AdobeStock/Henadzy

Przewoźnicy-widmo coraz groźniejsi. Niemiecka branża liczy straty w milionach euro

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 7 minut

Fałszywi przewoźnicy coraz skuteczniej wykorzystują cyfrowe narzędzia i giełdy transportowe do przejmowania wartościowych ładunków. Niemieckie służby ostrzegają przed niepokojącym wzrostem liczby oszustw, za którymi stoją dobrze zorganizowane grupy przestępcze. W pierwszej połowie 2025 r. straty związane z działalnością tzw. przewoźników-widm sięgnęły w Niemczech 17,5 mln euro.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Według telewizji niemieckiej telewizji n-tv, opierającej się na danych agencji prasowej dpa, proceder, który jeszcze kilka lat temu traktowano jako pojedyncze incydenty, dziś urasta do jednego z poważniejszych zagrożeń dla branży transportowej. Heski Krajowy Urząd Kryminalny (LKA) podkreśla, że sprawcy działają coraz bardziej profesjonalnie. Posługują się spreparowanymi profilami firm, podszywają się pod legalnych przewoźników i wykorzystują fałszywe dane kontaktowe, by zdobywać zlecenia przewozowe.

Skala problemu szybko rośnie

Z danych przywoływanych przez Stowarzyszenie Związków Przedsiębiorców Hesji (VhU) oraz Niemieckie Towarzystwo Ubezpieczeniowe (GDV) wynika, że tylko w pierwszych sześciu miesiącach 2025 r. straty spowodowane działalnością fałszywych przewoźników osiągnęły około 17,5 mln euro. Dla porównania, w całym 2023 r. szkody szacowano na około 5 mln euro.

GDV informowało również, że w 2024 r. odnotowano 266 przypadków działalności „widmowych przewoźników”, podczas gdy w 2022 r. było ich zaledwie 80. Według szacunków ekspertów straty wynikające z kradzieży ciężarówek i ładunków w Europie mogą sięgać nawet 1,3 mld euro rocznie.

Przestępcy przejmują gotowe transporty

Szef heskiego LKA Daniel Muth zwraca uwagę, że obecny model działania grup przestępczych jest znacznie prostszy i bardziej dochodowy niż tradycyjne kradzieże ładunków z parkingów.

Dostają już gotowy, załadowany zestaw. A jeśli jest to 40-tonowy transport pełen iPhone’ów, można sobie wyobrazić, jakie pieniądze można na tym zarobić” – powiedział Muth.

Oszuści wyszukują oferty przede wszystkim na internetowych giełdach transportowych. Często proponują wyjątkowo atrakcyjne warunki współpracy albo podszywają się pod znanych przewoźników czy podwykonawców. Po odbiorze towaru ciężarówki znikają, a identyfikację utrudniają zmienione tablice rejestracyjne i fałszywe dokumenty.

Według śledczych coraz częściej mamy do czynienia nie tyle z klasyczną kradzieżą, co z precyzyjnie przygotowanym oszustwem logistycznym.

Elektronika i surowce na celowniku

Służby zwracają uwagę, że grupy przestępcze koncentrują się głównie na towarach łatwych do szybkiej odsprzedaży. Chodzi przede wszystkim o elektronikę, surowce i inne produkty o wysokiej wartości. Jedna z ostatnich spraw dotyczyła przejęcia dwóch transportów surowców z Tyrolu. Sprawcy podali się za podwykonawcę i skierowali ładunki do Niemiec. Straty oszacowano na kilkadziesiąt tysięcy euro.

Problemem pozostaje również odpowiedzialność firm transportowych za dobór partnerów. Niedostateczna weryfikacja podwykonawcy może oznaczać poważne konsekwencje finansowe po utracie towaru.

Na co zwracać uwagę?

Niemieckie służby i organizacje branżowe apelują o większą ostrożność przy zawieraniu zleceń transportowych online. Wśród najczęściej pojawiających się sygnałów ostrzegawczych wymieniają:

  • korzystanie z darmowych skrzynek mailowych zamiast firmowych adresów,
  • domeny internetowe łudząco podobne do nazw legalnych przedsiębiorstw,
  • nowe profile na giełdach transportowych bez historii działalności,
  • akceptowanie każdej stawki bez negocjacji lub oferowanie dumpingowych cen,
  • kontakt wyłącznie przez telefon komórkowy,
  • nagłe zmiany pojazdu lub numerów rejestracyjnych przed załadunkiem,
  • dokumenty ubezpieczeniowe, których autentyczności nie można szybko potwierdzić.

