Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Zmiany, nad którymi prace wciąż trwają, “mają zagwarantować nowoczesny i efektywny pobór opłaty elektronicznej w sposób minimalizujący uciążliwość i koszty ponoszone przez korzystających z dróg publicznych”. Tyle zapewnienia z uzasadnienia ustawy. Przedsiębiorcy będą jednak musieli uważać, bo za nieprzestrzeganie przepisów będą groziły wysokie kary.

Przede wszystkim urzędnicy, zgodnie z zapewnieniami z uzasadnienia do ustawy, chcą się zmierzyć z systemem panującym obecnie, który wymaga od przewoźników, by kupowali specjalne urządzenia, służące do poboru opłat. Zamiast tego powinien działać system, który zczytuje dane drogą satelitarną, na przykład z telefonów lub tabletów, wożonych przez kierowców. Umożliwiać by to miała m.in. bezpłatna aplikacja.

Pomysł ten Maciej Wroński, prezes związku przewoźników Transport Logistyka Polska, ocenia bez większego entuzjazmu.

Bezpłatna aplikacja i możliwość wykorzystania osobistych urządzeń mobilnych takich jak smartfony, nie wydaje się być szczególnie interesująca dla przewoźników – przekonuje. – Branża zainteresowana jest bowiem używaniem urządzeń spełniających wymóg interoperacyjności i umożliwiających rozliczania się z jednym europejskim operatorem poboru opłat. I to jest właściwy kierunek rozwoju systemów poboru opłat w Europie, oczekiwany przez przewoźników. Natomiast sam pomysł używania telefonów i tabletów będzie dużym ułatwieniem dla incydentalnych użytkowników sieci drogowej objętej nowym systemem. Jako dodatkowa opcja ma to sens – zaznacza Wroński.

Koniec z przestarzałą technologią

Pracujący nad projektem ustawy przekonują, że technologia pozycjonowania satelitarnego nie jest tak przestarzała, jak ta stosowana obecnie. Ponadto dzięki niej nie byłoby konieczne na przykład budowanie bramownic naliczających opłaty.

Te zmiany ograniczą koszty po stronie użytkowników dróg i administracji oraz umożliwią bardziej elastyczne kształtowanie sieci dróg płatnych” – czytamy w uzasadnieniu do projektu ustawy w tej sprawie.

Zmiana wykorzystywanej technologii przedstawicielowi branży transportowej wydaje się istotna. Jak przekonuje Maciej Wroński, “obecny system oparty na technologii mikrofalowej już w momencie podjęcia decyzji o jego budowie był technologią przestarzałą i kosztowną ze względu na niezbędną do jego działania infrastrukturę techniczną”.

I dodaje:

Z punktu widzenia branży transportowej im system jest efektywniejszy, tym większa szansa, że uzyskane z niego środki pośrednio wrócą do przewoźników w postaci lepszych dróg i gęstszej sieci autostrad i dróg ekspresowych. Dlatego też pozytywnie oceniam decyzje o wykorzystaniu pozycjonowania satelitarnego. Niemniej w ślad za tym powinno iść oszczędniejsze gospodarowanie środkami przeznaczonymi na obsługę systemu, w tym eliminacja licznych pośredników i instytucji, które przewidziane są w projekcie ustawy do obsługi nowej odsłony Viatolla – kwituje.

Zmiana z GITD

Pobór opłat będzie możliwy nie tylko za pomocą wspomnianych indywidualnych urządzeń mobilnych, ale również za pośrednictwem urządzeń pokładowych albo zewnętrznych systemów lokalizacyjnych, które wykorzystują technologię transmisji danych oraz pozycjonowania satelitarnego.

W przypadku, gdy na rynku nie będzie wystarczającej liczby urządzeń pokładowych dostarczanych przez przedsiębiorców świadczących takie usługi, urządzenia takie będą mogły być dostarczone przez Szefa KAS” – czytamy w dokumencie

Dlaczego właśnie przez szefa KAS? Otóż zgodnie z założeniami ustawy system poboru opłat przeszedłby pod zarządzanie właśnie tej instytucji. To kolejna zmiana zarządcy w dość krótkim czasie. Przypomnijmy, że pod koniec 2018 r. system ten trafił do GITD.

Kary w tysiącach

Z punktu widzenia przewoźników (i kierowców) najważniejsze będzie jednak to, że ci ostatni obowiązkowo będą musieli zatroszczyć się o to, by podczas przejazdu drogą płatną urządzenie do poboru opłat działało (niezależnie od tego, na które się zdecydują).

Za brak uiszczenia opłaty drogowej grozić będą bowiem w dalszym ciągu kary. Obecnie za niedokonanie opłaty w systemie viaTOLL właściciel lub posiadacz pojazdu ciężarowego płaci 1,5 tys. zł. W trakcie prac nad ustawą pojawił się pomysł, by kara wzrosła do 2,5 tys. zł, jednak został on odrzucony przez posłów podczas głosowania w Sejmie.

To jednak nie wszystko. Powstać ma również rejestr uiszczających opłatę drogową, w związku z czym przedsiębiorcy będą musieli się w niego wpisać (drogą elektroniczną). W uzasadnieniu wskazano jednak, że niektóre z wymaganych danych będą tam już wprowadzone, za pośrednictwem np. Centralnej Ewidencji Pojazdów oraz Centralnego Rejestru Danych Podatkowych. Za brak rejestracji w systemie również grozić będą kary – w projekcie ustawy sprzed ostatniego czytania w Sejmie czytamy, że mowa o karach w wysokości 3 tys. zł. Za podanie nieprawidłowych danych – miałaby grozić z kolei kara 500 zł (gdy działanie to nie wpłynie to na wysokość opłat) lub 3 tys. (gdy będzie miało taki wpływ).

Autorzy ustawy zakładają, że jej przepisy wejdą w życie 1 lipca br. W ubiegłym tygodniu ustawę poparł Sejm, teraz zajmie się nią Senat.

Fot.pixabay/niekverlaan/public domain

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu