Ogromne wsparcie rządowe dla belgijskiego sektora transportowego

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 4 minuty

Rząd belgijskiej Flandrii chce wspomóc sektor transportowy pakietem środków o wartości 40 mln euro rocznie. Działania mają obejmować trzy filary: edukację, inwestycje i rozwiązania ekologiczne. Czy polskie firmy transportowe również mogłyby otrzymać podobne dofinansowanie?


Sektor transportu w Belgii musi się mierzyć z różnymi wyzwaniami, spośród których największe to:

  • braki kadrowe,
  • wysoka liczba śmiertelnych wypadków drogowych z udziałem ciężarówek,
  • konkurencja z zagranicy,
  • negatywny wpływ transportu na środowisko naturalne.

Problematyczny i niezbędny

Jednocześnie sektor ten ma ogromne znaczenie gospodarcze – transport drogowy stanowi 9,2 flamandzkiego PKB.

Tamtejszy minister mobilności i transportu, Ben Weyts, tłumaczy:

Transport jest z pewnością czynnikiem uciążliwym dla mieszkańców Flandrii i dlatego wprowadziliśmy na nasze drogi obowiązkowe myto. Ale sektor transportowy to ogromna wartość dodana i to właśnie chcemy tym programem docenić.”

Powstanie pakietu poprzedzały roczne rozmowy rządu z przedstawicielami sektora transportu. Ministerstwo postanowiło wnikliwie zbadać rynek i skutecznie odpowiedzieć na jego potrzeby. W pakiet, który ma za zadanie ograniczyć problemy z którymi boryka się sektor, zostanie rocznie zainwestowane 40 mln euro.

Kształcenie, inwestycje, ekologizacja

Pakiet można podzielić na trzy filary:

  • Pierwszy dotyczy inicjatyw na rynku pracy. Minister chce zapobiec temu, by firmy transportowe zostały zmuszone do szukania swoich pracowników w innych państwach. Stąd pojawi się około 200 nowych możliwości Indywidualnego Szkolenia Zawodowego w postaci szkoleń praktycznych, które poszukującym pracy Belgom dadzą szansę nauczenia się zawodu w kilka miesięcy. Inwestycje pójdą również w kierunku zachęcania młodych Belgów do podjęcia pracy kierowcy. Szkoły średnie, które oferują kierunek kierowcy ciężarówki będą mogły otrzymać zwrot do 100% kosztów paliwa, by uczniowie mogli korzystać z praktycznych zajęć.
  • Kolejny filar to środki, które wynagradzają finansowo inwestycje firm w bezpieczeństwo na drodze i zrównoważony rozwój. Celem jest obniżenie liczby ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych oraz zmniejszenie negatywnego wpływu transportu ciężarowego na środowisko. Stąd firmy inwestujące w systemy wspomagania jazdy albo opony z większym oporem toczenia mogą liczyć na zwrot kosztów aż do 80%.
  • Trzeci filar dotyczy reformy dotacji ekologicznych. Lista z „zielonymi” ciężarówkami, na które rząd przeznacza dotacje zostanie rozszerzona, by tym bardziej stymulować nowe technologie. Dotacje dla MŚP (małych i średnich przedsiębiorstw), które zakupią oszczędną ciężarówkę zwiększą się z 10 do 50% – dotyczy to ciężarówek na sprężony gaz ziemny (CNG), LNG, ciężarówek hybrydowych.

Czy są szanse, by polski sektor transportowy doczekał się podobnego wsparcia?

447c2c79-0878-454d-9077-2db430ae7069?server=place2

Największy problem? Brakuje kierowców

Najpilniejszym problemem branży wg opinii ekspertów, ale też samych właścicieli firm transportowych, jest deficyt kierowców. Obecnie brakuje ich ok. 30 tys., a jeśli w kwestii szkolenia kierowców nic się nie zmieni, to będzie jeszcze gorzej. Wg raportu przygotowanego przez Deloitte i Transport Logistyka Polska, w 2025 r. deficyt kierowców wzrosnie do 300 tys. A to oznacza poważne problemy.

Państwa „Starej Unii”, które również cierpią na brak kierowców, już teraz organizują specjalne programy, dzięki którym na rynek trafią nowi kierowcy. Widać to przede wszystkim w Holandii. Belgia z kolei stawia na dotacje bezpośrednie, mimo że rodzime firmy i tak mają zdolność kapitałową znacznie wyższą niż polskie. Wielka Brytania namawia kobiety, by zostały kierowcami.

W Polsce branża TSL pilnie potrzebuje pieniędzy na rozwiązania, które ułatwiłyby dostęp do zawodu kierowcy ludziom młodym, po szkole zawodowej, którzy, aby zostać kierowcą, muszą z własnych pieniędzy opłacić drogie kursy zawodowe. Ale na to ich często nie stać.

Kolejną grupą, która mogłaby rozwiązać problem braku kierowców są kobiety. Ale i tu robi się niewiele. Średnia unijna to 1-5%. U nas ledwie 0,5% kierowców to kobiety.

Właściciele firm transportowych są zdesperowani. Wyrażają nawet chęć dopłacania do kursów zawodowych dla przyszłych kierowców. Jednak na pomoc ze strony rządu się nie zanosi. Liczyć można jedynie na inicjatywy społeczne i te ze strony biznesu. Dobrym przykładem jest np. serwis Gotowi do jazdy (https://www.facebook.com/gotowidojazdy/), którego celem jest promowanie zawodu kierowcy i – przy udziale pracodawców – szkolenie przyszłych „driverów”.

Foto: zh.wikipedia.org

Zobacz również