Szybsze pieniądze za zlecenie, koniec błądzenia w poszukiwaniu magazynu. Mimo to kierowcy wciąż mają opory by używać tego narzędzia

Szybsze pieniądze za zlecenie, koniec błądzenia w poszukiwaniu magazynu. Mimo to kierowcy wciąż mają opory by używać tego narzędzia

Systemy telematyczne wciąż budzą wątpliwości kierowców, tymczasem narzędzie to, usprawniające pracę przewoźników i spedytorów, może pomagać i samym truckerom. Chodzi o wymierne korzyści.

Pieniądze zaraz po wykonaniu transportu? Brzmi jak marzenie, ale jest całkiem realne. Pomóc w tym może korzystanie właśnie z systemu telematycznego, który umożliwia wprowadzenie cyfrowego obiegu informacji. W praktyce dla kierowcy oznacza to uniknięcie opóźnień przy wypłacie.

– Jeśli kierowca dostarcza niezbędne informacje cyfrowo, od razu np. wypełnia formularz online czy wysyła zdjęcie, to kiedy wraca do biura nie musi czekać na obrobienie przywiezionych dokumentów. Przyjeżdża i odbiera wypłatę zamiast czekać – wskazuje Łukasz Dąbrowski, sales manager w Astrata Europe, na łamach “Magazynu Menedżerów Transportu” (artykuł na str. 16, do pobrania za darmo).

Tymczasem przed wprowadzeniem systemów telematycznych zdarzało się niejednokrotnie, że w wirze pracy, kierowca po prostu zapominał o przesłaniu do firmy niezbędnych dokumentów. Ba, czasami, mimo najszczerszych chęci, nie miał możliwości, by to zrobić.

Przed zmianami nie dawało się tego kontrolować. Kierowca mógł przesłać kopie dokumentów dopiero wówczas, gdy znalazł dostęp do szybkiego internetu, na przykład na stacji, w biurze klienta lub w magazynie. Dziś dostęp do sieci ma w kabinie, więc skanuje dokumenty na miejscu załadunku lub rozładunku i śle od razu do księgowości, pomijając menedżera. System sam mu o tym przypomina, więc nie mamy już sytuacji takich, jak kiedyś, że kierowca zapominał o przygotowaniu dokumentów – wspomina rzeczywistość sprzed wdrożenia TMS-a Edvardas Liachovičius, CEO Girteka Logistics (cały wywiad na stronie 10.).

Łatwiej wykazać swój profesjonalizm

Pieniądze to nie wszystko. Telematyka umożliwia również porównanie kierowców pracujących w jednej firmie i wykazanie, kto jest najlepszy. Najlepszego zaś może spotkać nagroda – i to bez obaw, że ktoś jest faworyzowany.

Za przykład możemy podać np. bułgarskiego, dużego przewoźnika Discordię. Firma korzysta z telematyki, aby mierzyć paliwową efektywność kierowców. Nie chodzi tylko o zysk, bo firma dla najlepszych kierowców stworzyła rozbudowany system motywacyjny. Dostają oni nie tylko nagrody rzeczowe czy finansowe, ale są zapraszani do rywalizacji na torze i biorą udział wspólnie w innych tego typu wydarzeniach organizowanych przez firmę – wskazuje Bartłomiej Mackiewicz, sales leader CEE w Transics International B.V.

Może dlatego przedstawiciele branży transportowej coraz częściej spotykają się nie tyle z lękiem kierowców przed telematyką (co, nie oszukujmy się, nadal się zdarza), ale z pytaniami o to, na jakich systemach będą pracować u danego przewoźnika.

Kierowcy, którzy pracowali na dobrej telematyce w jednej firmie i na własnej skórze doświadczyli jej dobrodziejstw, przechodząc do innej oczekują podobnych rozwiązań. Obok pytań o markę pojazdu, jaki będą prowadzić i organizację pracy, w obecnych czasach pytanie o zainstalowane systemy telematyczne jest standardem – przekonuje Mackiewicz.

Fot. AdobeStock

Najpopularniejsze
Komentarze
0 Komentarzy
Użytkownik usunięty