REKLAMA
Eurowag

Rosja ma wąski margines zmiany tranzytu drogowego przez Polskę

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty

Brak porozumienia polsko-rosyjskiego zmusza spedytorów i przewoźników do szukania alternatywnych tras.

Szczególną opcją jest transport kombinowany, z użyciem promów. We wrześniu ub. roku otwarty został w St. Petersburgu wielofunkcyjny morski terminal, który pozwala obsługiwać do 1,45 mln TEU i 260 tys. jednostek (ciężarówek lub naczep) w systemie ro-ro.

– Ale korzystanie z tej trasy oznacza wzrost kosztów transportu nawet o 15 proc., stwierdza Tamara Kasjanova, partner zarządzający w spółce 2k w wypowiedzi dla portalu RŻD.partnier. – Należy oczekiwać, że wznowione zostanie bezpośrednie połączenia między Polską a Rosją, bo obie strony tracą miliony dolarów za każdy dzień przerwy.

Siergiej Szawzis, prezes Uralskiego Logistycznego Stowarzyszenia w innej wypowiedzi prasowej podał, że wybór alternatywnego szlak wiodącego drogą morską podraża koszt transport o 1000 dolarów za ciężarówkę.

Przewoźnicy wskazują też na możliwość korzystania z portów litewskich i łotewskich, jednak – jak dodają zarazem – przepustowość promów jest wąskim gardłem, a zgłaszanie przejazdu należy robić z wyprzedzeniem.

Koszty alternatywnej trasy z Rosji na Zachód uściślił analityk finansowy w HC Finam, Timur Nigmatullin. Z jego szacunków wynika, że przekierowania towarów na inne trasy będzie dodatkowo kosztować Rosję od 4 do 8 mld rubli rocznie.

Sytuacja była by może prostsza dla Rosji, gdyby nie inne uwarunkowania.

Po pierwsze, w 2015 roku spadły przewozy drogowe w Rosji – do 232,1 miliardów tonokm, tj. o 5,9 proc. w porównaniu z 2014 r. Głównym powodami była inflacja i spadek popytu wewnętrznego oraz embargo w wymianie wielu towarów z krajami UE. Jednak niektórzy eksperci rynku wskazują na problemy z dopuszczaniem towarów na obszar celny Unii Euroazjatyckiej w ramach Konwencji TIR.

Po drugie, podpisanie przez Ukrainę umowy stowarzyszeniowej z UE spowodowało, że „Rosja była zmuszona do ochrony rynku” i od 1 stycznia 2016 roku wypowiedziała rosyjsko-ukraińską umowę o wolnym handlu. W związku z tym w życie weszły dekrety zakazujące dostawy 52 grup towarów, w tym mięsa, ryb, warzyw i owoców. Obowiązują również ograniczenia tranzytowe towarów ukraińskich do Kazachstanu. Szacuje się, że wpłynie to w 3-5 proc. na zmniejszenie transportu międzynarodowego drogami Federacji Rosyjskiej. Ale wojna celna sprawiła, że Rosja praktycznie przekreśliła sama alternatywny tranzyt na Zachód, np. przez Słowację.

Z powodów politycznych, zarazem zamarła wymiana towarowa z Turcją.

Natomiast 2 lutego dołożyły swoje pięć rubli Koleje Uzbekistanu, wstrzymując tranzyt kolejowy towarów kilkoma typami wagonów, w tym krytymi chłodniami i cysternami. Z punktu racjonalnego i ekonomicznego, Rosja sama przyłożyła sobie nóż do gardła i powinna dążyć m.in. do szybkiej finalizacji rozmów transportowych z Polską. Niestety, w tym kraju nad decyzjami gospodarczymi górę bierze polityka.

Autor: O.

Autor: Bartłomiej Nowak