Co to oznacza w praktyce? Koniec tak zwanej „jazdy na magnesie”, czyli z magnesem przyczepionym do impulsatora tachografu. Dotychczas w ten sposób wielu kierowców dezaktywowało urządzenia, które z magnesem nawet w czasie jazdy wskazywały wypoczynek. Proceder ten wykonywano na szeroką skalę, co prowadziło do licznych zakłamań w ewidencji czasu pracy. Najodważniejsi potrafili przejechać w ten sposób pół Europy…
Ten sposób jazdy generował jednak błędy w pamięci komputera pokładowego, co od teraz nie ujdzie uwadze holenderskich służb. Zostały one bowiem wyposażone w specjalistyczne oprogramowanie, dzięki któremu możliwe jest zczytanie błędów komputera pokładowego podczas rutynowej kontroli. Lista wykrytych błędów może być natomiast podstawą do nałożenia bardzo dotkliwej kary.
Na przykład w przypadku błędów związanych z pracą skrzyni biegów, wskazujących na obecność magicznego magnesu, możliwe jest nałożenie kary za nieuprawnioną ingerencję w urządzenie rejestrujące. Samo przyłapanie na nielegalnym procederze nie będzie więc koniecznie, skoro samochód sam zapamięta, czy posługiwano się nim w pełni legalny sposób.
Co sprytniejsi już zamawiają na portalach aukcyjnych podręczne komputery diagnostyczne do kasowania błędów z komputera ciężarówki. W jakiś sposób musimy przecież utrzymać pozycję europejskiego potentata transportowego…
Źródło: v-10.pl
Autor: Bartłomiej Nowak











