Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Polski transport wciąż zmaga się z poważnymi brakami kadrowymi. Pojawiło się też już całkiem sporo pomysłów na to jak im zaradzić, ale na razie nie rozwiązały one problemu w całości. Być może skutecznym sposobem na brak kierowców będzie nowa inicjatywa Polskiego Instytutu Transportu Drogowego.

Zawód kierowcy trafił ostatnio na listę zawodów deficytowych, którą przygotował Business Centre Club. O sporządzenie takiego wykazu poprosiło Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Być może dzięki temu resort wprowadzi ułatwienia na rynku pracy, które w sprawią, że zatrudnianie np. cudzoziemców będzie łatwiejsze. Bo jak wynika z ankiet, które BCC przeprowadziło wśród swoich członków, to właśnie obcokrajowcy są dla polskich przedsiębiorców głównym remedium na uzupełnianie wakatów.

Szacuje się, że obecnie w branży transportowej zatrudnionych jest nawet 40 tys. pracowników spoza Unii Europejskiej (w 2016 r. było ich 20 tys.). To przede wszystkim Ukraińcy, oraz w mniejszej liczbie Białorusini, Rosjanie i Mołdawianie. Liczba ta dowodzi, że jest to rozwiązanie, które w znacznym stopniu uzupełnia braki w polskim transporcie, ma jednak pewne mankamenty.

Kierowcy ze Wschodu często traktują pracę w Polsce jako zajęcie tymczasowe i tak naprawdę, szukają możliwości zatrudnienia w lepiej płatnych zawodach w krajach Starej UE. Co więcej pozwolenia o pracę wydawane cudzoziemcom mają charakter czasowy – wymagają odnawiania, co naraża zatrudniająca firmę na dodatkowe zabiegi administracyjne.

Brak kierowców? Warto szkolić bezrobotnych

A wcale nie musi tak być. Polski Instytut Transportu Drogowego przygotował raport, z którego wynika, że firmy transportowe mają jeszcze inne możliwości.

Wśród rekomendacji wskazanych w opracowaniu PITD jest np. precyzyjne wykorzystanie pieniędzy, które co roku przeznaczane są na aktywne formy aktywizacji zawodowej do branży transportowej.

Dla uzyskania pełnej efektywności programu wymagane jednak byłoby zniesienie wymogu pozostawania osobą bezrobotną – zarejestrowaną w powiatowym urzędzie pracy” – czytamy w raporcie.

Z danych serwisu TransJobs.eu wynika, że chętnych do pracy w transporcie drogowym nie brakuje – zwłaszcza w regionach o najwyższym bezrobociu. W Polsce nadal są miasta i powiaty, w których bezrobocie mimo rekordowo niskiego poziomu w skali całego kraju, przekracza nawet 20 proc.

Tymczasem każda złotówka zainwestowana w wyszkolenie osoby, która podejmie pracę jako kierowca zawodowy, dysponujący prawem jazdy kategorii C lub C+E, zwróci się państwu bardzo szybko w formie podatków i składek na ubezpieczenia społeczne.

Firmy transportowe nie chcą ryzykować

Niestety szkolenia indywidualne finansowane przez przedsiębiorców stanowią na razie margines. Powód jest dość prozaiczny – firma, która zainwestuje w wyszkolenie kierowcy, nie ma potem gwarancji, że kierowca z kwalifikacjami, nie znajdzie sobie nowej pracy. Obecnie, gdy kierowcy znajdują zatrudnienie praktycznie od ręki, nie wszyscy pracodawcy są skłonni zaryzykować wydatki na szkolenia, które potem posłużą tak naprawdę konkurencji.

„Mimo że nawet 19 proc. firm deklaruje możliwość sfinansowania prawa jazdy dla kandydatów na kierowców, brakuje instrumentu pozwalającego na wyegzekwowania warunków płynących chociażby z umowy lojalnościowo-szkoleniowej. W ostateczności jest to skuteczna blokada na etapie przejścia od deklaracji do realizacji” – czytamy w raporcie PITD.

Problemy branży może rozwiązać brytyjski model

Sposobem, dzięki któremu interes pracodawcy byłby lepiej zabezpieczony może być program gwarancji kredytowych. Tego typu model funkcjonuje np. w Wielkiej Brytanii, a wdrożenie podobnego systemu w Polsce zaleca właśnie PITD.

Schemat działania programu gwarancji kredytowych wygląda następująco:

– Kandydat na kierowcę uzyskuje oświadczenie o zatrudnieniu od przyszłego pracodawcy.

– Pracodawca zobowiązuje się do spłaty kredytu zaciągniętego na rzecz kandydata na kierowcę, po ukończeniu kursów i pod warunkiem podjęcia przez niego pracy na określonym stanowisku.

– Wybrany bank finansuje (poprzez kredyt lub pożyczkę) szkolenie kandydata na kierowcę.

– Po ukończeniu kursu, już jako kierowca, uczestnik rozpoczyna pracę w wybranej firmie.

– Firma spłaca kredyt według wcześniej ustalonego harmonogramu (przykładowo w czasie od 12 do 24 miesięcy).

– W przypadku zakończenia współpracy z kierowcą przed całkowitą spłatą – pozostałe raty kredytu  zobowiązany jest uregulować kierowca.

– W roli gwaranta kredytu występuje państwo poprzez odpowiednią instytucję (w Polsce mogłoby to być np. BGK).

Zaletą takiego modelu jest to, że państwo nie wykłada praktycznie żadnych pieniędzy na zdobycie kwalifikacji zawodowych przez kierowcę.

– Finansowanie zapewnia bank, a spłatę kredytu bierze na siebie przedsiębiorca, który ma dzięki temu nowego wykwalifikowanego pracownika – tłumaczy Marcin Wolak, prezes PITD. – Poręczenie ze strony państwa gwarantuje, że kredyt zostanie spłacony. Firma jest też zabezpieczony w sytuacji, gdy kierowca rezygnuje z pracy przed czasem, bo wtedy sam musi zadbać o spłatę pożyczki – mówi Wolak.

Szef Polskiego Instytutu Transportu Drogowego dodaje, że z opinii pracodawców wynika, że są gotowi przystąpić i skorzystać z takiego rozwiązania jak najszybciej.

Waszym zdaniem to dobre rozwiązanie? W tej ankiecie możecie wyrazić swoją opinię na ten temat.

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu