Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Według Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych w czerwcu br. sprzedaż polskich towarów za granicę osiągnęła poziom 16,57 mld euro. Tym samym jest to 8% wzrost w skali roku. Duża w tym zasługa naszych firm transportowych.

Eksperci z KUKE szacują, że cały 2017 rok polskie przedsiębiorstwa zakończą z eksportem w wysokości 194,4 mld euro, a w 2018 roku jego wartość wyniesie nawet 211,2 mld euro, czyli o 8,7% więcej.

W czerwcu eksport z Polski wyniósł 16,572 mld euro. Był więc o 1,9%. większy od notowanego w maju i jednocześnie o 8,3% większy niż w czerwcu 2016 r. Liczony w złotych, eksport wyniósł 69,767 mld, tj. o 2,1% więcej niż w maju i równocześnie o 3,6% więcej niż przed dwunastoma miesiącami” – czytamy w komunikacie Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.

Jak informuje portal money.pl, w samym okresie wakacyjnym, czyli od czerwca do sierpnia tego roku sprzedaż naszych towarów za granicę będzie wyższa niż przed rokiem o 10,3% w euro, w wymiarze złotowym zaś – o 6,6%.

Do tak wysokich wartości eksportu bez wątpienia przyczynili się nasi przewoźnicy. Obecnie aż 75% towarów w Unii Europejskiej wożą ciężarówki, z czego zdecydowana większość należy do polskich firm. Potwierdza to raport Eurostatu za 2015 rok. W rankingu przewozów międzynarodowych Polska obroniła pozycję lidera z wynikiem 156 034 przetransportowanych mln ton, zajmując aż 25,1% europejskiego rynku transportowego.

Kij ma zawsze dwa końce

Według “Dziennika Gazety Prawnej” sam eksport nie świadczy jednak o gospodarczej sile kraju. Sprzedawane za granicę produkty mogą być wysokiej, średniej i niskiej techniki, przy czym tych pierwszych jest w Polsce zdecydowanie najmniej. W zeszłym roku udział w polskim eksporcie zaawansowanych technologicznie towarów (sprzęt lotniczy, komputery i maszyny biurowe czy elektronika) sięgnął jedynie 8,5%. Dla porównania w Czechach wynosi on 15,4%, a w Korei Południowej jest to natomiast aż 26,8%.

Portal zwraca także uwagę na istotę udziału Polski w tak zwanym globalnym łańcuchu wartości. Global Value Chain (GVC) dzieli produkcję na poszczególne etapy, realizowane przez podzespoły należące do odrębnych gospodarek. Tak więc towar może być wydobywany w jednym kraju, a montowany w drugim. To właśnie ilość sprowadzonych półproduktów z zagranicy powinna być więc jednym z podstawowych kryteriów oceny polskiego eksportu. I tu niestety znów nie mamy się czym pochwalić. Co prawda GVC zwiększył się od 1995 roku z 36% do 55,6% w 2011 roku (ostatnie dostępne dane), jednak w głównej mierze właśnie za sprawą wysokiego wkładu wartości dodanej z innych państw, nie z Polski.

Polska jest stosunkowo bardziej atrakcyjna jako miejsce przetwarzania półproduktów (co wynika z relatywnie niskich kosztów pracy) niż jako producent i eksporter wytwarzanych w kraju półproduktów wchodzących w skład bardziej złożonych dóbr kierowanych na eksport” – mówi Andżelika Kuźnar z Instytutu Ekonomii Międzynarodowej SGH, cytowana przez DGP.

67479493-e7e1-4038-9e14-84b7ddfd8881?server=place2

Foto: images.volvotrucks.com

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu