REKLAMA
Omega

Policjanci na podsłuchu, czyli akcja „pajęczyna”

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 2 minuty

 
Policjanci nie wiedząc, że ich telefony są na podsłuchu prowadzili rozmowy, które wyraźnie dowodzą, że doupszczali się poważnych wykroczeń. "Załatwisz flaszkę dla tego policjanta i sprawa będzie załatwiona" – to słowa jednego z funkcjonariuszy skierowane do znajomego ukaranego mandatem. Uniknięcie kary za przestępstwo drogowe nie było kosztowne – w akcie oskarżenia wyliczono, że "załącznik" lub "zasób" – bo tak nazywano w rozmowach butelkę wódki – kosztował nie więcej niż 31 złotych. 
 
Przed sądem stanęło osiem osób. Wśród nich znalazło się czterech policjantów oraz córka głównego oskarżonego, która za namową ojca wręczyła diagnoście mającemu przeprowadzić badania jej samochodu łapówkę w postaci alkoholu. 
 
Oskrażeni nie przyznali się do winy. W trakcie procesu odmawiali składania wyjaśnień i odrzucali zarzuty. Sąd uznał jednak ich zeznania za pozbawione logiki i spójności. Główny oskarżony został skazany na rok i osiem miesięcy więzienia bez możliwości zawieszenia. Pozostali otrzymali kary w zawieszeniu.
 
Sąd uzasadniając swoją decyzję podkreślił, iż sprawa dotyczy nie tylko korpucji, ale też karygodnej postawy funkcjonariuszy, którzy swoim zachowaniem, także w trakcie procesu, zanegowali funkcję policjanta i złamali zasady etosu tegoż zawodu. Oskarżeni odwołali się od wyroków. W przyszłym tygodniu Sąd Okręgowy w Opolu ogłosi ostateczny wyrok. 
 
źródło: motoryzacja.interia.pl
 
 
 
 
 
 

 

Autor: Bogumił Paszkiewicz

Zobacz również