Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Były lata kiedy królował na polskich drogach. Za czasów PRL, jeździł też po krajach bloku wschodniego i bardziej egzotycznych – jak choćby Egipt, Ekwador, Kolumbia i Kuba. Dzisiaj mija 20 lat odkąd ostatni żuk zjechał z taśmy produkcyjnej.

Produkowany od 1957 roku w Lublinie lekki samochód dostawczy, to prawdziwa legenda polskiej motoryzacji. Konstrukcja żuka, który przez kilka dziesięcioleci był jednym z podstawowych środków transportu, oparta została na samochodzie warszawa m20. Pod koniec lat 50. XX wieku, kiedy go skonstruowano ważne było bowiem obniżenie kosztów produkcji i skrócenie czasu projektowania. Dlatego np. żuk przejął od swojej starszej koleżanki m. in. przednie zawieszenie, silnik, lampy w chromowanej obudowie i most przenoszący napęd na tylne koła, który również pochodził z warszawy m20.

Wczesna wersja żuka

Fot. gingerpig2000/Wikimedia CC-A 2.0

Dostawczak zadebiutował w 1958 r. podczas pochodu z okazji 1 maja. Seryjna produkcja ruszyła rok później. W pierwszych żukach kierowcy mieli do dyspozycji tylko cztery biegi (trzy do przodu i wsteczny). Samochód napędzał czterozaworowy silnik o pojemności 2120 cm3 i mocy 54 KM. Żuk osiągał prędkość maksymalną 90 km/h i palił 13-14 l/100 km. Spalanie mogło być oczywiście większe w zależności od ciężaru ładunku. Auto było w stanie zabrać do 900 kg.

W Polsce żuk, w Egipcie – ramzes

Konstruktorami pojazdu byli inżynierowie Stanisław Tański oraz Roman Skwarek. Nadwozie zaprojektował Julian Kamiński. W szczytowych okresach produkowano około 30 tys. egzemplarzy rocznie. Bywało, że większość produkcji przeznaczana była na eksport. Np. w 1971 roku z taśm zjechało 17621 egzemplarzy, ale tylko 6 tys. trafiło na polski rynek. Był to prawdziwy hit eksportowy. Wystarczy wspomnieć, że egipski rząd poprosił o zbudowanie wozu strażackiego bazującego na żuku. Konstrukcja sprawdziła się w Egipcie i zaczęto tam produkować samochód. Egipska wersja nosiła jednak nazwę ramzes.

Żuk w wersji strażackiej

Fot. Trevor Butcher/Wikimedia CC-A 2.0

Żuk dostępny był w różnych wersjach – począwszy od pick-upa, przez furgon i skrzyniowe, mikrobus, po zabudowy specjalistyczne (pożarnicze, do przewozu pieczywa i odzieży). W sumie fabryki opuściło 587 500 egzemplarzy. Ostatni trafił do zakładowego muzeum.

Ostatni wyprodukowany egzemplarz żuka z 1998 r.

Fot. Anwar2/Wikimedia CC SA 4.0

Nazwa auta wzięła się od pasiastego malowania ostatecznej wersji prototypu, którą zaproponował Julian Kamiński.

Obecnie można czasami w mniejszych miastach natrafić jeszcze na żuki, które nadal są używane szczególnie przez rolników i plantatorów dowożących warzywa i owoce na bazary. Nie brakuje też fanów tego samochodu, którzy pieczołowicie go odnawiają i biorą udział w zlotach zabytkowych pojazdów.

Czasami do odpalenia żuka trzeba było trochę krzepy:

A Wy macie jakieś wspomnienia związane z żukiem?

Fot. photobeppus/Wikimedia CC SA 2.0

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu