzy będą w stanie połączyć obsługę celną, magazynowanie, zarządzanie zapasami i sprawną dystrybucję.
Jak ocenia GlobKurier, istotne będą również integracja sklepów internetowych z systemami logistycznymi, obsługa wielu przewoźników oraz ścisła kontrola kosztów doręczenia.
Więcej możliwości, ale także większa konkurencja
Przeniesienie części wolumenu do europejskich magazynów może stworzyć nowe zlecenia dla operatorów logistycznych, przewoźników, firm kurierskich i agencji celnych. Towary, które wcześniej trafiały bezpośrednio z państw trzecich do odbiorcy indywidualnego, mogą częściej przechodzić przez europejskie porty, terminale, centra dystrybucyjne i sortownie.
GlobKurier zwraca jednak uwagę, że największe platformy mogą stopniowo rozwijać własne zaplecze dostaw ostatniej mili lub silniej integrować się z wybranymi partnerami kurierskimi. Wzrost znaczenia magazynów w Unii może więc przynieść więcej pracy dla sektora TSL, ale także zaostrzyć konkurencję w obsłudze importu, magazynowaniu i dostawach ostatniej mili.
Lokalni operatorzy mogą rywalizować z dużymi platformami nie tylko o odprawy celne i obsługę magazynową, lecz również o krajowe doręczenia, zwroty oraz integrację systemów sprzedażowych z logistyką.
Konsumenci rozumieją część argumentów
Mimo niechęci do dodatkowych opłat część respondentów dostrzega uzasadnienie dla nowych regulacji. Ochronę konkurencyjności unijnych firm wskazało 42 proc. badanych. Argument ten najczęściej przekonuje osoby w wieku od 65 do 69 lat – w tej grupie odsetek wynosi 52 proc. Wśród respondentów w wieku od 18 do 24 lat było to 31 proc. Ograniczenie nadmiernej produkcji odpadów jako argument za regulacją wskazało 33 proc. ankietowanych. Kolejne 30 proc. zwróciło uwagę na ograniczenie nadużyć i omijania prawa, 24 proc. na wyrównanie zasad podatkowych, a 19 proc. na poprawę bezpieczeństwa produktów.
Argument dotyczący ograniczenia odpadów częściej przekonuje kobiety niż mężczyzn – odpowiednio 40 i 27 proc. W grupie osób w wieku od 18 do 24 lat wskazało go 40 proc. respondentów, a wśród ankietowanych w wieku od 25 do 34 lat – 42 proc. Badanie zostało przeprowadzone przez K+ Research na zlecenie ID Logistics w kwietniu 2026 r. metodą CAWI. Wzięło w nim udział 1039 Polaków, którzy w ciągu poprzednich 12 miesięcy zamówili online do użytku prywatnego produkty spoza Unii Europejskiej.
Nowe cło może zmienić trasę towaru
Nowe zasady nie muszą ograniczyć popytu na towary z Azji, mogą jednak zmienić sposób ich wprowadzania na rynek Unii Europejskiej. Większe znaczenie mogą zyskać import zbiorczy, europejskie magazyny oraz operatorzy zdolni połączyć odprawy celne, składowanie i dystrybucję z przejrzystym rozliczeniem kosztów.
Jak wynika z analizy GlobKurier, polskie firmy mogą skorzystać na przesunięciu części operacji do Europy, ale konkurencja o obsługę tych wolumenów będzie rosła. Największą przewagę mogą uzyskać firmy, które zapewnią klientowi atrakcyjną cenę, pełną informację o kosztach oraz sprawną obsługę całego procesu logistycznego.









