Kogo się bać, łamiąc przepisy ruchu drogowego? Najlepiej oczywiście, nie łamać ich wcale, a w praktyce: tylko policji. Nowelizacja ruchu drogowego wcale nie poszerzyła kompetencji Inspekcji Transportu Drogowego.
Od 31 grudnia 2010 roku, za naruszenie przepisów drogowych, możemy być karani przez Straż Miejską i Inspekcję Ruchu Drogowego (ITS). Owszem, ale tylko teoretycznie.
W rzeczywistości brakuje rozporządzenia, które pozwoliłby inspektorom wystawić mandat zatrzymanemu kierowcy pojazdu osobowego. Straż miejska – choć odpowiednie instrumenty posiada – fotoradarów używać nie może, a przynajmniej nie poza obszarami zabudowanymi. Obecnie, nikt poza policją, nie zatrzyma pirata drogowego na drogach ekspresowych oraz autostradach.
Ustawa stwierdza, iż strażnicy mogą używać fotoradarów w miejscach wyraźnie oznakowanych, a wiec w miejscach pomiaru prędkości, które to powinny być uzgodnione z miejscowym komendantem powiatowym (miejskim) lub komendantem stołecznym policji. Wyraźnie oznakowane, czyli jakie? Rozporządzenia ewidentnie w tej sprawie, brakuje.
ITS – jak sama przyznaje – czuje sie wyeliminowana z ruchu drogowego, a posiadanie fotoradarów i absurd, którym jest niemożliwość ich użycia, przypisuje niekonsekwentnym działaniom resortu infrastruktury. Co na to jego przedstawiciele? Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu infrastruktury uzasadnia sytuację następująco: "-Obecnie analizujemy nadesłane uwagi i opinie."
Na ile to uzasadnienie sytuacji jest wyczerpujące? Póki co musi, satysfakcjonować, a Straż Miejska i Inspekcja Ruchu Drogowego – w przypadkach łamania przepisów – liczyć musi na wezwanego do przestępstwa drogowego, funkcjonariusza policji.
Autor: Wioletta Szostak