Skala zadłużenia oraz liczba firm z problemami płynnościowymi wskazują, że sektor TSL funkcjonuje dziś w warunkach podwyższonego ryzyka finansowego. Rosnące koszty operacyjne, ograniczone możliwości przenoszenia ich na klientów oraz utrzymujące się zatory płatnicze tworzą mieszankę, która coraz częściej prowadzi do poważnych zaburzeń płynności.
Długi rosną, choć liczba dłużników stoi w miejscu
Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że zadłużenie sektora TSL wzrosło w ciągu roku o 69 mln zł i osiągnęło poziom 1,66 mld zł. Co istotne, nie zmieniła się liczba dłużników, natomiast zwiększyła się średnia kwota zadłużenia przypadająca na jedną firmę – o ponad 2 tys. zł.
Największa część zobowiązań przypada na transport drogowy towarów. 23,4 tys. firm ma do oddania 1,32 mld zł, co stanowi dominującą część zadłużenia całego sektora. Dla porównania, przedsiębiorstwa transportu pasażerskiego odpowiadają za 154 mln zł, a firmy związane z magazynowaniem i obsługą transportu – za 127 mln zł.
Transport drogowy epicentrum problemu
Również dane BIG InfoMonitor i BIK potwierdzają dominującą rolę transportu drogowego w strukturze zadłużenia. Na koniec lutego 2026 r. łączne przeterminowane zobowiązania sektora TSL wyniosły blisko 3,4 mld zł, a zaległości dotyczyły ok. 39 tys. firm.
Blisko 75 proc. tej kwoty – ponad 2,5 mld zł – przypada na transport drogowy towarów, gdzie liczba niesolidnych dłużników przekracza 28 tys. To właśnie w tym segmencie udział firm z problemami finansowymi jest najwyższy i sięga 11,2 proc., podczas gdy średnia dla całego sektora wynosi 8,5 proc.
Mikrofirmy najbardziej narażone
Struktura zadłużenia pokazuje wyraźnie, że największe problemy mają najmniejsze podmioty. Blisko 65 proc. zadłużonych przewoźników to jednoosobowe działalności gospodarcze, które zgromadziły aż 929 mln zł zaległości.
To właśnie mikrofirmy najsilniej odczuwają pogorszenie płynności finansowej. W ostatnich dwunastu miesiącach wyraźnie nasiliły się problemy z terminowym regulowaniem zobowiązań, co znajduje odzwierciedlenie także w rosnącej liczbie postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych – w ubiegłym r. było ich 673.
Zatory płatnicze i efekt domina
Jednym z kluczowych czynników pogłębiających problemy sektora są zatory płatnicze. Aż 85 proc. firm TSL wskazuje, że ma kontrahentów płacących po terminie, co bezpośrednio przekłada się na ich własną zdolność do regulowania zobowiązań.
Mechanizm jest dobrze znany: opóźnienia w płatnościach rozlewają się po całym łańcuchu dostaw. Firmy, które nie otrzymują należności na czas, same zaczynają płacić z opóźnieniem, co zwiększa skalę przeterminowanego zadłużenia w całej branży.
Presja kosztowa i słabszy popyt
Problemy finansowe sektora TSL mają także swoje źródło w otoczeniu rynkowym. Przewoźnicy funkcjonują pod silną presją kosztową – rosną wydatki na paliwo, energię, serwis floty oraz wynagrodzenia kierowców.
Jednocześnie wysoka konkurencja ogranicza możliwość przenoszenia tych kosztów na klientów, co prowadzi do spadku marż. Dodatkowym obciążeniem jest osłabiony popyt na usługi transportowe, szczególnie w przewozach międzynarodowych, co skutkuje mniejszą liczbą zleceń i niższym wykorzystaniem taboru.
Najwięcej do oddania sektorowi finansowemu
Struktura wierzycieli pokazuje, gdzie kumulują się największe zobowiązania. Branża TSL ma do oddania 1,15 mld zł sektorowi finansowemu, w tym bankom, firmom leasingowym, ubezpieczycielom i funduszom sekurytyzacyjnym.
Istotne kwoty trafiają również do innych branż: ponad 256 mln zł do sektora paliwowego, 131,3 mln zł do handlu, 48,8 mln zł do operatorów telekomunikacyjnych oraz 20,4 mln zł do firm zajmujących się naprawą pojazdów. Jednocześnie sektor TSL sam czeka na płatności – jego kontrahenci zalegają mu łącznie 215,3 mln zł.
Geografia zadłużenia
Największe zaległości mają firmy z Mazowsza – 338 mln zł. Na kolejnych miejscach znajdują się Śląsk z kwotą 223 mln zł oraz Wielkopolska – 218 mln zł. Najmniej zadłużone pozostają przedsiębiorstwa z województwa świętokrzyskiego, których zobowiązania wynoszą 24,7 mln zł.
Branża między kosztami a płynnością
Obraz wyłaniający się z danych jest spójny: transport działa dziś na dwóch frontach – rosnących kosztów i narastających zatorów płatniczych. W takich warunkach nawet krótkotrwałe zaburzenia mogą prowadzić do utraty płynności, szczególnie w przypadku najmniejszych firm.
Choć liczba dłużników nie rośnie, zwiększa się skala ich zobowiązań. To sygnał, że problem nie rozlewa się szerzej, ale się pogłębia. A to z perspektywy stabilności całego sektora jest zjawiskiem szczególnie niepokojącym.









