Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Od połowy ubiegłego roku funkcjonariusze rosyjskiej służby celnej mogą samodzielnie, bez udziału inspekcji i policji, zatrzymywać i kontrolować poza obszarem przygranicznym pojazdy ciężarowe powyżej 3,5 t. Teraz celnicy zwrócili się do premiera z prośbą o pozwolenie na umieszczenie na samochodach tzw. policyjnych kogutów i możliwość wystawiania mandatów. Wszystko po to, żeby wyłapywać transport ładunków objętych embargiem.

Propozycja służby celnej oficjalnie jeszcze nie została zatwierdzona, ale wszystko wskazuje na to, że tak się stanie. Rząd już przeznaczył 217 mln rubli (ok. 13 mln złotych) na zakup 35 mobilnych kompleksów, zaopatrzonych w nowoczesny sprzęt telekomunikacyjny, środki zabezpieczenia danych, awaryjne źródła zasilania itp. W kompleksach mają pracować funkcjonariusze, których głównym celem będzie wykrywanie i zapobieganie nielegalnemu przewozowi towarów, znajdujących się na liście produktów zakazanych.

Uprawnienia celników

W tej chwili poza granicami obszaru celnego funkcjonariusze mogą zatrzymać ciężarówki do kontroli na dwie godziny. Jeśli rosyjskie władze przychylą się do postulatów służby celnej, to już niedługo celnicy będą mogli wystawiać mandaty za odmowę poddania się kontroli.

Wysokość mandatów jeszcze nie jest znana. Choć nowa ustawa podpada pod art. 12.25 rosyjskiego Kodeksu postępowania administracyjnego, zgodnie z którym za odmowę poddania się kontroli grozi kara od 500 do 800 rubli (30-50 zł), to najprawdopodobniej kary zostaną zwiększone z powodu wagi możliwego popełniania przestępstwa.

Zgodnie z danymi rosyjskiego Ministerstwa Rolnictwa, w 2017 r., w porównaniu do 2016, reeksport objętych embargo towarów z Unii Europejskiej przez Białoruś wzrósł aż trzykrotnie. Większość zakazanych produktów, głównie pochodzenia rolniczego, transportuje się do Rosji z Polski.

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu