W wysłanym w czerwcu do premiera liście Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic, przekonywał, że autostrada, która miała służyć szybkiemu przemieszczaniu się dziesiątków tysięcy pojazdów, stała się niewydolna. Wszystko przez to, że choć mieszkańcy aglomeracji jeżdżą gliwickim odcinkiem autostrady za darmo, to i tak muszą pobierać tzw. bilety zerowe na bramkach w Sośnicy.
Z tego powodu często tworzą się tu korki. W ostatni piątek jego długość miała ok. dwóch kilometrów. Dlatego prezydent Frankiewicz zaproponował powrót do swojej propozycji z lat 90., czyli postawienia bramek wyłącznie przy węźle Kleszczów, z dala od rogatek miasta. Ministerstwo Transportu właśnie odpisało prezydentowi. Agnieszka Krupa, zastępca dyrektora departamentu dróg i autostrad w resorcie, na trzech stronach opisuje historię decyzji w sprawie płatnych autostrad.
Na koniec przypomina, że rząd zdecydował się obniżyć stawki za poruszanie się po autostradach do 10 groszy za kilometr. Dzięki temu zwiększyła się dostępność autostrad. Jeśli zaś chodzi o gliwicki odcinek A4, to dyrektor Krupa ograniczyła się jedynie do stwierdzenia, że uwzględniono specyfikę aglomeracji śląskiej i kierowcy w tzw. ruchu lokalnym jeżdżą nim za darmo. Dzięki temu powinni zaoszczędzić od 10 do 16 mln zł rocznie. O przestawianiu bramek nie ma mowy.
Źródło: etransport.pl
Autor: Bartłomiej Nowak