Policja rekomenduje przewoźnikom dokładniejsze sprawdzanie partnerów biznesowych, korzystanie z systemów GPS oraz wdrażanie dodatkowych zabezpieczeń technicznych w pojazdach.

Ostrzeżenia także dla kierowców

Służby przypominają również o podstawowych zasadach bezpieczeństwa dla kierowców. Podczas postojów nie powinni oni przekazywać osobom postronnym informacji o trasie, rodzaju ładunku czy miejscu dostawy. Rekomendowane jest także unikanie pozostawiania pojazdu bez nadzoru oraz kontrolowanie zestawu i ładunku po dłuższych przerwach. Policja odradza zabieranie autostopowiczów i zaleca regularny kontakt kierowców z bazą transportową według ustalonych wcześniej procedur.

Transport pod lupą służb

W tym samym czasie niemieckie służby prowadzą intensywne kontrole w branży logistycznej i transportowej. 6 maja niemiecki urząd celny przeprowadził ogólnokrajową akcję kontrolną w sektorze kurierskim i ekspresowym. Skontrolowano ponad 7 tys. osób, a postępowania dotyczyły m.in. naruszeń związanych z płacą minimalną i składkami socjalnymi.

Równolegle policja w Hesji ujawniła liczne nieprawidłowości techniczne podczas kontroli ciężarówek. Wśród wykrytych przypadków znalazły się m.in. pojazd przeciążony o 8,7 proc. oraz ciężarówka przewożąca 25 ton niezabezpieczonego ładunku.

Coraz bardziej wyrafinowane metody działania grup przestępczych sprawiają, że weryfikacja kontrahentów, monitoring transportu i cyfrowe systemy bezpieczeństwa stają się dziś jednym z kluczowych elementów ochrony w branży TSL.

Fałszywy podwykonawca i znikający ładunek

Modus operandi przewoźników-widm nie ogranicza się do jednego rynku – podobne przypadki odnotowywane są w całej Europie. Właśnie w tym szerszym kontekście szczególnie wyraźnie rysuje się sprawa z Austrii. Ofiarą tego typu oszustwa padła firma z Tyrolu. Doświadczony przewoźnik z regionu Innsbruck-Land skorzystał z usług podmiotów, które podszyły się pod legalnych podwykonawców i przejęły dwa transporty surowców odebrane we Włoszech. Ładunki miały trafić do Niemiec, jednak nigdy nie dotarły do odbiorcy.

Sam mechanizm na początku nie wzbudzał podejrzeń. Całość wyglądała jak standardowa współpraca B2B – wiarygodna tożsamość, poprawna komunikacja i sprawnie przyjęte zlecenie. Dopiero później okazało się, że ładunek został w praktyce wyprowadzony z łańcucha logistycznego przez podmiot, którego realnie nie zweryfikowano. Straty sięgnęły kilkudziesięciu tysięcy euro, a służby zwracają uwagę, że odpowiedzialność może częściowo spaść także na firmę przekazującą zlecenie dalej.

I właśnie ten element – pozorna rutynowość całej operacji – sprawia, że sprawa z Tyrolu nie jest odosobniona. Eksperci coraz wyraźniej mówią o zjawisku o charakterze systemowym. Karol Wojtowski z Pactus.eu podkreśla, że oszustwa w transporcie przestały mieć charakter incydentalny i stały się dopracowanym modelem działania grup przestępczych.

W tym kontekście wskazuje na sygnały, które w praktyce najczęściej poprzedzają utratę ładunku. Jednym z nich jest manipulacja domenami e-mail – adresy łudząco podobne do firmowych, różniące się jedynie drobnym szczegółem. Ryzykowne są też nowe lub nieaktywne konta na giełdach transportowych, które nagle zaczynają intensywną aktywność.

Do tego dochodzi presja czasu i brak jakichkolwiek negocjacji. Oszuści zwykle akceptują każdą stawkę, bo nie walczą o fracht, tylko o dostęp do ładunku. Wątpliwości powinny budzić także dokumenty ubezpieczeniowe – bez ich niezależnej weryfikacji u ubezpieczyciela łatwo przeoczyć fałszerstwo.

Na końcu często pojawia się jeszcze jeden krytyczny moment – podstawienie innego pojazdu pod załadunek. Jeśli numery rejestracyjne nie zgadzają się ze zleceniem, a kierowca tłumaczy to awarią, decyzja o wydaniu towaru powinna zostać wstrzymana.

Tagi:

Zobacz również